Kārlis Bukovskis studiował stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Stradiņša w Rydze, następnie europeistykę na Uniwersytecie Łotewskim. Kształcił się także na Uniwersytecie Helsińskim. Pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Łotwy, a także jako wykładowca Bałtyjskiej Akademii Międzynarodowej oraz macierzystej uczelni Stradiņša. Brał udział w pracach nad przygotowaniem prezydencji łotewskiej w Radzie Unii Europejskiej. Obecnie pełni funkcję starszego konsultanta w Ministerstwie Finansów. Od 2008 roku jest zastępcą dyrektora Łotewskiego Instytutu Spraw Zagranicznych.
Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Rozmawialiśmy o tym, dlaczego Łotwa poparła Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Wiele osób utrzymuje, że to dlatego, że Angela Merkel – najbardziej wpływowa polityk w Europie, ma dobre relacje z Tuskiem. Kluczowe okazało się zatem poparcie Niemiec. Polska do 2015 roku miała bardzo dobre relacje z rządem Merkel. Zapytam jednak o to, jak wyglądają stosunki Łotwy z Niemcami. Jakie znaczenie dla regionu Bałtyku ma Angela Merkel?
Kārlis Bukovskis: Nie powiedziałbym, że Niemcy są najważniejszym krajem w Unii Europejskiej, bo zaraz zaoponowaliby Francuzi (śmiech). Berlin bez poparcia Paryża nie byłby taki silny, jaki jest obecnie. Liczy się także poparcie innych krajów, takich jak Benelux, co czyni całą Unię Europejską silniejszą. Bo jedna sprawa to posiadać dobry motor niemiecko-francuski, ale samochód, by jeździł potrzebuje także innych elementów.
Na przykład dobrego kierowcy. Czy jest nim pani kanclerz Niemiec?
Angela Merkel udowodniła, że całkiem dobrze radzi sobie z kierowaniem, nie była w tej pozycji najgorsza, ale poczekajmy jak potoczą się wybory niemieckie...
Wracając do stosunków niemiecko-bałtyckich.
Jedną rzeczą są pozycje partii politycznych, chociażby rządzącej Vienotīby, która współpracuje z chadekami, drugą – kwestia interesów narodowych. Łotwę z Niemcami łączą nie tylko interesy polityczne, ale także gospodarcze. To nie tylko wysoka pozycja w łotewskim eksporcie i imporcie, ale również kwestia firm z własnością niemiecką, którą sięga na Łotwie około 20%. Ważna jest oczywiście także geopolityka, a więc obecność wojska niemieckiego w sąsiedniej Litwie. Z Niemcami mamy także na Łotwie długie związki historyczne – przez siedemset lat byliśmy rządzeni przez Niemców. To doprowadziło do tego, że rozumiemy się dobrze, mamy zbliżoną mentalność. Mamy wymianę kulturową, dużo studentów niemieckich studiuje w Rydze i jak jedzie się autobusem, to często można usłyszeć język niemiecki. Kolejna sprawa w naszych relacjach, to stosunki osobiste między politykami, które znaczą bardzo dużo. Valdis Dombrovskis, kiedy jeszcze był premierem, miał bardzo dobre relacje z Angelą Merkel, nasz minister spraw zagranicznych Edgars Rinkēvičs wypracował sobie bardzo dobre stosunki z szefem Auswärtiges Amt Frankiem-Walterem Steinmeierem. Dzięki tym politykom nasze relacje także dzisiaj…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

