Nawiasem mówiąc właśnie słowo zawiłość jest tutaj kluczowe do zrozumienia w jaki sposób wrażliwy autor postrzega otaczającą go i zbudowaną z wiecznej pamięci skomplikowaną rzeczywistość. Pochodzące z Litwy i oznaczające poplątane tasiemki lub włosy słowo żmuty można bowiem odczytać jako piękną metaforę profuzji wyborów, które stawia przed każdym z nas życie. Ma ona jednak dość ponury wydźwięk. Nadzieja dobrego wyboru jest bowiem płonna. Uczą żyć w świecie nadziei niemogących się ziścić, czytamy w tytułowym wierszu. Mnogość i wielość dróg (u Snarskiego niemal wszystkie prowadzące do Wilna) daje jedynie iluzoryczne poczucie wolności, raczej przeciwnie – kiełzna człowieka, niż wyzwala w nim wrażenie wszechmocy i wolności: proponują wybory pozbawione znaczenia / pojmują duszę w niewolę. Książka rozpoczyna się bardzo zgrabnie skomponowaną reminiscencją.…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!


