Światowanie w Windawie. O Notesie kurlandzkim Kazimierza Brakonieckiego

Trudno zakwalifikować "Notes kurlandzki" Kazimierza Brakonieckiego do jednej kategorii. Na pewno nie jest to klasyczny reportaż dziennikarski. Gdyby na miejscu autora znalazł się rasowy dziennikarz śledczy, zapewne najbardziej zainteresowałyby go ciemne interesy mera Windawy Ainarsa Lembergsa. Brakoniecki tylko o nim wspomina. Nie ma tu zbyt wielu rozmów, więcej natomiast wniosków z własnych obserwacji i lektur, które czasem nie są bezpośrednio związane z miejscem bytowania autora.

|

Kurlandia jest jedną z historycznych krain składających się na dzisiejszą Łotwę: czterech zgodnie z Konstytucją Łotwy a trzech, gdy potraktuje się ją łącznie z Semigalią. Obie te krainy zwykło się łączyć w jedno za sprawą istniejącego przez ponad trzysta lat Księstwa Kurlandii i Semigalii, powstałego w XVI wieku jako pozostałość po dawnym państwie krzyżackim. Przez większość okresu swojego istnienia było ono lennem Rzeczypospolitej. Właśnie z tego względu można o Kurlandii powiedzieć, że jest dla Polaków zarówno daleka, jak i bliska. Bliska na tyle, żeby budzić jeszcze skojarzenia z dawną historią Polski, ale na tyle już daleka, że nie wywołuje sentymentalnych kresowych tęsknot jak Wilno czy Lwów. Zrządzeniem historii także tam do ostatnich chwil II wojny światowej bronili się – w tzw. „kotle kurlandzkim” – ostatni żołnierze Hitlera odpierający ataki Armii Czerwonej, wśród nich członkowie Legionu Łotewskiego Waffen-SS, składającego się z etnicznych Łotyszy. Kurlandii nie ominął również...

Pozostało jeszcze 85% artykułu.

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.

WYBIERZ I ZAMÓW!

Dostęp jednorazowy

Zaloguj się