Wspomnienia. One są zawsze żywe. Oczywiście można długo opisywać Wschodnią Szkołę Letnią – wspaniałą organizację, interesujące wykłady, fantastycznych wykładowców, rewelacyjne grono uczestników, huczne zjazdy absolwentów. Wspomnień związanych z samą Szkołą jest wiele, dlatego postanowiłyśmy opisać ścieżki, które zaprowadziły nas do XI Wschodniej Szkoły Letniej oraz ich dalszy bieg, już po zakończeniu Szkoły.
Życie to nieskończony ciąg nieprzewidzianych wydarzeń i nieoczekiwanych spotkań. Nasze losy zbiegły się latem 2001 roku w Warszawie. Do pierwszego spotkania doszło w Domu Studenta „Sokrates” przy ul. Smyczkowej 9. Od tamtego momentu nasze życie dzieli się na dzieje przedsokratejskie oraz posokratejskie.
Do lipca 2001 roku każda z nas – Galina w Kijowie, Natalia w Tallinnie i Olga w Odessie – żyła swoimi zainteresowaniami, radościami i zmartwieniami. Co ciekawe, strona estońska wcale nie podejrzewała o istnieniu ukraińskich koleżanek, zaś w Ukrainie każdy każdego zna, więc Kijów i Odessa już się trochę kumplowały. Tak czy inaczej, zbieg okoliczności sprawił, że wyznaczonego dnia nasze trio znalazło się pod jednym dachem, co pozytywnie odbiło się na naszych dalszych losach zawodowych i prywatnych.
Jako pierwsza do „Sokratesa” dotarła Olga Brusylovska, która o Wschodniej Szkole Letniej dowiedziała się w dosyć banalny sposób. O tej możliwości opowiedział jej – przyszłej organizatorce X Jubileuszowego Zjazdu WSL w Odessie (2017 r.) – kolega z pracy Dima Gorun, który był zafascynowany Polską i rok wcześniej odbył trzytygodniowy staż na Uniwersytecie Warszawskim pod kierownictwem Jana Malickiego. Dziś Olga jest znawcą stosunków międzynarodowych oraz czołowym pracownikiem Odeskiego Uniwersytetu Narodowego im. I.I. Miecznikowa.
Następnie w akademiku zawitała Galina Zeleńko. Świeżo upieczonego adiunkta z Kijowa do WSL zaprowadził... własny kot! Galina jeszcze zimą otrzymała od przyjaciółki broszurę informacyjną o Szkole, rzuciła jednak informator na biurko i po kilku dniach już nie pamiętała o jego istnieniu. Jednak pewnego dnia kot zaczął uporczywie drapać polską książeczkę, czym zwrócił uwagę swojej opiekunki na informację i tym samym zmusił do wysłania dokumentów. Teraz Galina jest znanym profesorem politologii i kierownikiem jednego z wydziałów Narodowej Akademii Nauk Ukrainy.
Ostatnia w „Sokratesie” pojawiła się Natalia Sindetskaja, która choć pochodzi z Estonii, to do Szkoły została przyjęta jako doktorantka UMCS w Lublinie. Na informację o WSL trafiła w Internecie, więc można stwierdzić, że trafiła do Szkoły w najbardziej nowoczesny sposób. Obecnie Natalia wykłada język polski i krzewi polskość na Uniwersytecie Tallińskim.
Dwadzieścia jeden dni nauki i dwadzieścia jeden wieczorów pogawędek sprawiły, że z obcych sobie osób stopniowo stałyśmy się dla siebie rodziną. Uważamy, że przykład naszej zażyłej przyjaźni…
Prenumeruj, wspieraj i czytaj bez ograniczeń!
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.
Patron
17 zł miesięcznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i 15 co miesiąc
- 5% stałej zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Przyjaciel
27 zł miesięcznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 200 Monet na start i 30 co miesiąc
- 10% stałej zniżki i bezpłatna dostawa w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Roczna
149 zł rocznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i co roku
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Na zawsze
799 zł jednorazowo
- Dożywotni dostęp do wszystkich tekstów Premium
- 500 Monet na start
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
Poznaj ofertę dla firm i instytucjiCzytelnicy o Przeglądzie Bałtyckim
Z zainteresowaniem czytam Wasz portal - świetna robota!
Bardzo podoba mi się Wasza strona. Są na niej bardzo ciekawe artykuły o regionie, małych miastach i kulturze, którymi bardzo się interesuję. Pomaga mi ona również w nauce polskiego :) Dziękuję!
Przegląd Bałtycki jest super. Jedno z niewielu sensownych mediów o krajach nadbałtyckich.
Robicie dobrą robotę, tylko się nie zniechęcajcie!


