Marzeniem wielu przedwojennych endeków była Polska, a nie Rzeczpospolita z jej wielokulturowym składem. Polska, w której nie istnieją pogranicza etniczne i kulturowe. Ukraińcy na Wołyniu, czy Białorusini na Polesiu mieli być tylko folkowym skansenem, reliktem. Wszyscy mieli przyjąć polityczną i etniczną tożsamość polską. Sen ten nie ziścił się w międzywojniu. Marzenie endeków zrealizowali dopiero komuniści. Ci w duchu swojego czerwonego nacjonalizmu „zaorali” dawną granicę II RP. Za pomocą przesiedleń, wywózek, ale także procesów migracyjnych w ramach pośpiesznej industrializacji dawne pogranicza kulturowe zamienili w relikty tego czym były dawniej. Właśnie na te rubieże dawnej Rzeczpospolitej zabiera nas w swojej książce Grzywaczewski. Podróżujemy z nim przez niemal 5,5 tysiąca kilometrów dawnej, nieistniejącej granicy. Zaczynamy od Kaszub, dalej wiedzie nas na południe, na Śląsk. Stamtąd wzdłuż Karpat ruszamy na dzisiejszą Ukrainę, by przez ziemie dawnego Wielkiego Księstwa Litewskie...
Pozostało jeszcze 91% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


