Równoległe światy

Kraje bałtyckie, przebudzone rosyjskim konfliktem z Ukrainą, próbują znaleźć sposób, by zdobyć serca i umysły swoich mniejszości rosyjskich, które do tej pory przyciągane były przez telewizje rosyjskie mające w swojej dyspozycji niemal nieograniczone finansowanie z budżetu federalnego. Zaniepokojeni zachodni sojusznicy podnoszą fundusze na szkolenia dla dziennikarzy i finansowanie programów rosyjskojęzycznych, ale w regionie jest więcej przeciwności do przezwyciężenia, niż tylko ilość i poziom obiektywizmu informacji.

|

Trzy kraje bałtyckie – Estonia, Łotwa i Litwa – były jednymi z pierwszych w Unii Europejskiej, które podniosły alarm zaniepokojone zmanipulowanym przekazem serwowanym przez rosyjskie telewizje, które w dodatku zdobyły popularność wśród miejscowych społeczności rosyjskojęzycznych. Kraje bałtyckie proporcjonalnie do swoich populacji zamieszkiwane są przez największe mniejszości rosyjskojęzyczne w całej UE. W regionie od lat wiadomo, że miejscowi rosyjskojęzyczni oglądają telewizje rosyjskie, a nie miejscowe. Również powszechnie wiadomo, że informacje dostarczane przez te stacje nie zawsze mogą być uznane za sprawiedliwe dziennikarstwo. Jednocześnie – do momentu aneksji Krymu przez Rosję w marcu 2014 roku – Estończycy, Łotysze i Litwini nie przykładali większej wagi do tego, co kanały rosyjskiej telewizji nadawały w ich krajach i co ich sąsiedzi oglądali. Bałtowie i bałtyccy Rosjanie żyli w równoległych rzeczywistościach informacyjnych przez ponad dwie dekady. Od czasu do czasu powracało pytanie jak dotrzeć i rozmawiać z bałtyckimi Rosjanami, ale mimo to nie podjęto rzeczywistych działań.

Najbardziej popularne kanały telewizyjne w krajach bałtyckich w 2015 roku

Wszystko się zmieniło na początku 2014 roku, kiedy „małe zielone żołnierzyki” przekroczyły ukraińską granicę i w krócej niż miesiąc zaanektowały Krym. Politycy z krajów bałtyckich potępili wydarzenia na Ukrainie i oskarżyli Rosję o szerzenie dezinformacji dotyczącej konfliktu w swoich kanałach telewizyjnych. Prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė powiedziała, że Litwa i inne kraje były obiektem wojny informacyjnej i “my sami musimy stworzyć opór wobec tej machiny propagandowej”. Wtedy też minister obrony, a obecnie prezydent Łotwy Raimonds Vējonis powiedział, że Rosja może próbować budzić negatywne sentymenty w łotewskim społeczeństwie i podżegać niepokoje przy użyciu „określonych wytrenowanych, profesjonalnych prowokatorów”. Strach polityków przed podsycanymi przez wielkiego sąsiada niepokojami i napędzany porażką integracji Rosjan w lokalnych społeczeństwach po odzyskaniu niepodległości wydaje się wiarygodny. Każdy z krajów podjął kroki w celu ograniczenia wpływu rosyjskiej telewizji i zaoferowania alternatywy dla niej. Nadal jednak niewiele zaproponowano w celu promocji dialogu z mniejszością rosyjską. Przekonanie o tym, że bałtyccy Rosjanie stoją po stronie Rosji i znajdują się pod wpływem rosyjskich kanałów telewizyjnych jest powszechne. Pomimo to, ich głosy i potrzeby rzadko są zauważane.

Ku szaleństwu działania

Wydarzenia na Ukrainie stały się punktem zwrotnym zmuszającym do reewaluacji przez europejskich i amerykańskich polityków siły z jaką kremlowskie media wpływają na osoby rosyjskojęzyczne na całym świecie. Oprócz kanałów federalnych, takich jak Россия 24 (Rosja 24), Первый канал (Kanał Pierwszy), НТВ (NTV), Rosja rozwija państwową RT (wcześniej Russia Today) w kierunku platformy wielojęzycznej. W ubiegłym roku stworzyła również globalną agencję informacyjną Sputnik. „Duża część informacji telewizyjnych nadawanych z Rosji prezentuje rosnącą tendencję do wywoływania sensacji, upraszczania, wypaczania, łączenia i marginalizowania spraw w sposób, który działa przeciwko uniwersalnym wartościom takim jak uczciwe i sumienne dziennikarstwo” – zaznaczono w podsumowaniu studium wykonalności „Inicjatywy w zakresie mediów rosyjskojęzycznych w krajach Partnerstwa Wschodniego i innych” przygotowanym przez Europejski Fundusz na rzecz Demokracji (EED). Raport zamówiony był przez holenderski rząd (łotewski rząd wspierał projekt), by ocenić, co należy zrobić, by przeciwdziałać rosyjskiej propagandzie. Chociaż pierwszą reakcją, która przychodzi do głowy jest uderzenie odwetowe tą samą bronią, to jak zaznacza EED, jest bardzo prawdopodobne, że przyniosłoby to porażkę ze względu na już teraz zauważalny brak zaufania do większości nadawców. Z jednej strony Zachód nazywa kontrolowane przez Kreml media propagandą, z drugiej strony rosyjskojęzyczni uważają takie komunikaty i jakiekolwiek próby przeciwdziałania rosyjskiej polityce informacyjnej za zachodnią propagandę. Tym niemniej, UE stworzyła małą grupę ekspertów w ramach Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych, której zadaniem jest odpowiadanie na wyzwania powstające w wyniku „prowadzonych rosyjskich kampanii dezinformacyjnych”; jej podstawowym zadaniem jest obalanie mitów pojawiających się w mediach społecznościowych. EED proponuje stworzenie hubu informacyjnego i platformy wymiany treści, by pobudzić produkcję i dystrybucję rosyjskojęzycznych newsów i programów telewizyjnych skupiających się na sprawach lokalnych. Polska zadeklarowała wsparcie…

🔒Widzisz tylko 20% tekstu. Cała historia jeszcze przed Tobą.
🔒

Treść dostępna dla prenumeratorów

Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

Pakiety jednorazowe i cykliczne. Płacisz tylko za to co czytasz!
Dostęp jednorazowy 5 zł
Pakiet miesięczny 10 zł miesięcznie
Wybierz Szczegółowe porównanie
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
1 dostęp 200 zł
5 dostępów 675 zł
10 dostępów 1200 zł
Poznaj ofertę dla firm i instytucji Szczegółowe porównanie

Dodaj Przegląd Bałtycki jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Strona głównaMediaRównoległe światy
Prenumeruj, aby utworzyć konto. Masz konto? Zaloguj się, aby skomentować.
Subskrybuj
Powiadom o
2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów