Sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych Jim Mattis i minister obrony Szwecji Peter Hultqvist. Zdj. U.S. Army Sgt. Amber I. Smith / U.S. Secretary of Defense / Flickr / CC BY 2.0. To dosyć mocne stanowisko ministra obrony czołowego kraju NATO dotyczące relatywnie małego kraju nordyckiego znanego ze swojej tradycji neutralności i niezaangażowania (oraz z historycznych, lewicowych antyamerykańskich sentymentów z czasów wojny wietnamskiej). Tylko kilka lat temu, takie stanowisko zbiłoby z tropu wielu Szwedów i sprowokowałoby zastanowienie w społeczności NATO. W tym roku nic takiego się nie stało – w Szwecji, ze względu na zmienne tweety, stanowiska i polityki prezydenta Donalda Trumpa, zostało odebrane z ogromną ulgą; nie było też kwestionowane w kręgu członków NATO[1]. Co się zatem stało? Przyczyną jest tocząca się od dawna fundamentalna zmiana w szwedzkiej polityce bezpieczeństwa. W zasadzie, zaczęło się to ponad 20 lat temu, kiedy Szwecja wstąpiła do Unii Europejskiej. Aby zrobić ten krok, szwedzcy decydenci porzucili koncept neutralność a w zamian podkreślili pozycję jako kraju „niezaangażowanego”. W 2009 roku, jednakże, wówczas centroprawicowy rząd podpisał „deklarację solidarności”, która nazywana jest „jednostronnym artykułem 5”: Szwecja deklaruje, że „nie pozostanie obojętna” jeśli któryś z krajów nordyckich lub unijnych zostanie zaatakowany oraz „oczekuje”, że kraje te wesprą Szwecję – w jakiś sposób – jeśli zaatakowana zostałaby Szwecja. Uczciwie można powiedzieć, że obecny socjaldemokratyczno-zielony rząd popchnął sprawę jeszcze dalej. Tuż przed wyjazdem do Waszyngtonu, minister obrony Hultqvist i generał Micael Bydén (szwedzki szef sztabu obrony) opublikowali artykuł w obronie ćwiczeń Aurora 2017, największych od 24 lat ćwiczeń wojskowych w Szwecji, w których udział wzięło 20 tys. żołnierzy, w tym 1000 żołnierzy amerykańskich i marines, ale także żołnierze z krajów bałtyckich[2]. Hultqvist i Bydén wyróżnili Rosję jako największy problem dla współczesnego bezpieczeństwa europejskiego. Argumentowali oni także, że ćwiczenia, w tym ich międzynarodowy – czyli amerykański – komponent, zademonstruje silne przesłanie odnośnie kosztów potencjalnego ataku na Szwecję, a więc przyczyniają się do budowania stabilności sytuacji bezpieczeństwa region. Przy tym, koncept niezaangażowania nie został wspomniany w artykule. Tuż przed spotkaniem z Jimem Mattisem, szwedzki minister obrony wygłosił ważne przemówienie na Uniwersytecie Johna Hopkinsa w Waszyngtonie. W przemówieniu minister potępił rosyjskie działania w obu sferach – militarnej i pozamilitarnej, włączając w to wykorzystanie fałszywych informacji. Argumentował, że „Szwecja i Stany Zjednoczone są całkowicie oddane porządkowi światowemu utworzonemu po drugiej wojnie światowej. Respektujemy (w oryginale „adhere” – pol. „przestrzegać” – przyp. red.) stworzone instytucje międzynarodowe Narodów Zjednoczonych, Unii Europejskiej i NATO”[3]…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

