W kolorze litewskiego chłodnika czy „hipsterskim krokiem”? Litwa szuka nowej, liberalnej alternatywy

W okres „chłodnikowy” Litwa wchodzi z kryzysem koalicyjnym, a także nową partią polityczną. „Litwa liberałami stoi” – mógłby powiedzieć ktoś jeszcze jedenaście lat temu, gdyby spojrzał na lokalny krajobraz polityczny. Związek Liberałów i Centrum Artūrasa Zuokasa, „socjalliberałowie” Artūrasa Paulauskasa, Ruch Liberałów Eligijusa Masiulisa, a także Porządek i Sprawiedliwość Rolandasa Paksasa, który wyłonił się z Partii Liberalno-Demokratycznej. Również obecnie, do niedawna, na Litwie były aktywne dwie partie liberalne (jedna w Sejmie, druga co najwyżej w samorządach). Jednak na początku czerwca na Litwie powstało kolejne ugrupowanie tego typu: Partia Wolności, które na swą przewodniczącą wybrało trzydziestoletnią Aušrinė Armonaitė. Czy partia ma szansę zadomowić się na litewskiej scenie politycznej i rzucić rękawicę dotychczasowym, zasiedziałym stronnictwom liberalnym?

|

Dwa rozczarowania

– Ruch Liberałów rozczarował mnie – mówi mi o istniejącym od 2006 r. ugrupowaniu Eugenijusa Gentvilasa (dziesięć osób w Sejmie, parunastu merów i wicemerów w skali kraju) Marius Gorochovskis, litewski działacz na rzecz osób LGBT, który w 2018 r. pożegnał się z partią. – Historycznie to była jedna partia, którą można nazwać LGBT-friendly, a jej działacze stale wyrażali poparcie dla praw tych osób. Przygotowaliśmy projekt ustawy o związkach partnerskich, który nigdy nie uzyskał poparcia większości – zaczyna swoją opowieść Gorochovskis i już wiem, że za chwilę będą jakieś cienie. Nie rozczarowuję się. – Oczywiście wewnątrz partii były fale homofobicznych komentarzy, a kwestie LGBT nie były mocno obecne podczas debat, spotkań. Niektórzy członkowie wyrażali się publicznie w sposób negatywny o homoseksualistach, a władze partii nic z tym nie robiły. Doszło do tego, że ktoś otrzymał e-mail od aktywisty LGBT i odpisał: „nie jestem pedałem, nie przysyłajcie mi tego gówna”. Sprawa dotarła do gazet. A mimo to Ruch Liberałów długo pozostawał jedynym ugrupowaniem, które w całości, przynajmniej w teorii, było przychylne osobom homoseksualnym. Podobnie jak mniejszościom narodowym.

Rozczarowanie drugie. Aleksander Radczenko, polski bloger i publicysta, jest w duchu „wolnościowcem”, nie liberałem, jak przekonywał mnie w 2018 r. w wywiadzie dla Przeglądu Bałtyckiego. Ale wcześniej chyba za takiego się uważał. W Ruchu Liberałów spędził sześć lat, od 2006 r. (czyli od momentu wyłonienia się tej partii) aż do 2012 r. Odszedł, bo nie spodobała mu się wsparta przez ugrupowanie nowelizacja ustawy o edukacji, która uderzała w mniejszości narodowe. Nowe prawo pilotował Gintaras Steponavičius, ówczesny minister oświaty, prominentny działacz partii, obecnie pracujący w Sejmie poza jej frakcją (na skutek jednej z afer politycznych, o której jeszcze wspomnimy). Ruch Liberałów był wówczas jedną z dwóch partii liberalnych (obok Związku Liberałów i Centrum Artūrasa Zuokasa), które tworzyły centroprawicowy rząd konserwatysty Andriusa Kubiliusa. Ustawa stanowiła, że po litewsku w szkołach polskich i rosyjskich należy uczyć jeszcze kolejnych trzech przedmiotów, wśród nich historii Litwy, geografii Litwy i wiedzy o społeczeństwie. Polska partia dowodzona przez Waldemara Tomaszewskiego zebrała wtedy przeciwko ustawie 60 tys. podpisów, wyrzuconych przez polityków szybko do kosza. – Odszedłem (z Ruchu Liberałów – przyp. red.) przede wszystkim dlatego, że nie zgadzałem się z polityką uprawianą przez niektórych oddelegowanych przez partię polityków w dziedzinie oświaty mniejszości narodowych. Uważam bowiem, że taka polityka uderza też i w samą partię, która chce przecież uchodzić za zdroworozsądkowa prawicę (...) Moim zdaniem wiele się rzeczy tej partii udało. Niestety…

🔒Widzisz tylko 12% tekstu. Cała historia jeszcze przed Tobą.

Prenumeruj, wspieraj i czytaj bez ograniczeń!

Dołącz do naszej społeczności. Dzięki prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

Popularny

Patron

17 zł miesięcznie

  • Dostęp do 1187+ tekstów Premium
  • 100 Monet na start i 15 co miesiąc
  • 5% stałej zniżki w sklepie
  • Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
  • Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Największe wsparcie

Przyjaciel

27 zł miesięcznie

  • Dostęp do 1187+ tekstów Premium
  • 200 Monet na start i 30 co miesiąc
  • 10% stałej zniżki i bezpłatna dostawa w sklepie
  • Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
  • Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Najbardziej korzystny

Roczna

149 zł rocznie

  • Dostęp do 1187+ tekstów Premium
  • 100 Monet na start i co roku
  • 5% zniżki w sklepie
  • Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
  • Wspierasz niezależne dziennikarstwo!

Na zawsze

799 zł jednorazowo

  • Dożywotni dostęp do wszystkich tekstów Premium
  • 500 Monet na start
  • 5% zniżki w sklepie
  • Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
  • Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Szczegółowe porównanie wszystkich wariantów

Czytelnicy o Przeglądzie Bałtyckim

Przegląd Bałtycki jest super. Jedno z niewielu sensownych mediów o krajach nadbałtyckich.

Marcin, Kraków

Dodaj Przegląd Bałtycki jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google