Książka „Nasi” („Mūsiškiai”), którą Vanagaitė przygotowała wspólnie z amerykańsko-izraelskim historykiem, Efraimem Zuroffem, dyrektorem Centrum Szymona Wiesenthala w Jerozolimie, poświęcona jest kolaboracji Litwinów z Niemcami w czasie II wojny światowej i ich udziałowi w Zagładzie Żydów. Publikacja miała premierę na Litwie ponad rok temu i wywołała ogromną debatę społeczną. Spotkanie z autorką odbyło się w Ambasadzie Litwy w Mińsku w ramach Intelektualnego Klubu Swiatłany Aleksijewicz, białoruskiej noblistki. Uczestnikiem debaty był również białoruski historyk, Alaksiej Litwin, profesor, pracownik naukowy Instytutu Historii Narodowej Akademii Nauk Białorusi, autor prac poświęconych m.in. ruchowi partyzanckiemu na Białorusi oraz białoruskim formacjom antysowieckim. Dyskusja zgromadziła wielu przedstawicieli białoruskiego życia intelektualnego i publicznego, wśród nich m.in. poetę i byłego kandydata w wyborach prezydenckich, Uładzimira Niaklajewa, dziennikarza i działacza opozycyjnego Alaksandra Fiadutę, historyka i poetę Uładzimira Arłowa, kulturoznawcę Siarhieja Chareuskiego, rabina Grigorija Abramowicza, reprezentującego nurt judaizmu progresywnego. Jak pozostać człowiekiem w piekle? Relację z debaty przeprowadził portal Radia Swaboda. Spotkanie otworzyło wystąpienie Swiatłany Aleksijewicz, która kwestię pamięci o Holokauście i stosunku do własnej przeszłości odnosiła także do obecnej sytuacji na Białorusi. „Dotąd nie przemyśleliśmy swojej przeszłości, nie przyznaliśmy się do wielu rzeczy, jakie pozostały tabu i dotąd boimy się otworzyć oczy. To wszystko w pełni wpływa na to, co z nami dzieje się teraz. To wpływa na to, że nie ma u nas społeczeństwa, a jest kraj. Nie ma u nas filozofii sprzeciwu, nie ma idei, które by nas jednoczyły. Mamy wiele problemów. Nie mamy najważniejszego: nie wiemy, kim jesteśmy i skąd pochodzimy” – tłumaczyła noblistka. „W ogóle, tragedia Holokaustu przeszła obok literatury, obok sztuki, obok naszej myśli społecznej. Tylko niektórzy sumienni entuzjaści coś robią. Nie trzeba mówić, że nam się nie pozwala, że na nas się naciska. Wiele nie robimy z innych przyczyn: po prostu nie jesteśmy gotowi do samodzielnego sumiennego myślenia” – mówiła Aleksijewicz – „Nawet teraz, przed przyjazdem Rūty Vanagaitė, telefonowano do mnie i pytano, po co znowu o tych Żydach, ile jeszcze można o tym? To świadczy o agresywności, która zmienia nasze myślenie, która zmienia nam sumienie”. Aleksijewicz pochwaliła autorkę książki. Odniosła się też bezpośrednio do jej treści: „Czemu Litwini zabijali Żydów i robili to tak dobrze, że zaproszono ich, by robili to też i u nas, na Białorusi?” – pytała pisarka. „Kiedy przeczytałam kilka stron książki Rūty, poruszyło mnie, że zło jest nieskończone. Szczególnie, gdy jest ono w twarzy dziadka, babci, ojca...” – opowiadała Aleksijewicz. „Dzisiejsza rozmowa będzie nie o tym, czemu jeden naród jest…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

