„Mojej śmierci winien jest tylko system”. Śmierć Romasa Kalanty i Kowieńska Wiosna 1972 roku

14 maja 1972 roku w parku miejskim przy alei Wolności w Kownie młody człowiek oblał się benzyną i podpalił. Zmarł następnego dnia. Miał 19 lat, był uczniem szkoły wieczorowej, nosił długie włosy, lubił muzykę The Beatles. Nazywał się Romas Kalanta. Jego śmierć stała się symbolem sprzeciwu wobec radzieckich rządów na Litwie. Kowieńska młodzież, której uniemożliwiono oddanie hołdu zmarłemu, wyszła na ulice. Doszło do starć z milicją. Był to największy tego rodzaju protest od czasu utraty przez Litwę niepodległości.

|

Kowno od paru dni huczało od plotek. Podobno w parku miejskim spalił się jakiś chłopak, przed Teatrem Muzycznym, przy alei Wolności, w samym centrum miasta. Podobno był z Wiliampola, miał długie włosy i zanim się podpalił, krzyknął „Wolność dla Litwy!”. 17 maja wieczorem Rimas Baužys, słuchacz szkoły technicznej, poszedł do popularnego wśród kowieńskiej młodzieży klubu „Akvarium”. Inaczej niż w innych lokalach miasta, tutaj wejścia nie pilnowali działacze Komsomołu, mierzący wchodzącym długość włosów. Baužys wypytywał wszystkich o tego, który się spalił. Ktoś wreszcie przyznał – samobójca nazywał się Romas Kalanta, mieszkał na Wiliampolu przy ul. Panerių, a jutro (czyli 18 maja) będzie jego pogrzeb. Baužys – jak wielu innych – nie zdążył na zaplanowany na 15 pochówek Kalanty. Wskutek nacisków władz odbył się on kilka godzin wcześniej. Ludzie zebrani pod domem przy ul. Panerių, którzy jeszcze parę dni temu nie znali Kalanty, a dziś przyszli go pożegnać, nie mogli się z tym pogodzić. Pos...

Pozostało jeszcze 97% artykułu.

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.

WYBIERZ I ZAMÓW!

Dostęp jednorazowy

Zaloguj się