Nawiasem mówiąc właśnie słowo zawiłość jest tutaj kluczowe do zrozumienia w jaki sposób wrażliwy autor postrzega otaczającą go i zbudowaną z wiecznej pamięci skomplikowaną rzeczywistość. Pochodzące z Litwy i oznaczające poplątane tasiemki lub włosy słowo żmuty można bowiem odczytać jako piękną metaforę profuzji wyborów, które stawia przed każdym z nas życie. Ma ona jednak dość ponury wydźwięk. Nadzieja dobrego wyboru jest bowiem płonna. Uczą żyć w świecie nadziei niemogących się ziścić, czytamy w tytułowym wierszu. Mnogość i wielość dróg (u Snarskiego niemal wszystkie prowadzące do Wilna) daje jedynie iluzoryczne poczucie wolności, raczej przeciwnie – kiełzna człowieka, niż wyzwala w nim wrażenie wszechmocy i wolności: proponują wybory pozbawione znaczenia / pojmują duszę w niewolę.
Książka rozpoczyna się bardzo zgrabnie skomponowaną reminiscencją. Poeta siedzi mianowicie w Londynie na Dean Street i przez okno pubu obserwuje świat. Rozmyśla nad świeżą i ciepłą jeszcze miłością. Za moment pewnie wejdzie do kawiarni (a być może już tam był) na Picadilly, znanej bardzo dobrze z poprzedniej książki Werblista.
Niezwykle ciekawym i istotnym wątkiem jest w Żmutach podróż – zarówno ta prawdziwa w sensie geograficznym, z bogactwem zapamiętanych obrazów, jak i ta introspekcyjna, mająca na celu znalezienie odpowiedzi na nurtujące nas wszystkich pytania i zrozumienie rudymentarnego podłoża takich dążeń. Każdego dnia wyznaczasz trasy, kreśląc znaczenia słów na mapie myśli, rozpoczyna poeta-prawnik doskonały wiersz Itaka Cię nie oszukała. Niepodobna przecież wyodrębnić w nas jednej osoby ani jednego dobrego pytania. Dlatego autor skupia się na wielopłaszczyznowości i różnorodności osnowy kolejno pojawiających się rozmyślań. Fascynujące są słowa wiersza Przywiązany, o swoistym „ukrzyżowaniu” słowami i niejako intelektualnym buncie jako determinizmie, na który skazany jest każdy poeta. Przypomina to w wymowie znany wiersz Czesława Miłosza Sens, gdzie nacisk położony jest mutatis mutandis na to samo – to jest na słowo puszczone w ruch obojętnie od natury eschatologicznych poszukiwań i uzasadnień. Wykładowca Uniwersytetu Gdańskiego zastanawia się ponadto nad źródłami samoświadomości i woli w tak bardzo przecież zagmatwanej konstrukcji świata.
„Itaką”, do której Snarski nawiązuje w niemalże całej książce jest Litwa i Wilno, jako jej serce. Wiersz Kraj deszczu jest oczywistym nawiązaniem do obiegowej proweniencji słowa Litwa. Wciąż jeszcze krople z nieba / dają siły życiodajne jest zaś kolejnym elementem znanej dobrze w literaturze polskiej „litewskiej mitologii”.
Ażeby zrozumieć swoje intelektualne rozterki, zainteresowany i oczytany w teologii Snarski, sięga jakby pomocniczo po ideę haecceitas Dunsa Szkota. Tutaj zapisuje być może najlepsze formalnie zdanie z całego tomu: chciałbyś raz jeszcze spojrzeć na kres górzystej Szkocji…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

