W ostatnich latach polscy czytelnicy mieli co najmniej kilka okazji do sięgnięcia po poezję z Łotwy. Oprócz wydanego niedawno tomiku Wielkanoc Ingi Gaile, nominowanego do Nagrody Europejski Poeta Wolności (przekład: Agnieszka Smarzewska; Instytut Kultury Miejskiej, Gdańsk 2020), w minionym dwudziestoleciu po polsku ukazały się wiersze Knutsa Skujenieksa w tłumaczeniu Justyny Spychalskiej (Innego mostu nie będzie, Anagram, Warszawa 2009) i proza poetycka Kārslisa Vērdiņša w przekładzie Jacka Dehnela (Niosłem ci kanapeczkę. Wybór próz poetyckich 1999-2008, Biuro Literackie, Wrocław 2009). Knuts Skujenieks i Kārlis Vērdiņš znaleźli się również w antologii Wszystkie ptaki, co we mnie..., skupiającej się na łotewskich twórczyniach i twórcach piszących po 1968 roku. Rok ten stanowił historyczny przełom, kończący, jak pisze we wstępie Māris Salējs: „miesiąc miodowy literatury łotewskiej”, czyli krótki okres odwilży po śmierci Stalina, w którym poetki i poeci urodzeni przed II wojną światową o...
Pozostało jeszcze 92% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


