Ludzka pamięć o wydarzeniach z przeszłości, naszych przodkach, czynach chwalebnych jest wynikiem szeregu zaplanowanych z chirurgiczną dokładnością operacji na otwartym mózgu. Kolejne iniekcje wiedzy historycznej, a także co ważniejsze jej interpretacji dawkowane są za pomocą szkoły, rodziny, a także pozostałych instytucji tworzących tzw. „politykę pamięci”. W efekcie tego zazwyczaj chcemy i pamiętamy tylko o narodowych zwycięstwach lub krzywdach wyrządzonych przez innych. Człowiek utożsamia się z grupą i dziedziczy po niej wszystkie sukcesy i powody do dumy. Porażki, kunktatorstwo, zdrada, morderstwo – lądują na marginesie wspólnej pamięci. W rzeczywistości politykę pamięci należałoby nazwać bardziej właściwie – polityką niepamięci. Procesem tworzenia mitów utrwalających samozadowolenie, dumę, konsolidujących grupę. Tworzącym specjalne mechanizmy obronne ułatwiające objąć umysłem otaczającą nas rzeczywistość, bez zbędnego zastanowienia ułatwiające określić kto jest zły, a kto jest dobry. Spotkanie twarzą w twarz z informacją dekonstruującą mit może być szokiem wywołującym skrajne reakcje.
Na dzikich polach niepamięci Właśnie z tej metody skorzystała litewska pisarka, PR-owiec, teatrolożka – Rūta Vanagaitė. Publikując książkę napisaną wraz z naczelnym „łowcą nazistów” Efraimem Zuroffem uderzyła w zakonserwowany w czasach sowieckich konstrukt „niepamięci” o czasach Holokaustu nad Niemnem. Wykorzystanie tego zabiegu i nienaukowy charakter „Naszych” pozwoliły przebić się przez ścianę i dotrzeć do masowego czytelnika. Wspólna podróż Zuroffa i Vanagaitė po fragmencie litewskich „pól niepamięci” zaczyna się od opisu całego konstruktu pamięci zbiorowej na Litwie. Model ten nie tylko pasuje do Litwinów, ale jest czymś charakterystycznym dla całego regionu: Nasze pokolenie wychowywało się w zdrowym duchu sowieckim. Nie wiedzieliśmy absolutnie nic o Holokauście ani o historii Żydów, znaliśmy za to mnóstwo dobrych dowcipów żydowskich i wiedzieliśmy, jak ich natychmiast rozpoznać, nawet kiedy są w przebraniu. Swoje dzieci również wychowywaliśmy w sposób zdrowy, to znaczy w duchu litewskim. Tragedia narodu litewskiego była największa, a jego cierpienie – najważniejsze, bo nasze... Wyznanie „winy” przez autorkę jest otwarciem całej „podróży z wrogiem”. Za jego pomocą autorka stara się pokazać „mity” i „wytrychy” przez lata utrwalone w litewskiej „nie-pamięci” pozwalające uniknąć starcia z niechlubną przeszłością. Mają one nie tylko charakter lokalny, ale także w doskonały sposób pokazują tendencję charakterystyczną dla całego regionu. Wyznanie „winy” ma charakter regionalny i jest uniwersalne dla większości Wschodnioeuropejczyków, których pamięć została przepuszczona przez lemiesze sowieckiego pługa. Pielgrzymka w Piekle Przed Szoa na Litwie mieszkało około 220 tys. Żydów. Wojnę przeżyło tylko 15 tys. W ten sposób rozpoczyna się każde z 14 „stacji” w czasie „krwawej pielgrzymki” po Litwie. Dlaczego krwawej? Dlatego,…Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

