Kristina Sabaliauskaitė. Zdj. Paulius Gasiunas / materiały prasowe. Kristina Sabaliauskaitė z wykształcenia jest historykiem sztuki, przez kilka lat pracowała jako korespondentka dziennika „Lietuvos rytas” w Londynie. W 2008 roku zadebiutowała jako pisarka powieścią historyczną „Silva rerum”. Powieść cieszyła się ogromną popularnością na Litwie, zdobyła również uznanie krytyki. Otrzymała szereg nagród, m.in. została uznana za Książkę Roku, a w 2010 roku została zaliczona do 10 najważniejszych litewskich książek dekady. Na Litwie ukazały się kolejne tomy cyklu: „Silva rerum II” (2011) oraz „Silva rerum III” (2014). Kristina Sabaliauskaitė jest również autorką opowiadań i artykułów naukowych. Czy od początku pracy nad „Silva rerum” planowała pani, że będzie to tetralogia? Kiedy w 2008 roku przyszłam po raz pierwszy do litewskiego wydawcy z rękopisem, już wtedy miałam plan, że chcę napisać tetralogię i wiedziałam, o czym będzie opowiadać każda z części. Pomysł był prosty: jeden tom – jedno pokolenie rodziny. Już wtedy żartowałam, że znam pierwsze i ostatnie zdanie czwartej części. Więc to nie było tak, że po sukcesie pierwszej książki zdecydowałam się napisać sequel, a potem – jeszcze i jeszcze... Dziś modne są w literaturze różnego rodzaju eksperymenty. Pani powieść jest jednak bardzo klasyczna. Ale zrezygnowała pani z dialogów. Skąd taka decyzja? Bardziej niż jakiekolwiek mody cenię styl. Sądzę, że pisarzy, oprócz treści ich książek, cenimy nie za eksperymenty, a za ich rozpoznawalny, ich indywidualny „głos” i sposób opowiadania. Wierzę w starą, dobrą tradycję tego, co Anglicy nazywają „storytelling”. Niestety, ta sztuka opowiadania w naszych czasach już powoli znika z literatury i kina. W „Silva rerum” prawie zrezygnowałam z dialogów z kilku powodów. Chciałam, żeby miała dźwięk opowiadanej ustnie historii – przecież to historia rodzinna, a historie rodzinne najczęściej są przekazywane z pokolenia na pokolenie ustnie. Zdawałam sobie sprawę, że moi bohaterowie byli polskojęzyczni, a więc nie chciałam łudzić litewskiego czytelnika – chciałam, żeby czytając miał wrażenie, że lingwistycznie ta epoka dla niego zamilkła, a jednak nadal może przemawiać. Jak taki „niemy chór...” Poza tym stosowałam barokową zasadę twórczą – nadmiar jest kontrolowany przez pewną ascezę, świadome odrzucenie czegoś. Jak w kościele św. Piotra i Pawła w Wilnie, którego elementy widzimy na okładkach trylogii – przy nadmiarze detali rzeźbiarskich jest tam jednak zupełny brak koloru... Natomiast mój zbiór opowiadań „Danielius Dalba i inne historie” ma mnóstwo dialogów i jest napisany wręcz dialektami społecznymi (trzy z tych historii można już przeczytać po angielsku, w zbiorze "Vilnius. Wilno. Vilna. Three Short Stories"). Czy współcześni Litwini mają świadomość, wiedzę o tym, jak wyglądała ich stolica w ubiegłych stuleciach? Czy może jednak ta wizja, jaka zawarta jest w powieści, była dla nich odkryciem? Mamy świetne, dosyć popularne wśród masowego odbiorcy i znane książki naukowe w języku litewskim na temat historii Wilna – na przykład monumentalne „Stracone Wilno” („Dingęs Vilnius”) Vladasa Drėmy, czy seria „Historia ulic Wilna” Antanasa Rimvydasa Čaplinskasa, więc to nie było tak, że powieść trafiła na audytorium zupełnie nieświadomą przeszłości miasta. Myślę, że literatura piękna, kino, sztuka, może ożywić historię, dać jej właśnie wymiar rzeczywistości – z ludźmi, dźwiękami, zapachami, widowiskami miasta, może pobudzić wyobraźnię czytającego i zamiłowanie do tej epoki. A więc gdy po przeczytaniu powieści wielu ludzi zainteresowało się właśnie wiekiem XVII i sięgnęło po książki naukowe żeby dowiedzieć się więcej, to było dla mnie bardzo przyjemnie. Teraz czuć wielkie zainteresowanie przeszłością Wilna i to jest wspaniałe. Dawni litewscy historycy idealizowali średniowieczną, przedchrześcijańską Litwę, a okres Rzeczypospolitej Obojga Narodów kojarzyli z upadkiem litewskiego ducha. Z czego wynikało takie podejście? Ze skomplikowanej sytuacji historycznej i ideologicznej po rozbiorach a zwłaszcza po Powstaniu Styczniowym, na którą trochę próbuję rzucić światło w moim artykule naukowym…
🔒Czytasz tylko 32% artykułu. Pozostałe 68% treści jest ukryte.
Masz już konto? Zaloguj się
🔒
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zmieniamy się dla Ciebie. By korzystać z nowości prenumeruj nas. Czytaj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Kod promocyjny:
PB2026
20% zniżki za zawsze!
Najpopularniejszy
📰
Prenumerata
Nieograniczony dostęp do wszystkich treści Premium.
Patron
17 zł miesięcznie
Przyjaciel
27 zł miesięcznie
Roczna
149 zł rocznie
Na zawsze
799 zł jednorazowo
🗂️
Pakiety artykułów
Pakiety jednorazowe i cykliczne. Płacisz tylko za to co czytasz!
Dostęp jednorazowy
5 zł
Pakiet miesięczny
10 zł miesięcznie
🏢
Dla firm i instytucji
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
1 dostęp
200 zł
5 dostępów
675 zł
10 dostępów
1200 zł

