Tavex sp. z o.o. jest spółką córką firmy Tavid. Firma oferuje wymianę walut, metale szlachetne w postaci złotych i srebrnych monet inwestycyjnych oraz sztabek, a także międzynarodowe przekazy pieniężne. Spółka matka powstała w 1991 roku w Estonii. Obecnie firma działa w ośmiu krajach, a w dwóch kolejnych organizuje swoje filie. Od 2014 roku firma działa w Polsce, posiada biuro przy ul. Świętokrzyskiej 32 w Warszawie.
Kazimierz Popławski: Chciałbym rozpocząć od pytania o historię firmy Tavex. Tavid, spółka matka, została otwarta 1991 roku w Estonii. Skąd pomysł na firmę?
Roman Losssman, Tavex: Firmę założył Alar Tamming, który nadal jest jej właścicielem, posiada 87% jej udziałów. 1991 rok to upadek Związku Sowieckiego, kraje bałtyckie stały się niepodległe, więc pojawiła się także możliwość prowadzenia własnego biznesu. Nazwa jego firmy wzięła się od nazwy firmy, w której poprzednio pracował – „Tallinn Video Exchange”, otwierając własną działalność wykorzystał pierwsze litery tej nazwy „Tavid”, „Tavex”. Nowa firma zajmowała się sprzedażą włoskich butów w Estonii. Kupując to obuwie w Finlandii i sprzedając w Estonii Tamming musiał wymieniać pieniądze, najpierw z rubla sowieckiego, później od 1992 roku z estońskiej korony na markę fińską. Tamming zauważył, że osoby zajmujące się wymianą walut miały większe obroty niż on. Ze względu na częste podróże mógł wymieniać pieniądze na fińską markę i przywozić walutę do Estonii. Był on wtedy jedną z tych osób, które stały w pobliżu urzędu pocztowego, by oferować wymianę walut. Zapewne na początku lat 90. podobnie było tutaj w Polsce.
Prawdziwe operacje rozpoczęły się w 1992 roku. W ciągu roku lub dwóch lat firma otworzyła pierwsze biuro w Tallinnie. Po trzech latach, w 1996 roku otworzyliśmy w Finlandii pierwszy oddział zagraniczny. Był to logiczny krok wynikający ze sposobu funkcjonowania firmy. Wtedy także otworzyliśmy drugie pole działalności naszego biznesu, a więc przekazy pieniężne pomiędzy tymi krajami. Klient w Helsinkach mógł wysłać koledze w Tallinnie pieniądze – wystarczyło zlecić taką usługę, by po 5 minutach środki były wypłacone w Estonii.
Początek lat 90. musiał być trudny dla firmy o takim profilu, przecież to czas hiperinflacji, braku pieniędzy, przeorientowania gospodarki i handlu ze Związku Sowieckiego na kraje zachodnie.
Patrząc z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że kryzysy są jednak dobre dla naszej branży. W czasie kryzysu ludzie zaczynają wymieniać pieniądze z jednej waluty na inną lub zakupują złoto, a więc próbują bronić się przed potencjalnymi problemami wynikającymi z kryzysu. Natomiast dla Tamminga ten okres był bardzo trudny, ponieważ od samego początku korzystał on…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

