Ocalić kawałek polskich Inflant

Krasław jest najbardziej polskim ośrodkiem we wschodniej Łotwie, ale w tym roku może utracić wiele z tej polskości. Na styczniowym posiedzeniu rady okręgowej Krasławia zapadła decyzja o likwidacji polskiej szkoły. Polacy na Łotwie są zdeterminowani, by walczyć o placówkę.

|

- Polskie szkoły cieszą się popularnością. Zapisywane są do nich również dzieci, które uczęszczały do czeskiego przedszkola – tak na Facebooku o polskich szkołach na Zaolziu pisze polonijne czasopismo "Zwrot". Na Łotwie sytuacja jest o wiele trudniejsza, właśnie likwidowana jest jedna z czterech polskich szkół – decyzja zapadła na posiedzeniu rady okręgowej Krasławia w ostatni czwartek stycznia. Trzeba powiedzieć wprost, nieco patetycznie: zamknąć polską szkołę w tym mieście to tak jak wbić sztylet w serce polskości w Łatgalii. Miasto Krasław jest bowiem najbardziej polskim ośrodkiem we wschodniej Łotwie, od lat związanym z legendą rodu Platerów, przed wojną urzędował tu polski burmistrz Lucjan Grzybowski, a ostatnia polska szkoła została zamknięta przez Sowietów w 1947 roku. Polacy na Łotwie są zdeterminowani, by ocalić polską szkołę, a przewodniczący Związku Polaków Ryszard Stankiewicz mówi Przeglądowi Bałtyckiemu wprost: nie pozwolimy na realizację "jēkabpilskiego scenariusza". Chodzi o to, że jeszcze do 2012 roku w Jēkabpils (pol. Jakubowo) działała polska szkoła podstawowa, która następnie została połączona ze szkołą łotewską. Efekt? Dziś nie został ślad po języku polskim w tej placówce.

Historia szkoły

W okresie pierwszej Republiki Łotewskiej w latach 1918-1940 było czymś oczywistym, że mniejszości narodowe mają swoje szkoły. Dotyczyło to także Polaków. W Krasławiu działała polska szkoła podstawowa, którą zamknęli Niemcy w 1942 roku podczas okupacji Łatgalii. Później na krótko szkoła polska została otwarta w czasach Łotewskiej SRS, jednak Sowieci nie zamierzali tolerować na Łotwie żadnego ruchu polskiego. I szkołę w 1947 roku zamknięto. Tym razem na ponad czterdzieści lat. Ponownie polskie szkoły mogły pojawić się na Łotwie dopiero po odzyskaniu przez nią niepodległości. W 1991 roku utworzono niewielką polską szkołę w Krasławiu. W 2002 roku z pieniędzy polskiego podatnika wybudowano nową siedzibę dla tej placówki edukacyjnej – jednocześnie nazywając ją Szkołą Podstawową im. Hrabiów Platerów. Pierwszą dyrektorką szkoły była Eugenia Urbanowicz, później na czele szkoły stanęli Romuald Raiginis i Regina Muraszkina, w 2003 roku zastąpiła ich Czesława Kozłowska. W szkole regularnie uczyły polskie nauczycielki: Anna Cerazy (2005-2010, język polski), Marta Sołdaj (2006-2011, historia) czy Lucyna Ejma (2010-2012, język polski). Obecnie w Krasławiu języka polskiego uczy Bożena Bomanowska, wysłana tam przez Ośrodek Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą – jednostkę podległą Ministerstwu Edukacji Narodowej. Kiedyś w Krasławiu pracowało jednocześnie troje polskich nauczycieli, dziś niż demograficzny sprawił, że spokojnie wystarcza jeden.
https://www.youtube.com/embed/2EV3FcpNUTA
Byłe nauczycielki pamiętają szkołę w Krasławiu i w lutym 2016 roku napisały do polskiej ambasador Ewy Dębskiej list w obronie placówki. Nawiązując do decyzji podjętej przez władze okręgu Krasławia 28 stycznia.

"Przy obecnej liczbie dzieci w szkole, taka decyzja wydaje się uzasadniona, jednak ze względu na podtrzymywanie polskości na Łotwie, istnienie szkoły polskiej jest niezbędne. Wielkość miasta, niż demograficzny oraz to, że młodzi ludzie wraz z dziećmi wyjechali w poszukiwaniu lepszych warunków materialnych do większych miast i za granicę, to główne przyczyny zmniejszającej się liczby uczniów w szkole. Jednak należy pamiętać, że nie zawsze powinna liczyć się ilość, ale jakość nauczania i możliwości, jakie daje szkoła. W tym przypadku jest jeszcze jeden bardzo ważny czynnik – podtrzymywanie polskości we wschodniej Łatgalii. W szkole dzieci poznają nie tylko mowę przodków i zwyczaje, ale mają również okazję wyjeżdżać do Polski na półkolonie i obozy" – piszą trzy polskie nauczycielki. Czy ktoś posłucha?

Ostatni czwartek stycznia

Decyzję o likwidacji szkoły – z powodów demograficznych – podjęto na posiedzeniu rady okręgowej Krasławia w dniu 28 stycznia. Choć w radzie Krasławia co piąta osoba ma polskie korzenie i zasiada w niej aż dwóch członków Związku Polaków na Łotwie: Józef Dobkiewicz (przewodniczący krasławskiego oddziału) oraz Ēriks Zaikovskis (wiceprzewodniczący), to przeciwko likwidacji szkoły nie zagłosował w ostatni czwartek stycznia nikt. Józef Dobkiewicz wstrzymał się od głosu, zaś radny Ēriks Zaikovskis, na co dzień…

🔒Widzisz tylko 18% tekstu. Cała historia jeszcze przed Tobą.
🔒

Treść dostępna dla prenumeratorów

Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

Pakiety jednorazowe i cykliczne. Płacisz tylko za to co czytasz!
Dostęp jednorazowy 5 zł
Pakiet miesięczny 10 zł miesięcznie
Wybierz Szczegółowe porównanie
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
1 dostęp 200 zł
5 dostępów 675 zł
10 dostępów 1200 zł
Poznaj ofertę dla firm i instytucji Szczegółowe porównanie

Dodaj Przegląd Bałtycki jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Strona głównaNauka i edukacjaOcalić kawałek polskich Inflant
Prenumeruj, aby utworzyć konto. Masz konto? Zaloguj się, aby skomentować.
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów