Jaan Kaplinski. Zdj. Ave Maria Mõistlik / Wikipedia.org Nie pamiętam już kto umówił mnie z Jaanem Kaplinskim, pamiętam jednak, że szłam na to spotkanie z duszą na ramieniu. Rozmawialiśmy w już nieistniejącej – bo książki ustępują dziś miejsca stolikom, przy których przesiadują zamożni goście – księgarniokawiarni Wilde Kohvik w Tartu. Przede mną siedział białowłosy mężczyzna, jeden z najważniejszych estońskich pisarzy i mówił do mnie w języku, z którego żmudnie wyłuskiwałam znaczenia. Już wtedy chciał, aby przetłumaczyć na polski jego nową książkę dedykowaną pamięci ojca. Książkę pisaną do ojca – pomimo jego nieustannego braku. Jerzy Kapliński, aresztowany przez NKWD w Tartu w roku 1941, zginął w jednym z obozów pracy w północnej Rosji. Jaan opowiadał o powolnym…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!


