Walentyna Szydłowska Walentyna Szydłowska urodziła się w 1947 roku w Rzeżycy (Rēzekne) w mieszanej rodzinie polsko-łotewskiej, od pokoleń mieszkającej w Łatgalii. W czasach sowieckich ukończyła szkołę średnią w Rzeżycy, kształciła się na Uniwersytecie Łotewskim oraz w Instytucie Pedagogicznym w Dyneburgu, została nauczycielką historii, choć jej marzeniem było nauczanie języka niemieckiego. Przez długi czas pracowała w swojej macierzystej szkole średniej w Rzeżycy. W latach osiemdziesiątych była m.in. dyrektorką Wydziału Kultury Miejskiego Komitetu Wykonawczego w Rzeżycy. W 1989 r. zaangażowała się w działalność w odrodzonym Związku Polaków na Łotwie, oddział Rzeżyca. Cztery lata później stanęła na czele polskiej szkoły w mieście, która ze szkoły początkowej przekształciła się później w szkołę podstawową, szkołę średnią i gimnazjum. W 1994 r. została wybrana do rady miejskiej Rzeżycy, kandydowała także do Sejmu Łotwy. W 2010 r. otrzymała tytuł honorowego obywatela Rzeżycy, została także odznaczona łotewskim Orderem Trzech Gwiazd oraz polskim Orderem Zasługi. Obecny rok jest jej ostatnim rokiem na stanowisku dyrektorki Polskiego Gimnazjum im. Stefana Batorego w Rzeżycy. Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Polskość na Łotwie odrodziła się na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, ale szkoła polska w Rzeżycy powstała dopiero w 1993 roku. W ubiegłym roku obchodziliście uroczyście dwudziestopięciolecie. Walentyna Szydłowska: W tamtym czasie byłam wicedyrektorką ds. wychowawczych w jednej ze szkół łotewskich. Do polskiej szkoły trafiłam trochę przypadkowo. Na początku lat dziewięćdziesiątych Związek Polaków na Łotwie, oddział w Rzeżycy, zapraszał lokalnych Polaków do współpracy, do szkółki niedzielnej, gdzie mieli powtarzać z dziećmi język polski. Ja wtedy pracowałam także w kuratorium, byłam odpowiedzialna za sporządzanie dokumentacji w języku łotewskim. Wtedy nauczycielką w tej szkółce niedzielnej była pani Halina Świderska. Ona zaczęła pytać: „dlaczego w Rzeżycy nie ma polskiej szkoły. Przecież jest w Dyneburgu, Krasławiu, w Rydze”. Zadała pytanie: „czy Rzeżyca jest gorsza?”. Wtedy z Warszawy przyjeżdżał do nas Jan Plater-Gajewski z Warszawy, interesował się tym, kto będzie dyrektorem? Ja początkowo nie chciałam. Wezwali mnie jednak do kuratorium, zapytali: „może chce Pani pracować na pół etatu, na początek?”. Ja zgodziłam się nieopatrznie i okazało się, że przepracowałam jako dyrektorka polskiej szkoły dwadzieścia sześć lat. To już jest jednak moja ostatnia uroczystość, ostatnie święto niepodległości. Od 1 stycznia 2020 roku chcę zrezygnować z pracy. Nowa reforma nie jest na moją głowę (śmiech). Założenie polskiej szkoły w Rzeżycy było przełomem kopernikańskim, odwróceniem trendu, który zaczął się w 1940 roku po aneksji Łotwy. To była duża odmiana po czasach sowieckich. Od 1945 roku nie było polskiej…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

