Kłajpeda. Zdj. Mantas Volungevicius / Flickr / CC

Gabriele Burbulytė-Tsiskarishvili: Waldemar Tomaszewski nie ma szans w Kłajpedzie

-

Przykro to powiedzieć, ale według mnie szanse Tomaszewskiego na sukces w wyborach europejskich i prezydenckich w Kłajpedzie są bardzo małe, albo ich nie ma. U nas frekwencja jest zawsze jedną z najniższych, szczególnie w wyborach europejskich. A więc im mniej ludzi pójdzie, tym mniejsze są szanse dla Aliansu Rosjan. Gdy zaś mowa o wyborach prezydenckich, prawie nie ma szans, by Waldemar Tomaszewski zdobył głosy w Kłajpedzie. Kluczem jest tożsamość. Kłajpeda jest zamieszkana w dużej mierze przez mniejszość rosyjskojęzyczną, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Tomaszewski ze swoimi hasłami nie jest osobą, która mogłaby przyciągnąć rosyjskojęzycznych wyborców w Kłajpedzie, nawet jeśli popiera go Alians Rosjan. Wśród obecnych kandydatów na urząd prezydenta mamy osoby, które mogłyby być o wiele bardziej utożsamiane z mniejszością rosyjską niż lider AWPL-ZChR – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim politolożka z Uniwersytetu Kłajpedzkiego Gabriele Burbulytė-Tsiskarishvili.

Gabriele Burbulytė-Tsiskarishvili urodziła się w 1978 r. w Kłajpedzie. Studiowała nauki polityczne i administrację publiczną na Uniwersytecie Kłajpedzkim, po czym podjęła pracę jako wykładowczyni na macierzystej uczelni. Zajmuje się naukowo lokalnym samorządem, administracją regionalną, geografią polityczną i geopolityką, a także litewską geografią społeczną.

Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Co Panią najbardziej zaskoczyło w wyborach samorządowych w Kłajpedzie, które odbyły się na początku marca?

Gabriele Burbulytė-Tsiskarishvili: Szczerze mówiąc nic. Chciałabym podkreślić trzy sprawy, które można traktować jako główne zmiany w stosunku do wcześniejszych rad miejskich wyłanianych w Kłajpedzie. Przez długi czas mieliśmy w naszym mieście stabilną radę z dominującą większością. Nie dało się zatem uniknąć tego, że wyborcy będą chcieli zmian. W rezultacie otrzymaliśmy radę, w której 61% radnych zasiada w niej po raz pierwszy. Reszta, czyli 39%, składa się z osób, które zasiadają w niej po raz kolejny: drugi, trzeci czy nawet ósmy. Oznacza to, że balans między „nowicjuszami” a „starymi” został mniej lub bardziej osiągnięty. Niektórzy politolodzy byli zaskoczeni tym, że w tych wyborach komitety wyborców były tak samo popularne, a w niektórych samorządach nawet popularniejsze, niż partie polityczne. Szczerze mówiąc to nie jest zaskakujący fenomen, jeśli weźmie się pod uwagę, że część dużych partii politycznych na Litwie przeszła przez zmianę pokoleniową, tak jak choćby socjaldemokraci, czy była wstrząśnięta przez skandale korupcyjne, jak Ruch Liberałów. W rezultacie to zawsze prowadzi do osłabienia lokalnych oddziałów tych partii, a to z kolei to powstania bezpartyjnych komitetów. Takim komitetem był ten stworzony przez urzędującego mera Kłajpedy Vytautasa Grubliauskasa. Jemu udało się zdobyć dziewięć miejsc w radzie miejskiej, spośród 31. Nawet druga co do wielkości siła polityczna, która uzyskała siedem mandatów – Litewski Związek Chłopów i Zielonych (LVŽS), a więc partia dominująca w Sejmie i w rządzie, bardziej przypominała komitet wyborczy niż typową partię polityczną. Żaden z siedmiu wybranych radnych nie jest bowiem członkiem LVŽS, ale byli zaproszonymi na listę gośćmi.

Jeśli spojrzymy na segment rosyjski w tych wyborach?

Zacznę od tego, że według ostatniego spisu ludności z 2011 roku mniejszości narodowe w Kłajpedzie stanowią 25-26% mieszkańców. Największa ich część przypada na tzw. rosyjskojęzycznych, czyli na Rosjan, Ukraińców i Białorusinów (łącznie 23% mieszkańców miasta, przy czym Rosjanie stanowią 19%, zaś mniejszość polska jedynie 0,33%). We wcześniejszych radach miejskich w Kłajpedzie, wybieranych w 1995, 1997 czy 2000 r., reprezentantami tej społeczności były różne narodowości, a więc Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini czy nawet Polacy. Jednak od wyborów w 2003 r. tylko Rosjanie byli reprezentowani, zresztą w sposób dość znaczący, w radzie miejskiej. W 2003 r. zdobyli 19% mandatów, zaś w 2011 i 2015 r. 9,7% miejsc w radzie.

Przeczytaj także:  Jerzy Utowka: opuściłem politykę przez karierowiczów

Jednak w marcu 2019 r. do rady Kłajpedy dostało się zaledwie dwóch przedstawicieli mniejszości rosyjskiej, którzy reprezentują komitet wyborczy „Titow i Sprawiedliwość”, założony przez Wiaczesława Titowa. To znaczy, że po raz pierwszy od 1995 r., gdy w wyniku reformy terytorialno-administracyjnej rady miejskie zostały wybrane na całej Litwie, mniejszość rosyjska będzie miała najmniejszą liczbę swoich reprezentantów w historii.

Tym razem wszystkie trzy komitety rosyjskie: „Titow i Sprawiedliwość”, Alians Rosjan oraz „Rosyjskojęzyczna Kłajpeda” zdobyły 30% głosów mniej niż dwa komitety rosyjskie w 2015 r. Co się stało?

Dwie rzeczy. W Kłajpedzie odczuwamy rosnącą lukę pokoleniową, a także utratę silnej tożsamości wśród mniejszości rosyjskojęzycznej. Po drugie, zagrał podział w elektoracie rosyjskim, o którym Pan wspomniał. Analizując reakcję rosyjskich wyborców w mediach społecznościowych, znalazłam jedno bardzo pasujące wytłumaczenie, które podsunęli sami wyborcy rosyjscy. Ale jest to prawda. „Nie byliśmy w stanie zidentyfikować jako mniejszość rosyjska czy rosyjskojęzyczna naszych jasnych preferencji, jasnych zadań dla władz, czyli komitetów i partii, które chciały reprezentować nas w radzie lokalnej”. Zupełnie zgadzam się z tym punktem widzenia. W trakcie kampanii prawie wszystkie partie polityczne mówiły o tych samych problemach rozwoju miasta takich jak rozbudowa portu, zanieczyszczenie powietrza, transport publiczny, opieka nad dziećmi. Te tematy dominowały, bo są aktualne i ważne dla wszystkich mieszkańców Kłajpedy niezależnie od ich pochodzenia. Nieuchronnie wszystkie trzy rosyjskie komitety musiały mówić o tych samych problemach, co spowodowało, że stały się mniej „narodowe”.

Przeczytaj także:  Kłajpeda à la russe

Innym bardzo znaczącym czynnikiem jest fakt, że pozostałe komitety, reprezentujące Litwinów, że tak to ujmijmy, bardzo ostro walczyły o każdy głos, co spowodowało, że prawie wszystkie poświęcały uwagę rosyjskojęzycznej mniejszości: miały spotkania z różnymi społecznościami, publikowały materiały agitacyjne w języku rosyjskim. Z tej racji, że młode pokolenie mniejszości rosyjskiej nie jest tak silnie związane z pamięcią o II wojnie światowej czy z okresem sowieckim, mogę zapewnić, że całkiem znacząca część Rosjan w Kłajpedzie głosowała na nierosyjskie partie i komitety. W rezultacie podział między trzema komitetami nie jest dobry, jeśli kalkuluje się głosy i miejsca w radzie miejskiej, bo obowiązuje próg 5%. Ostatecznie sześć tysięcy mieszkańców Kłajpedy zagłosowało za trzema rosyjskimi komitetami: 2,9 tys. na komitet „Titow i Sprawiedliwość”, który przekroczył próg 5%, 1,9 tys. na Alians Rosjan, a 1,0 tys. na „Rosyjskojęzyczną Kłajpedę”. Dwa ostatnie komitety nie przekroczyły bariery 5%. Gdyby siły rosyjskie się połączyły, byłyby w stanie zdobyć pięć lub sześć miejsc w radzie miejskiej, czyli 19%, zamiast dwóch obecnych.

Jaki jest powód tak kiepskiego wyniku Aliansu Rosjan? Czy niewystawienie własnego kandydata na mera? W 2015 r. była to Irina Rozowa i o mało nie weszła do II tury…

Powiedziałabym, że to jeden z wielu powodów. Ludzie zazwyczaj potrzebują mocnego lidera, którego mogą identyfikować z siłą polityczną. W przypadku Aliansu Rosjan nie tylko nie wystawiono kandydata na mera, ale nie było nawet „mocnej jedynki” na liście.  Ponadto są inne czynniki. Kampania wyborcza toczyła się w mediach społecznościowych, ale tam niezbyt aktywnie, a także na zamkniętych spotkaniach różnych społeczności. Oba kanały komunikacji są dobre, ale nie wystarczają, by wygrać wybory. Plus, jak wspomniałam wcześniej, najsłabszą częścią kampanii wyborczej, była niemożność wyklarowania własnej tożsamości, unikalności, nawet sloganu. Sądzę, że nie tylko dla mniej, ale dla wielu ludzi podczas tej kampanii było ciężko rozróżnić cele polityczne Aliansu Rosjan od celów „Rosyjskojęzycznej Kłajpedy”. Te dwie siły polityczne były głównymi konkurentami i „pomogły” Wiaczesławowi Titowowi oraz jego komitetowi zdobyć dwa mandaty w radzie miejskiej.

Przeczytaj także:  Vygantas Vareikis: mieszkańcy Kłajpedy lepiej znają swoją przeszłość niż wilnianie

Czy Titow jest zwycięzcą tych wyborów wśród Rosjan? Czy pomógł mu skandal w Vanagasem?

On jest zwycięzcą, jak słusznie Pan zauważył, bo jego komitet jako jedyny wszedł do rady i dostał dwa mandaty. Ale nie możemy nazwać go zwycięzcą wszystkich rosyjskich wyborców czy nawet rosyjskojęzycznej społeczności. W zasadzie on prowadził taktycznie bardzo dogłębną kampanię wyborczą. Po pierwsze, zaczął ją dość wcześnie prowokując skandalem odnoszącym się do bohatera walk antysowieckich Ramanauskasa-Vanagasa. W ten sposób wyklarował swój związek z sowiecką, nawet powojenną, przeszłością, który spotkał się z akceptacją dość sporej części rosyjskojęzycznej mniejszości. Po drugie, stał się bardzo widoczny, gdy ubiegał się o stanowisko mera, nawet jeśli od samego początku było oczywiste, że nie jest w stanie konkurować z takimi „tytanami” jak dotychczasowy mer Vytautas Grubliauskas czy Arvydas Vaitkus – dyrektor portu w Kłajpedzie, kandydat Związku Chłopów i Zielonych. Po trzecie, mimo braku pieniędzy, Wiaczesław Titow bardzo sprytnie używał wszystkich dostępnych kanałów kampanii wyborczej, zarówno jako lider swojego komitetu, jak i kandydat na mera. Uczestniczył prawie we wszystkich możliwych dyskusjach. W końcu on nie jest nowicjuszem, został wybrany do rady Kłajpedy, jeśli się nie mylę, po raz trzeci. Aczkolwiek bardzo wątpię, by ci, którzy głosowali na komitet „Titow i Sprawiedliwość” znali inne osoby z listy niż samego Wiaczesława Titowa.

Co stanie się z Aliansem Rosjan podczas tych czterech lat, gdy będą poza radą miejską? Czy jest zagrożenie, że ta partia przestanie istnieć? A może pojawi się jakaś nowa siła zamiast ugrupowania Tamary Łochankiny?

Nie jestem w stanie mówić o całym Aliansie Rosjan. Ale generalna tendencja w całej Litwie jest taka, że tradycyjnie rozumiane partie polityczne tracą swoją pozycję na scenie lokalnej w porównaniu z komitetami. To znaczy, że problemy w każdym samorządzie są bardzo unikalne, a ludzie szukają tych, którzy je skutecznie rozwiążą. Więc jak najbardziej jest możliwe, że nowo powstały komitet „Rosyjskojęzyczna Kłajpeda” zdobędzie w przyszłości więcej władzy niż Alians Rosjan.

Przeczytaj także:  Dmitrij Ikonikow: druga tura dla Aliansu Rosjan w Wisagini jest wciąż realna

Biorąc pod uwagę zły wynik Aliansu Rosjan w wyborach do rady miejskiej Kłajpedy, jakiego wyniku możemy oczekiwać dla koalicji AWPL-ZChR z Aliansem Rosjan w wyborach europejskich, a także personalnego wyniku Waldemara Tomaszewskiego w wyborach prezydenckich w Kłajpedzie?

Przykro to powiedzieć, ale według mnie są bardzo małe szanse albo właściwie ich nie ma. Jeśli w wyborach europejskich może by się coś udało, to wszystko zależy, czy wyborcy pójdą w piękną niedzielę do urn. W Kłajpedzie frekwencja jest zawsze jedna z najniższych, szczególnie w wyborach europejskich. A więc im mniej ludzi pójdzie, tym mniejsze są szanse dla Aliansu Rosjan. Gdy zaś mowa o wyborach prezydenckich, prawie nie ma szans, by Waldemar Tomaszewski zdobył głosy w Kłajpedzie.

Dlaczego?

Kluczem jest tożsamość. Kłajpeda jest zamieszkana w dużej mierze przez mniejszość rosyjskojęzyczną, ze wszystkimi tego konsekwencjami (cerkiew prawosławna, zawody związane z portem). Tomaszewski ze swoimi hasłami nie jest osobą, która mogłaby przyciągnąć rosyjskojęzycznych wyborców w Kłajpedzie, nawet jeśli popiera go Alians Rosjan.

Przeczytaj także:  Olga Gorszkowa: Tomaszewski potraktował wstążeczkę georgijewską instrumentalnie

Przeczytaj także:  Waldemar Tomaszewski i jego dwór bez tajemnic – recenzja książki Pawła Sobika

Ale w 2014 r. Tomaszewski uzyskał w Kłajpedzie jako kandydat na urząd prezydenta 13,71% głosów, zaś w wyborach europejskich polsko-rosyjska lista w Kłajpedzie zebrała aż 13,13% głosów.

Sytuacja zmieniła się jednak przez pięć lat. Na tyle, na ile śledzę dyskusję między rosyjskojęzycznymi w mediach społecznościowych, Tomaszewski nie znajduje się w wśród tych kandydatów, na którego rozważa się oddanie głosu. Wiele się zmieniło w polityce wewnętrznej Litwy od 2014 r., weszły nowe tematy takie jak prawa dzieci, sprawy rozwoju społecznego czy gospodarczego, pojawiła się nowa mocna siła polityczna Związek Chłopów i Zielonych. Wśród obecnych kandydatów na urząd prezydenta mamy osoby, które mogłyby być o wiele bardziej utożsamiane z mniejszością rosyjską. Mam na myśli na przykład Arvydasa Juozaitisa, którego żona jeszcze do niedawna miała obywatelstwo rosyjskie, Mindaugasa Puidokasa, który deklaruje dialog z Rosją, a także jest aktywistą na rzecz praw dziecka, reprezentującym koncept tradycyjnej rodziny, jest w końcu jedyny kandydat lewicowy czyli Vytenis Povilas Andrukaitis. Więc może Pan zobaczyć, że jest duży wybór kandydatów, także poza osobą Waldemara Tomaszewskiego.

Gdy mowa o Aliansie Rosjan i jego koalicji z AWPL-ZChR w wyborach europejskich, to mimo wpisania wielu mieszkańców Kłajpedy na tę listę, data wyborów nie jest korzystna dla tego sojuszu. Pokrywa się bowiem z planowaną drugą turą wyborów prezydenckich. Kandydaci, którzy prawdopodobnie przejdą do drugiej tury są mało kojarzeni z rosyjskojęzyczną społecznością Kłajpedy, a wtedy ludzie nie pójdą głosować. Jest jednak pewien wyjątek: jeśli polsko-rosyjska koalicja zacznie kampanię przynajmniej w mediach społecznościowych, do których dostęp ma rosyjskojęzyczna ludność Kłajpedy, wtedy ma szansę, by zebrać więcej głosów. Ale jeśli nie, to wtedy nie mają żadnych szans.

Przeczytaj także:  Będzie polski kandydat w wyborach prezydenckich na Litwie?

Po wyborach w marcu 2019 r. w Kłajpedzie powstała nowa koalicja między komitetem Grubliauskasa a konserwatystami z TS-LKD.

Gdy mowa o tej nowej koalicji, mogę powiedzieć, że będziemy mieli interesujące najbliższe cztery lata. Obecny balans, w sensie liczby mandatów, między koalicją i opozycją jest bardzo cienki, ale w koalicji zasiada więcej doświadczonych polityków niż w opozycji. Ponadto opozycja w postaci Związku Chłopów i Zielonych nie jest zjednoczona, przynajmniej do tej pory. Pomimo faktu, że partia Arvydasa Vaitkusa ma dominującą pozycję w opozycji, brak doświadczenia może zaowocować tym, że opozycja nie będzie miała wystarczającej siły, by zbudować silną alternatywę dla koalicji. Ale to już oznacza interesujący okres dla nas, ekspertów, politologów…

Ostatnie pytanie zadam o „Rosyjskojęzyczną Kłajpedę”. Czy to jest projekt tylko na jedne wybory, czy możemy oczekiwać jakiejś kontynuacji? Nie odnieśli sukcesu, zdobyli jedynie 2,04% głosów. Aczkolwiek mieli całkiem dobrze znane osoby na listach.

Oni byli rzeczywiście „nowicjuszami” w tych wyborach. Jeśli dalej będą się interesować lokalnymi sprawami, co jest możliwe, dlatego że Wiaczesław Titow zgrał już prawie wszystkie swoje karty, mogą się rozwinąć w całkiem silną siłę polityczną na poziomie lokalnym. Ale to również zależy od tego, w jakim kierunku rozwinie się sytuacja Aliansu Rosjan. A może obie siły będą współpracować?

Dziękuję za rozmowę.

Tomasz Otocki
Tomasz Otocki
W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here