Forma muzyczna, jaką jest oratorium, pozwala przekazać treść w sposób poważny a jednocześnie uroczysty. Uroczysty w sensie – upamiętniający – powiedział Przeglądowi Bałtyckiemu Edward Trusewicz. – Bardzo lubię wyzwania, dlatego z chęcią podjąłem się napisania tak niełatwego dzieła – mówi z kolei ukraiński kompozytor Maks Fedorow.
Nieznane Ponary?
– Wcześniej nie wiedziałem nic o zbrodni ponarskiej. Ta zbrodnia została dokonana na olbrzymią skalę, a niestety nadal mało kto o niej słyszał – powiedział Przeglądowi Bałtyckiemu Maks Fedorow. To młody pianista, kompozytor i aranżer, absolwent Wydział Muzyki i Pedagogiki na Rówieńskim Uniwersytecie Humanistycznym. Obecnie mieszka w Białymstoku, pracuje w Chórze Opery i Filharmonii Podlaskiej. Jak sam mówi – dzieło absolutne ma jeszcze przed sobą – taką krótką informację można było znaleźć o Fedorowie na stronie Białostockiego Ośrodka Kultury w zeszłym roku. Może tym dziełem absolutnym stanie się Oratorium Ponarskie? – Niestety nie miałem żadnej wiedzy na temat zbrodni ponarskiej – wtóruje ukraińskiemu kompozytorowi baryton z Opery i Filharmonii Podlaskiej Maciej Nerkowski. W latach 2003-2008 odbył z wyróżnieniem studia na Wydziale Wokalnym Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie. W 2010 roku zadebiutował partią Schaunarda w Cyganerii Giacomo Pucciniego na scenie Teatru Wielkiego w Poznaniu. – Ponary to dla mnie nowe doświadczenie i lekcja historii, której uczę się dopiero jako trzydziestoczteroletni człowiek. Wielokrotnie bywałem na Litwie, koncertowałem tam i spotykałem się z ludźmi, głównie Polakami, ale tej wiedzy nie miałem – opowiada Przeglądowi Bałtyckiemu Nerkowski.
Pomysł na napisanie libretta powstał podczas jednej uroczystości w ponarskim lesie. Początkowo libretto napisano prozą. Później tekst prozatorski dopasowano do tekstu śpiewanego. W adaptacji tekstu pomógł Edwardowi Trusewiczowi wileński poeta Henryk Mażul.
Nasuwa się pytanie czy oratorium to wierne odtworzenie tragedii, która miała miejsce w czasie II wojny światowej. – Nie chodzi o przekartkowanie historycznych dziejów, by ujawnić sprawców – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu kompozytor Edward Trusewicz, autor libretta. – Samo wypominanie makabrycznych wydarzeń potomkom dziś wielu nieżyjących egzekutorów bądź spadkobiercom współuczestników porażającej w dziejach ludzkości zbrodni führera nie jest budujące. Historii nie zmienimy, ale jesteśmy w stanie tworzyć lepszą przyszłość. Stąd też wynika nasza powinność o zachowaniu pamięci o Ponarach – mówi Trusewicz. Jest to skądinąd zbieżne z tym, co możemy przeczytać w krótkim anonsie dzieła na stronie Związku Polaków na Litwie: prezentowany utwór jest kompozycją, ukazującą tragiczne wydarzenia z czasów II wojny światowej, gdy w dzisiejszej litewskiej stolicy panoszyli się okupanci – ci z Moskwy i ci z Berlina. Historii nie zmienimy, możemy za to tworzyć…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

