Andrus Kivirähk zabiera czytelników książki „Człowiek, który znał mowę węży” w podróż w czasie: stopniowo wprowadza nas w świat średniowiecza, w realia XIII wieku, okres podbojów ziem estońskich przez zakon krzyżacki. Poznajemy dwie społeczności – ludzi z lasu i ludzi ze wsi. Jedni zamieszkują zielony, dziki las od zawsze. Jedzą codziennie mięso z łosia, gardzą chlebem, którym karmią się ludzie ze wsi, wierzą w Północnego Gada, kobiety spoufalają się z niedźwiedziami, aż wreszcie jeszcze część leśnych mieszkańców zna mowę węży, która pozwala im mieć kontrolę nad przyrodą, m.in. ujarzmić stado wilków, upolować zwierzynę oraz zaznajomić się ze żmijami. Drudzy natomiast mieszkają na wsi, przenieśli się do niej, by wieść życie według „zachodniej mody” słuchając po nocach łacińskich (ale zupełnie im…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!






