Marzeniem wielu przedwojennych endeków była Polska, a nie Rzeczpospolita z jej wielokulturowym składem. Polska, w której nie istnieją pogranicza etniczne i kulturowe. Ukraińcy na Wołyniu, czy Białorusini na Polesiu mieli być tylko folkowym skansenem, reliktem. Wszyscy mieli przyjąć polityczną i etniczną tożsamość polską. Sen ten nie ziścił się w międzywojniu. Marzenie endeków zrealizowali dopiero komuniści. Ci w duchu swojego czerwonego nacjonalizmu „zaorali” dawną granicę II RP. Za pomocą przesiedleń, wywózek, ale także procesów migracyjnych w ramach pośpiesznej industrializacji dawne pogranicza kulturowe zamienili w relikty tego czym były dawniej. Właśnie na te rubieże dawnej Rzeczpospolitej zabiera nas w swojej książce Grzywaczewski. Podróżujemy z nim przez niemal 5,5 tysiąca kilometrów dawnej, nieistniejącej granicy. Zaczynamy od Kaszub, dalej wiedzie nas na południe, na…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!


