Kilkanaście lat temu miałem okazję podziwiać historyczną wystawę w londyńskim Victoria & Albert Museum. Była to niezwykła ekspozycja watykańskich gobelinów Rafaela. Na co dzień zdobią one Stolicę Apostolską, jednak wtedy wystawiono je obok kartonów malarskich, wykonanych przez artystę. Kartony te znajdują się w Londynie od II połowy XIX wieku. Chyba każdy, kto zobaczył tę wystawę wiedział, albo dowiedział się, że piękno utworzone za pomocą nici, jest reprezentacją potęgi, ostentacji i przepychu. Tapiserie były bowiem od XV wieku bardzo kosztowną dekoracją wnętrza, na którą mogli sobie pozwolić tylko najzamożniejsi klienci. Spełniały one oczywiście także funkcje praktyczne, na przykład utrzymując ciepło w pomieszczeniu. Polsko-litewska Rzeczpospolita około połowy XVI wieku bez wątpienia była państwem potężnym i zamożnym. Wełna, jedwab, a także srebrne i złocone nici – to materiały, z których powstały te wyjątkowe, wawelskie tapiserie. W Polsce czasy renesansu są określane złotym wiekiem kultury polskiej. Nie bez przyczyny. To wówczas tworzył na przykład Jan Kochanowski, sekretarz królewski, autor Fraszek, ale i kongenialnego przekładu biblijnego Psałterza Dawidów. Twórca z Czarnolasu nie pojawia się tutaj przypadkowo. Jednym z wydarzeń towarzyszących wystawie arrasów była prezentacja pierwszego (co trzeba wyraźnie podkreślić) tłumaczenia fraszek na język litewski. Krótkie, wierszowane utwory wybrzmiały – po raz pierwszy – w języku dawnych współobywateli. Pełna sala, na ścianach dumnie prezentują się arrasy przedstawiające historie biblijne, sceniczne czytanie ubogaca muzyka dawna, na wydarzeniu obecny ambasador RP – Konstanty Radziwiłł. Oczywiście jestem pod wrażeniem uroku tego wydarzenia, ale wciąż towarzyszy mi pytanie, dlaczego tak późno? Dlaczego utwory Kochanowskiego wybrzmiały po litewsku dopiero po kilkuset latach? Nieco łatwiejsza wydaje się odpowiedź na pytanie, dlaczego te wspaniałe tkaniny przywieziono do Wilna dopiero teraz? Tutaj trzeba choćby krótko wspomnieć o dziejach wawelskiej kolekcji. Prof. Andrzej Betlej twierdzi, że stworzenie imponującego zbioru arrasów około połowy XVI wieku w Brukseli na zlecenie jednego monarchy było bezprecedensowe w ówczesnej Europie. Po śmierci Zygmunta Augusta ta unikatowa kolekcja była często zagrożona rozproszeniem. Część tapiserii wyjechała wraz z jego siostrą do Szwecji (Katarzyna Jagiellonka została żoną Jana III Wazy). Te arrasy wróciły do kraju dzięki synowi Katarzyny – Zygmuntowi III Wazie, wybranemu na tron polski. Późniejsze losy Rzeczypospolitej odzwierciedlone są w dziejach zbioru. Potop szwedzki spowodował ubytek pewnej części arrasów, zaś następna tragedia nastąpiła w 1795 roku, gdy tapiserie zrabowali i wywieźli, na polecenie Katarzyny II, Rosjanie. Do Polski wróciły one po traktacie ryskim z Rosją Sowiecką, choć licznych innych dzieł sztuki do dziś nie udało się odzyskać. Kolejny dramatyczny czas dla…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

