Ludzka pamięć o wydarzeniach z przeszłości, naszych przodkach, czynach chwalebnych jest wynikiem szeregu zaplanowanych z chirurgiczną dokładnością operacji na otwartym mózgu. Kolejne iniekcje wiedzy historycznej, a także co ważniejsze jej interpretacji dawkowane są za pomocą szkoły, rodziny, a także pozostałych instytucji tworzących tzw. „politykę pamięci”. W efekcie tego zazwyczaj chcemy i pamiętamy tylko o narodowych zwycięstwach lub krzywdach wyrządzonych przez innych. Człowiek utożsamia się z grupą i dziedziczy po niej wszystkie sukcesy i powody do dumy. Porażki, kunktatorstwo, zdrada, morderstwo – lądują na marginesie wspólnej pamięci. W rzeczywistości politykę pamięci należałoby nazwać bardziej właściwie – polityką niepamięci. Procesem tworzenia mitów utrwalających samozadowolenie, dumę, konsolidujących grupę. Tworzącym specjalne mechanizmy obronne ułatwiające objąć umysłem otaczającą nas rzeczywistość, bez zbędnego zastanowienia ułatwiające określić kto jest zły, a kto jest dob...
Pozostało jeszcze 86% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


