W Rydze Lenin zjawił się zaledwie jeden raz i tylko na jeden dzień, 2 kwietnia 1900 roku, gdy po oswobodzeniu ze zsyłki w Szuszenskoje nawiązał kontakty z socjaldemokratami i nakreślał kanały transportu gazety „Iskra”. Przybywszy z Pskowa pociągiem, Włodzimierz Iljicz w pierwszej kolejności skierował się do dawnego znajomego rewolucjonisty Michaiła Sylwina, który mieszkał przy ulicy Wendeńskiej (obecnie Cēsu iela) w domu pod numerem 17. Po odpoczynku skierował się stąd na spotkanie z łotewskimi socjaldemokratami Jānisem Ozolsem i Kārlisem Zutisem w mieszkaniu rodziny Kowalewskich przy ulicy Elżbieckiej (obecnie Elizabetes iela), numer domu 18. Po czym wyjechał. W 1950 roku na skrzyżowaniu obecnych ulic Brīvības i Elizabetes (wówczas Lenina i Kirowa – przyp. Przegląd Bałtycki) odsłonięto monumentalny pomnik Lenina dłuta leningradzkich rzeźbiarzy Władimira Ingala i Weniamina Bogolubowa. Czołowy łotewski Lenin w lewej ręce ściskał nieodłączną czapkę, a wysuniętą do przodu prawą ręką wskazywał właściwy kurs – na Wschód. Godne odnotowania jest to, że architektem pomnika był znany Ernests Štālbergs, który piętnaście lat wcześniej po drugiej stronie lipowej alei wpisał w ryski pejzaż arcydzieło Kārlisa Zāle – pomnik Wolności. Pamiętam, jak co roku 1 września uczniowie położonej po sąsiedzku czterdziestej szkoły średniej, wśród nich ja, dokonywali rytuału złożenia kwiatów u stóp rzeźby wodza. W 1961 roku otwarto muzeum pamięci w drewnianym domku przy ulicy Cēsu, a w 1970 roku z okazji stulecia, w mieszkaniu-muzeum przy ulicy Kirowa, która obecnie nazywa się Elizabetes, przyjęło pierwszych zwiedzających. Po klęsce sierpniowego puczu w 1991 roku stało się jasne, że przyszedł koniec władzy sowieckiej i jej integralnej części: leninowskiego kultu. 25 sierpnia, o zmierzchu, ku radości tłumu, wielotonowa postać umieszczona na linie podnośnika została zrzucona z postumentu na platformę ładunkową i odeszła w historyczny niebyt. Z powodu braku zapotrzebowania i braku finansowania zamknięto oba muzea. Przy czym duch Lenina nie chciał porzucić domku przy ulicy Cēsu. Po paru próbach wypełnienia drewnianych ścian nową treścią, trafił w ręce opanowanego przez leninowską aurę przedsiębiorcy działającego w obszarze nieruchomości Andrisa Švaglisa, który umieścił tutaj swoje biuro i otworzył w 2006 roku mini-hotel z wnętrzami z początku XX wieku i różnymi artefaktami o tematyce leninowskiej. W tematycznym, w sensie ceny całkiem przystępnym leninowskim hotelu, zamieszkują nie tyle kontynuatorzy dzieła Lenina, co skłonni do żartów cudzoziemcy czy po prostu osoby szukające niedrogiej przystani w centrum. Z wyłączeniem trzech dni w roku – rocznicy Rewolucji Październikowej, a także dni urodzin i śmierci Lenina. Tak jak wcześni marksiści spotykali się na konspiracyjnych posiedzeniach i…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

