Cokolwiek się czyta lub pisze, warto wziąć sobie do serca zawartą w “Poetyce” Arystotelesa dobrą radę, podpowiadającą, że w każdym przedmiocie pisaniny tkwi zawarta metoda, jaką należy się w przypadku danego dzieła posłużyć. Nie można pisać o trzodzie chlewnej w sposób mistyczny, ani zawiłości buddyjskiego oświecenia oddawać przyrodoznawczym tonem. O straży pożarnej wypadałoby pisać chociaż trochę po strażacku, a o brukwi pisać, by tak rzec, brukwiście. Książki reporterskie, sytuujące się dość równomiernie pomiędzy wiernością faktografii, a pięknem literatury pięknej, często są świetnym probierzem arystotelesowskiej maksymy. Z tego względu każdy reportaż powinien być niemal osobnym podgatunkiem, bo każdy dotyka jakiegoś innego wycinka rzeczywistości. Jak pisać o północnych odludziach położonych w surowym arktycznym klimacie, żeby obrana metodologia była adekwatna do przedmiotu? Ilona Wiśniewska wypracowała sobie właściwą dykcję, dzięki której – śmiem stwierdzić, w niezły sposób – refer...
Pozostało jeszcze 87% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


