W 2015 roku jednemu z białostockich rond nadano nową nazwę – „Pamięci Bieżeństwa 1915”. Decyzja władz miasta wzbudziła opór części prawicowych radnych, a także działaczy społecznych. Finalnie jednak nazwa została przyjęta i stała się ukoronowaniem obchodów setnej rocznicy masowej ewakuacji ludności z ziem dawnego Królestwa Polskiego w czasie I wojny światowej. Epizod ten w historii polski jest nadal mało znany. Pamięć o tych tragicznych wydarzeniach zachowała się tylko wśród prawosławnej społeczności Podlasia. Setna rocznica bieżeństwa była pierwszą okazją, kiedy zaczęto szerzej mówić o tym wydarzeniu. Pierwszy raz pamięć o bieżeństwie udało się wyprowadzić poza mniejszościową narrację.
Niemal rok po obchodach stulecia bieżeństwa, o losach wychodźców będzie można przeczytać w nowym reportażu wydanym nakładem Wydawnictwa Czarnego. Reportaż historyczny Anety Prymaki-Oniszk, dziennikarki Gazety Wyborczej i Polityki oraz autorki bloga bieżeństwo.pl, ukaże się pod tytułem „Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy”. Historię bieżeńców przedstawione przez autorkę czerpią z zachowanych przedwojennych wspomnień. Bazując na zbiorach memuarów i relacjach pojedynczych jeszcze do niedawna żyjących osób, autorce udało się w sposób żywy i bliski pokazać traumę migrantów. Główną osią narracji reportażu Anety Prymaki-Oniszk jest opis losów jej babci – Nadzieji z miejscowości Knyszewicze nieopodal Sokółki. Każdy ma jakąś babcię Nadzię Dla przyszłych bieżeńców, jak i dla losów wojny, momentem przełomowym był maj 1915 roku. Na froncie wschodnim I wojny światowej doszło do strategicznego przełomu. Połączone siły Austro-Węgier i II Rzeszy rozbiły wojska rosyjskie pod Gorlicami i zmusiły Rosjan do „zwycięskiego odwrotu”. Szybko postępujące oddziały państw centralnych kierujące się wgłąb Kongresówki przepełniały mieszkańców przerażeniem. Z Warszawy ewakuowano część najważniejszych fabryk, a także kilkuset robotników. Za nimi ruszyli mieszkańcy północnego Mazowsza, a także z innych guberni przyfrontowych. Historycy szacują, że łącznie z zachodnich obszarów Carskiej Rosji na Wschód ruszyło prawie trzy miliony poddanych cara. Wśród nich znaczny odsetek stanowili oczywiście prawosławni bieżeńcy z Podlasia i Chełmszczyzny. Jak do tego doszło, że wydarzenia wiosny i wczesnego lata 1915 roku wręcz wyparowały z pamięci Polaków-katolików, Łotyszy, Litwinów czy Tatarów, którzy również ruszyli w beznadziejną podróż na Wschód, a obecnie temat ten jest nadal żywy niemal jedynie wśród prawosławnych Podlasia? Dlaczego nie ma dziś mitu wśród potomków innych społeczności zamieszkujących zachodnie rubieże carskiego imperium? Między innymi na to pytanie w swojej książce próbuje odpowiedzieć autorka. Uchodźcy we własnych domach Mało kto z bieżeńców mógł wyjaśnić dlaczego wyruszył na wschód zostawiając cały dobytek życia. Jedni byli gnani przez carskich żołnierzy, inni bali się plotek o „Giermańcu”,…🔒Czytasz tylko 58% artykułu. Pozostałe 42% treści jest ukryte.
Masz już konto? Zaloguj się
🔒
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zmieniamy się dla Ciebie. By korzystać z nowości prenumeruj nas. Czytaj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Kod promocyjny:
PB2026
20% zniżki za zawsze!
Najpopularniejszy
📰
Prenumerata
Nieograniczony dostęp do wszystkich treści Premium.
Patron
17 zł miesięcznie
Przyjaciel
27 zł miesięcznie
Roczna
149 zł rocznie
Na zawsze
799 zł jednorazowo
🗂️
Pakiety artykułów
Pakiety jednorazowe i cykliczne. Płacisz tylko za to co czytasz!
Dostęp jednorazowy
5 zł
Pakiet miesięczny
10 zł miesięcznie
🏢
Dla firm i instytucji
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
1 dostęp
200 zł
5 dostępów
675 zł
10 dostępów
1200 zł

