Raczej niegłośno. Chyba nienadaremno. Notatki z lektury wierszy Sergieja Timofiejewa

„Niegłośno” to niemały zbiór wierszy rosyjskojęzycznego łotewskiego poety Sergieja Timofiejewa, przetłumaczonych na polski przez Tomasza Pierzchałę. Książkę całkiem niedawno wydało wrocławskie wydawnictwo j, prowadzone przez wziętego pisarza, Jacka Bieruta, które znane jest z mądrych pomysłów na wypuszczenie w świat niszowych projektów literackich. Przeczytałem ten tom i chętnie coś o tym czytaniu opowiem.

|

„Niegłośno” stanęło na skrzyżowaniu dwóch moich pasji – bałtyckiej i literackiej. Dotychczas z kręgu łotewskiej poezji czytałem tylko „Niosłem ci kanapeczkę” Kārlisa Vērdiņša w przekładzie Jacka Dehnela (dokonanym we współpracy z autorem podczas warsztatów translatorskich) i „ale nie to” Siemiona Chanina spolszone z języka rosyjskiego przez Bohdana Zadurę. Powyższe książki, obydwie wydane przez Biuro Literackie, nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Nawet już za bardzo nie pamiętam, co w nich było. Z tym większą ciekawością zabrałem się za lekturę utworów Timofiejewa. „Niegłośno” czyta się sprawnie i komfortowo, z czego ktoś mógłby zrobić zarzut, a inny ktoś – walor. Poeta żyje za pan brat z językiem potocznym, czemu daje wszelkie możliwe wyrazy. Nie bawi się w eksperymenty znaczeniowe. Celowo rozrzedza tkankę znaczeniową. Widzę to tak, jakby bardzo silnie chciał nawiązać znajomość (albo i jakiś pakt, braterstwo, koleżeństwo) z czytelnikiem. Łotewski autor stara się rozegrać komunika...

Pozostało jeszcze 87% artykułu.

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.

WYBIERZ I ZAMÓW!

Dostęp jednorazowy

Zaloguj się