Aistis Zabarauskas: Gitanas Nausėda ma zdolność przyciągania różnych elektoratów

-

Gitanas Nausėda w sferze wartości jest konserwatystą, choć nie w sensie przynależności do partii politycznej. Jeśli zaś spojrzeć na Šimonytė, to ona jest bardziej liberalna, jest z lewego skrzydła swojej partii. Dlatego wielu konserwatystów woli popierać w tych wyborach Gitanasa. Ale on ma także pewną rzecz, której Šimonytė nie będzie miała nigdy. Możliwość przyciągania lewicowych wyborców. Nausėda jest bowiem zwolennikiem niemieckiego kontraktu społecznego. On podkreśla ważną rolę związków zawodowych. Nausėda jest zatem „catch all candidate”, za co bywa krytykowany, ale jeśli chce się wykonywać dobrze obowiązki prezydenta, to trzeba trochę takim być. Należy rozumieć różne opinie i ich słuchać. Z tym mogą mieć problem kandydaci partyjni… – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim Aistis Zabarauskas, dyrektor ds. komunikacji w sztabie wyborczym Gitanasa Nausėdy.

Aistis Zabarauskas w latach 1997-2001 studiował na Uniwersytecie Wileńskim. Od 1996 r. do 2004 r. był zatrudniony jako dziennikarz w LRT. W międzyczasie ukończył studia Master of Business Arts (MBA) na walijskim Cardiff University. Po odejściu z dziennikarstwa przez czternaście lat pracował jako dyrektor ds. projektów w spółce „Integrity PR”. W październiku 2018 r. został dyrektorem ds. komunikacji w sztabie wyborczym Gitanasa Nausėdy, bezpartyjnego kandydata w wyborach prezydenckich na Litwie, które odbędą się w maju 2019 r.

Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Czy może Pan trochę opowiedzieć o sobie, kim Pan był i czym zajmował się, zanim dołączył do sztabu wyborczego Gitanasa Nausėdy?

Aistis Zabarauskas: W latach dziewięćdziesiątych miałem background polityczny, bo należałem do Młodych Liberałów, młodzieżówki Związku Liberałów. Później jednak związałem się z litewską telewizją i radiem LRT jako dziennikarz. Najpierw pracowałem w radiu, później miałem swoją audycję w telewizji przez prawie osiem lat. Następnie rozpocząłem studia MBA w Wielkiej Brytanii. Po powrocie na Litwę pracowałem przez czternaście lat jako specjalista ds. PR w jednej z dużych firm litewskich. Po tych parunastu latach byłem jednak zmęczony pracą w jednym miejscu, wtedy zabrałem swoją rodzinę na wielomiesięczną podróż po Europie i Azji. Gdy wróciłem na Litwę, nie zamierzałem pracować, chciałem odpocząć. Mogłem sobie na to pozwolić, bo miałem własne oszczędności. Chciałem zostać ojcem dla dwojga moich dzieci. Później jednak zauważyłem, że toczy się kampania wyborcza. To był wrzesień 2018 r. Pomyślałem sobie, że mogę być pomocny i się do czegoś przydać. Od 1 października zacząłem współpracę ze sztabem Gitanasa Nausėdy jako specjalista ds. komunikacji.

Czy Pańskie doświadczenie polityczne w Związku Liberałów było pomocne?

Niezupełnie. Bardziej przydało się doświadczenie dziennikarskie, gdyż jako dziennikarz LRT zajmowałem się gospodarką i polityką. Moja znajomość tych dziedzin jest zatem całkiem głęboka. Przydało się także doświadczenie w PR, sieć kontaktów, które udało mi się nawiązać.

Dlaczego zdecydował się Pan wesprzeć Gitanasa Nausėdę? W końcu jest tylu kandydatów, by wspomnieć o Ingridzie Šimonytė, Sauliusie Skvernelisie czy Vytenisie Povilasie Andriukaitisie. Wcześniej mieliśmy także kandydaturę Petrasa Auštrevičiusa, a także spekulacje o tym, że wystartuje mer Kowna Visvaldas Matijošaitis.

Wybór Nausėdy nie ma nic wspólnego z moimi wartościami, ani wyobrażeniami o polityce. Po prostu uznałem, że jest interesującym „obiektem”, by pracować z nim w sensie komunikacji. Ma wiele zalet, których potrzeba, by zostać prezydentem kraju. Przede wszystkim chciałbym wspomnieć o jego intelekcie, wiedzy, ponadto jego wygląd, aparycja, prezencja. Nie wspomnę już o takich szczegółach jak to, że jego imię i nazwisko łatwo się wymawia, nawet w języku polskim (śmiech).

To nie jest Dalia Grybauskaitė.

Nausėda jest przystępną osobą. Kiedy zobaczyliśmy się po raz pierwszy, powiedziałem mu, że będę pracować nad tym, żeby ludzie zobaczyli, że jest przystępny, sympatyczny, z dobrym poczuciem humoru.

Nausėda ma poczucie humoru? Może Pan podać jakieś przykłady?

Pokażę Panu parę obrazków z kampanii wyborczej (Aistis Zabarauskas szuka zdjęć w swoim smartfonie). Jeździliśmy wiele razy po Litwie. To jest zdjęcie z mojego Facebooka, gdzie jedziemy razem do Londynu. A tutaj fotografia z naszego samochodu, jak wracaliśmy z Szawli. Byliśmy w samym środku Litwy, daleko od Wilna, padał śnieg, było zimno, ciemno. Obaj byliśmy bardzo głodni, bo nie jedliśmy cały dzień. Podczas wizyty w Szawlach moja teściowa dała mi parę placków ziemniaczanych, a ja nie miałem czasu ich zjeść, więc po prostu wrzuciłem pudełko do bagażnika. Gitanas powiedział, że jest bardzo głodny. Ja odpowiedziałem: „wiesz, rozumiem to, mam dwa placki ziemniaczane w bagażniku, ale musielibyśmy się zatrzymać”. Wtedy Gitanas krzyknął: „natychmiast, zatrzymujemy się”. I zabrał mi te placki, zjadł. Wtedy powiedział mi, że prawdopodobnie zapomni wiele rzeczy z tej kampanii, spotkań, negatywnych spraw, ale te placki pozostaną w jego pamięci.

Przeczytaj także:  Gitanas Nausėda: gdy mowa o dwujęzyczności, jestem bardzo ostrożny

Wiemy już przynajmniej, że Nausėda lubi litewską kuchnię.

On jest bardzo elastyczny, lubi kuchnię litewską, ale także brytyjską, europejską. On wiele podróżuje po Afryce i Azji. Chciałbym, żeby takim zapamiętali go Litwini, nie tylko jako faceta w garniturze, ale także jako osobę, która jest ciekawa wszystkiego.

Wspomniał Pan swoją aktywność w Wielkiej Brytanii, czy macie kampanię wyborczą za granicą?

Docieramy do Litwinów, którzy mieszkają za granicą. Mam na myśli Wielką Brytanię, USA, Norwegię, Niemcy, Hiszpanię, Japonię. Prosimy ich o głosowanie w referendum na temat podwójnego obywatelstwa, które odbędzie się razem z wyborami prezydenckimi.

Jak ludzie za granicą reagują na Nausėdę?

Entuzjastycznie. Sami organizują transport, środki bezpieczeństwa, zaś dzieci dają Nausėdzie prezenty. Nie jestem bardzo wrażliwym człowiekiem, ale jak widzę, jak ludzie reagują… Wiele razy byliśmy w hotelu w Londynie. I za każdym razem podchodził do nas jakiś Litwin, który tam pracował. Ludzie są ciekawi i reagują życzliwie.

O jakich problemach Gitanas Nausėda rozmawia z mieszkańcami zagranicy?

On rozumie, że państwo litewskie nie dało szansy tym ludziom, by byli w kontakcie z Litwą. Że ci ludzie szybko tracą kontakt z kulturą litewską, własną tożsamość. Sami często mówią ledwo po angielsku, ale ich dzieci mówią ledwo po litewsku, bo chodzą do angielskich szkół, przedszkoli i obracają się w środowisku wielojęzycznym. Chodzi o to, żeby zostali Litwinami. Wielu z nich nie chce wracać do kraju, bo boi się o integrację społeczną. Nausėda chce ich przywrócić Litwie, bo wierzy w wielką ideę litewską.

Czy Gitanas Nausėda jest zaangażowany w referendum?

On promuje ten pomysł, który zakłada, że podwójne obywatelstwo mogą otrzymać ludzie, którzy żyją w kręgu euroatlantyckim.

Na wielkim ekranie widzimy miasta, które odwiedził Gitanas Nausėda. Widać Poniewież, Szawle. Ile samorządów miał okazję poznać Pana kandydat?

Był w ponad pięćdziesięciu z sześćdziesięciu miast i rejonów litewskich. Niektórych nie odwiedziliśmy, ale w niektórych samorządach byliśmy wiele razy. Nie mogę obiecać, że odwiedzimy wszystkich ludzi we wszystkich samorządach, ale staramy się pokrywać całą Litwę. Teraz kampania w regionach trochę zwolniła, bo Gitanas spotyka się z ekspertami, żołnierzami, środowiskami katolickimi. W marcu był obecny w Kłajpedzie na debatach o chrześcijaństwie, gdzie spotkał się także ze środowiskami rosyjskimi. Z Rosjanami widział się również w Wisagini i Wilnie, zaś pod koniec marca odbyło się spotkanie w Polskim Klubie Dyskusyjnym z polską społecznością.

Czy Wasz kandydat odwiedzi rejony wileński i solecznicki?

Sądzę, że tak. To będzie pomiędzy I a II turą wyborów, jeśli Gitanas do niej trafi. Na razie był w Święcianach, Pobrodziu i Wisagini.

Jacy ludzie przychodzą na spotkania z Gitanasem Nausėdą, w sensie wieku?

To ludzie głównie 40+.

Bo młodsi popierają Šimonytė?

Jest coś takiego, ale mogę powiedzieć, że w tym młodszym segmencie Gitanas ma także duże poparcie. Najstarszy wiekiem elektorat, powyżej 75 lat, wspiera Sauliusa Skvernelisa. My zaś możemy liczyć na ludzi starszych, ale w segmencie 55-75.

Spotykacie się z negatywnymi reakcjami?

Nie, ale to nie wynika z masowego wsparcia dla Gitanasa. Po pierwsze Litwini, inaczej niż Francuzi i Polacy, nie wyrażają negatywnych emocji, ponadto ludzie, którzy przychodzą są zazwyczaj zwolennikami Gitanasa, albo jeszcze nie zdecydowali o swoim poparciu. Raczej ich motywacją jest ciekawość, a nie danie upustu jakimś negatywnym emocjom.

Czy prowadzicie badania nad wsparciem poszczególnych elektoratów w tych wyborach? Kto głównie popiera Nausėdę?

Jeśli mówimy o Związku Ojczyzny, to ich wyborcy są podzieleni między Šimonytė i Nausėdę, w proporcji 60 do 40. W przypadku elektoratu Chłopów i Zielonych, co piąta osoba popiera Gitanasa, podobnie jak co czwarty wyborca Ruchu Liberałów, a także co piąty socjaldemokrata.

A więc było dobrą decyzją, by nie startował jako kandydat konserwatystów.

W sensie konsolidacji społeczeństwa, na pewno. Politycznie i taktycznie także była to mądra decyzja. Cieszę się, że Gitanas ją podjął, choć żałuję, że wtedy nie było mnie w jego teamie.

Czy spodziewacie się poparcia osób wierzących?

Kościół ma prawo do własnych poglądów, ale jesteśmy ostrożni. Staramy się nie zniechęcać wspólnot religijnych. Pokazujemy także, że Gitanas jest kandydatem prochrześcijańskim. Nie prosimy jednak o żadne poparcie. Nie obiecujemy, że będziemy budować nowe kościoły, a także nie obiecujemy żadnych rekonstrukcji etc.

Czy Gitanas Nausėda jest dobrym kandydatem dla kościoła katolickiego?

Sądzę, że tak, on w sferze wartości jest konserwatystą, choć nie w sensie przynależności do partii politycznej. Jeśli zaś spojrzeć na Šimonytė, to ona jest bardziej liberalna, jest z lewego skrzydła swojej partii. Dlatego wielu konserwatystów woli popierać w tych wyborach Gitanasa. Ale on ma także pewną rzecz, której Šimonytė nie będzie miała nigdy. Możliwość przyciągania lewicowych wyborców, bowiem Nausėda jest zwolennikiem niemieckiego kontraktu społecznego.

A więc społeczna gospodarka rynkowa.

On podkreśla ważną rolę związków zawodowych, zaś Šimonytė jest w tej kwestii liberałką i ona nie zbliży się do ludzi o lewicowych poglądach. Nausėda jest zatem „catch all candidate”, za co bywa krytykowany, ale jeśli spojrzy się na konstytucję litewską i miejsce prezydenta w tym dokumencie, to chyba prezydent powinien być bardziej moralnym liderem, reprezentantem w polityce zagranicznej. Sprawy wewnętrzne to tak naprawdę margines. Jeśli chce się wykonywać dobrze obowiązki prezydenta, trzeba być trochę „catch all”. Trzeba rozumieć różne opinie i ich słuchać. Z tym mogą mieć problem kandydaci partyjni.

Wierzy Pan, że Nausėda trafi do drugiej tury?

Oczywiście.

Nie ma Pan wątpliwości?

Mam, jestem konserwatystą także w sferze prognoz, jestem bardzo ostrożny. Wcale nie przekreślam Sauliusa Skvernelisa, uważam, że on jest mocnym kandydatem. Na obecnym etapie nikt tak naprawdę nie wie, jak będzie wyglądała II tura. Ale większość Litwinów uważa na razie, że Gitanas tam się znajdzie, a my nad tym pracujemy.

Kto jest bardziej niebezpiecznym kontrkandydatem w II turze dla Nausėdy: Šimonytė czy Skvernelis?

Nikt nie jest niebezpieczny, ani bezpieczny. Powiem w ten sposób. Na razie szykujemy dwa scenariusze. Zastanawiamy się, jak zareagujemy, jakie będzie nasze podejście, w zależności od tego, z kim będziemy walczyć. Na razie nie uważamy nikogo za „łatwiejszego” czy „trudniejszego” przeciwnika. Jest bowiem bardzo dużo niewiadomych, które mogą obrócić wniwecz nasze kalkulacje. Na razie traktujemy Šimonytė i Skvernelisa jako równych kandydatów.

Gitanas Nausėda jest bezpartyjnym kandydatem, bez struktur. W jaki sposób wpływa to na kampanię wyborczą?

Choćby utrudnia zbieranie podpisów, ale my mamy ich wystarczającą liczbę. Przekroczyliśmy magiczny próg 20 tysięcy podpisów, zrobiliśmy to w ciągu paru dni, sądzę, że za chwilę będziemy ich mieli 45 tysięcy (ostatecznie Gitanas Nausėda zebrał 43 tys. podpisów, Ingrida Šimonytė 68 tys., zaś premier Saulius Skvernelis 36 tys.; rozmowa nagrywana była w połowie marca – przyp. red.). Nie było jednak łatwo. Podobnie z finansami. Nie mamy politycznej partii, która może w jeden dzień po decyzji kandydata, że wystartuje, przesłać pięćdziesiąt tysięcy euro na jego konto. Tak zrobił Związek Chłopów i Zielonych w przypadku Sauliusa Skvernelisa.

Nasi ludzie pracują jednak ciężko, by zebrać pieniądze na kampanię wyborczą, która w naszym przypadku będzie skromna. Nie będziemy dawać tyle reklamy co nasi przeciwnicy. Będziemy koncentrować się raczej na normalnej prasie, a nie na płatnych wydawnictwach. Jeśli zaś chodzi o biznes, to nie może on finansować kampanii, podobnie jak banki, co nie oznacza, że nie próbowaliśmy rozmawiać z biznesem na temat wsparcia moralnego dla Gitanasa, choćby w sensie zbierania podpisów.

Jak wiele osób angażuje się w kampanię Nausėdy?

Drużyna składa się z trzech części. Pierwszą z nich są doradcy, ludzie zajmujący się polityką, gospodarką, wojskowością, kulturą. Ich jest około dwudziestu. Później mamy grupę wykonawczą, która składa się z parunastu osób. Później dochodzą regionalni pomocnicy, którzy funkcjonują w ramach pięćdziesięciu oddziałów, ich jest ok. 600-700.

Kto ze znanych osób na Litwie wspiera Nausėdę? Może Pan pochwalić się jakimiś nazwiskami?

Wspierają nas ludzi z kręgu biznesu, kultury. Wspomnę o takich osobach jak znany inwestor i biznesmen Ilja Laursas, reżyser Arūnas Matelis, aktor Juozas Budraitis, kompozytor Faustas Latėnas, naukowiec Ferdinandas Vaitiekūnas. Mieliśmy także kampanię na Facebooku, gdzie wspierali nas celebryci.

Właśnie, jak idzie kampania w mediach społecznościowych?

Gdybyśmy mieli środki, moglibyśmy wypaść lepiej. Na razie kampanię robią wolontariusze. Angażuje się około tysiąca osób w tygodniu. Ale wiem, że gdybyśmy mieli finansowanie partyjne, byłoby lepiej.

Ale w mediach społecznościowych są głównie młodzi ludzie, a ci popierają Šimonytė.

Niekoniecznie. Na Litwie mamy 1,7 miliona profili na Facebooku, jedna czwarta z nich to fake albo osoby nieaktywne. Tak czy inaczej to daje ogromną grupę osób, od 18 do 65 lat, którzy mogliby być obiektem naszego zainteresowania, gdybyśmy prowadzili aktywniejszą kampanią w mediach społecznościowych.

Jest także ВКонтакте…

Mniejszość rosyjska na Litwie jest tak mała w porównaniu z Łotwą i Estonią, że nie rozważamy uruchomienia tam naszej kampanii.

Jakie są Wasze plany na kwiecień i maj?

W kwietniu zaczyna się sezon debat, one będą prawie codziennie, w różnych miastach, w różnych formatach i tematach, zaczynając od chrześcijańskiego, kończąc na wojskowym. Będzie nas więcej w mediach. Zaczniemy także publikować płatne reklamy, zarówno outdoorowe, jak też w mediach.

Planujecie kampanię door to door?

Robiliśmy już ją, gdy zbieraliśmy podpisy na Nausėdę. Część osób, która podpisywała się lub zamierzała się podpisać, pytała o szczegóły związane z naszym kandydatem.

Czy doświadczenie bankowe Nausėdy będzie Wam pomocne?

W sensie jego wiedzy, ono mu sprzyja, ale wiemy, że będziemy także obiektem ataków politycznych. Banki łatwo jest przedstawić jako odpowiedzialne za całe zło. Trzeba jednak podkreślić, że Gitanas nie był „bankierem”, był po prostu ekonomistą pracującym w banku. To są dwie różne rzeczy, mam nadzieję, że będziemy w stanie ludziom to wyjaśnić.

Jeśli w II turze Nausėda będzie walczył z Sauliusem Skvernelisem, czy oczekujecie wsparcia od konserwatystów i Ingridy Šimonytė?

Za wcześnie o tym mówić, ale proszę sobie wyobrazić, co będą czuły osoby opowiadające się za Šimonytė, jeśli nie zobaczą jej w II turze. Nie sądzę, żeby w starciu ze Skvernelisem, potrzebne nam było formalne wsparcie konserwatystów.

Przeczytaj także:  Ingrida Šimonytė: musimy się zdecydować, czy jesteśmy Szwecją czy USA

Czy jeśli Gitanas Nausėda zostanie prezydentem, zobaczymy Pana w Pałacu Prezydenckim?

To samo pytanie zadał mi jesienią Gitanas. Wtedy odpowiedziałem: „porozmawiajmy o tym 27 maja”. Tego się trzymam.

W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj