Jan Lundin od 2010 roku jest dyrektorem generalnym Rady Państw Morza Bałtyckiego. Wcześniej pracował jako dyplomata w szwedzkiej służbie zagranicznej, pracował na Uniwersytecie w Uppsali oraz jako dziennikarz.
Polska sprawuje prezydencję w Radzie Państw Morza Bałtyckiego, ale z drugiej strony zainteresowanie Polski regionem Morza Bałtyckiego jest niższe niż ma to miejsce w przypadku Europy Środkowej, Zachodniej i Wschodniej. Czy ma to wpływ na polską prezydencję i uczestnictwo Polski w pracach organizacji?
Odpowiadając jednym słowem można powiedzieć, że tak. Bardziej jednak interesujące jest jak to wpływa na organizację. Od 1992 roku, a więc od początku działalności rady, Polska przeszła ogromną pozytywną zmianę. Polska nie jest już krajem biednym, jest ważnym graczem na europejskiej scenie, a to przekłada się także na współpracę bałtycką. Duże i silne kraje mają środki – pieniężne, ale przede wszystkim kadry – by rozwijać współpracę, organizować wydarzenia.
W Polsce jest mniej czynników przemawiających za identyfikacją z Morzem Bałtyckich, ale mam wrażenie, że Polska chce być krajem bałtyckim czy północnoeuropejskim równolegle do identyfikacji środkowoeuropejskiej. Może przecież mieć dwie tożsamości. Wszyscy mamy wiele tożsamości. Obserwując polskie przygotowania do prezydencji w RPMB odniosłem wrażenie, że Polska przygotowuje bardzo aktywną prezydencję. W połowie września (15-17.09 – przyp. red.) odbędzie się spotkanie ministrów kultury w Gdańsku, a tydzień później ministrów turystyki w Malborku. W pierwszym spotkaniu będą brali udział nie tylko ministrowie i wyżsi urzędnicy RPMB, ale także koordynatorzy strategii UE dla Regionu Morza Bałtyckiego. Polska używa terminu „common space of Baltic Sea cooperation”, który uważam za bardzo trafny ponieważ zbliża on RPMB z innymi formatami współpracy regionalnej. Polska chce prowadzić działania inkluzywne i łączące różne formaty współpracy. To pokazuje polskie ambicje, które nie są małe.
Polskę, w kontekście współpracy bałtyckiej, można porównać do Niemiec – oba kraje są duże, mają wybrzeże bałtyckie, ale większość ich populacji nie zamieszkuje w obszarach nadbałtyckich, także ich stolice nie są położone nad Bałtykiem. Niemcy również podeszli do organizacji swojej prezydencji (w latach 2011-2012 – przyp. red.) bardzo aktywnie. Częścią ich prezydencji był szczyt premierów w Stralsund, gdzie kanclerz Merkel uczestniczyła w dyskusjach. Niemcy wówczas pokazały, że chcą aktywnie wspierać RPMB i wnosić perspektywę europejską do współpracy bałtyckiej.
Państwem regionu, którego polityka wpływa na relacje międzynarodowe jest Rosja. Jak obecna sytuacja na Wschodzie i polityka zagraniczna Moskwy wpływa na współpracę regionalną? Jak zmienia kształt tej współpracy i region?
Oczywiste jest, że obecna sytuacja nie ułatwia współpracy w regionie. Mamy sankcje europejskie przeciwko Rosji i rosyjskie embargo przeciwko Europie. Nie możemy przez to rozwijać finansowej współpracy – np. mieliśmy schemat finansowania na rzecz zrównoważonego rozwoju, co teraz jest niemożliwe realizowania. Dalej możemy wymienić chociażby sankcje personalne, które uniemożliwiają podróże wielu osób do UE albo do Rosji. Mamy problemy na poziomie politycznym – od dwóch lat nie mieliśmy szczytów ministerialnych.
Pomimo tego RPMB jest jedną z nielicznych organizacji w ramach, których państwa UE i Rosja nadal mogą się komunikować tak na poziomie współpracy organizacyjnej, jak i projektowej. Nadal pracujemy wspólnie nad rozwiązaniem najważniejszych wyzwań. Należy też przypomnieć, że największym miastem nad Bałtykiem jest Petersburg, więc nie jest możliwe wykluczenie Rosji ze współpracy bałtyckiej. Mamy wiele projektów, w które Rosja jest włączona; Rosja jest odpowiedzialna za współpracę w zakresie radiacji i energii atomowej, gdzie wykonuje świetną pracę organizując liczne spotkania i opracowując standardy użycia izotopów na potrzeby kryminalistyki. Nadal kontynuowana jest współpraca policji, prokuratur i w zakresie bezpieczeństwa cywilnego. W przyszłym miesiącu wybieram się do Rosji, by rozmawiać o tej współpracy. Mówi się, że w relacjach międzynarodowych powinniśmy funkcjonować nawet kiedy pada deszcz. Oczywiście współpraca byłaby lepsza, gdyby nie było kryzysu na Ukrainie.
Pomimo tego, że RPMB jest forum politycznym, priorytety organizacji w coraz większym stopniu wiązane są ze sprawami…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

