Agnieszka Kujawa: Dlaczego niektóre produkty osiągają sukces wchodząc na rynek, a inne nie? Jakie czynniki mają na to wpływ? Brak sprawnego marketingu? Przesadnie oryginalny pomysł?
Samuel West: Według mnie pierwszym powodem jest często sam nie do końca przemyślany projekt. Technologia zastosowana przy produkowaniu danej rzeczy może być w porządku, ale dopracowanie sposobu użytkowania, tak aby produkt był przyjazny dla użytkownika, jest często wyzwaniem. W innych przypadkach, tak jak przy okazji wypuszczenia telefonu Nokia N-Gage, zawiódł w mojej ocenie zarówno projekt, jak i jego implementacja. Ostatecznie stworzono swojego rodzaju „Konsolofon” bardzo niewygodny i drogi.
A czy może być też tak, że niektóre produkty powstały po prostu zbyt wcześnie, aby odnieść sukces?
Tak też może się zdarzyć. Można nawet przytoczyć kilka przykładów popierających tę tezę. W latach 1999-2000 działał portal Boo.com, który miał się stać internetowym, globalnym serwisem sprzedaży ubrań i butów. Klienci mogli powiększać miniaturki wybranego przez siebie przedmiotu. Wyobraź sobie: W zakupach pomagała nawet internetowa asystentka… Ms. Boo! Niestety, serwis był nieatrakcyjny od strony wizualnej. Szwedzka gazeta „Svenska Dagbladet” ze względu na ówczesny interfejs określiła nawet Boo.com „rozmazaną wersją piekła”. Firma odpowiedzialna za serwis straciła aż 150 milionów dolarów. Ciekawe, że gdyby weszli na rynek w dzisiejszych czasach, mogliby odnieść sukces. Sama wizja dotycząca internetowych zakupów, dziś jest już przecież codziennością.
Innym przykładem może być historia Rolanda TB 303, syntezatora analogowego, który miał pozwalać gitarzystom na syntezowanie linii basowej. Produkt nie odniósł sukcesu ze względu na specyficzne brzmienie. Wydaje mi się jednak, że innym, nie mniej ważnym powodem, był niezwykły stopień skomplikowania użytkowania syntezatora. Sama instrukcja ważyła więcej niż maszyna! Nikt nie chciał kupować Rolanda TB 303, dlatego początkowo obniżono ceny. Krążyły nawet plotki, że niesprzedany sprzęt wylądował w zatoce tokijskiej! Co ciekawe, Roland TB 303 został doceniony dziesięć lat później, a jego brzmienie spowodowało powstanie gatunku muzycznego spod znaku „acid house” i rewolucję w muzyce elektronicznej i klubowej. Fredrik Segerfalk, fan syntezatorów i producent, wypożyczył nam ten konkretny model na potrzeby muzeum. Żeby lepiej poczuć klimat koniecznie posłuchajcie utworu Fredrika „The Ultimate 303 Jam”.
Skąd bierzesz wynalazki prezentowane w muzeum?
Dzięki artykułom publikowanym w serwisach informacyjnych o globalnym zasięgu, dostaję rzeczy praktycznie z całego świata. To jest coś wspaniałego! Jeżeli chodzi o pierwsze eksponaty, które znalazły się w muzeum, to po prostu kupiłem je przez Internet.
Czy odwiedzający mogą się czegoś nauczyć w czasie wizyty w Muzeum Porażki?
Porażka jest niezbędnym elementem we wprowadzaniu innowacji, dążeniu do postępu. Myślę,…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

