Spotkanie Starzyński-Merkys, albo żubr a sprawa polsko-litewska

-

W grudniu 1938 roku wiele się działo w życiu politycznym Polski i Litwy. U naszego sąsiada odbyły się wybory do sejmiku w Kłajpedzie, prezydent Antanas Smetona został wybrany na kolejną kadencję, doszło do aresztowań politycznych przeciwników prezydenta wywodzących się z kręgu chrześcijańskiej demokracji i stronników Augustinasa Voldemarasa. Z kolei stolicę Polski wizytował w dniach 12-14 grudnia Antanas Merkys, były gubernator Kłajpedy, a ówcześnie mer Kowna. Merkys został serdecznie przyjęty przez prezydenta Starzyńskiego, który miał już za sobą parodniową wycieczkę do Kowna, gdzie zapoznał się z najważniejszymi zabytkami „tymczasowej stolicy”. Wszystko było wynikiem „ocieplenia” panującego we wzajemnych stosunkach od wiosny.

Kowno wywarło wrażenie

Antanas Merkys, komisarz rządu Litwy w Kłajpedze – fotografia portretowa. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

W marcu 1938 r. Polska i Litwa po długich perypetiach trwających od zajęcia Wilna przez wojska Żeligowskiego w październiku 1920 roku nawiązały ze sobą normalne stosunki dyplomatyczne. W Kownie pojawiło się poselstwo RP, w Warszawie – poselstwo litewskie z początkową siedzibą w Hotelu Europejskim. Wznowiono komunikację, łączność pocztową, telegraficzną i telefoniczną, zawarto układ handlowy między dwoma krajami. zdecydowano o utworzeniu konsulatów polskich w Kłajpedzie i Poniewieżu oraz litewskiego w Wilnie. Oznaką ocieplenia było pojawienie się w Warszawie posła Kazysa Škirpy, który wyjechał z Polski tuż przed wizytą Antanasa Merkysa, a także posła Franciszka Charwata w Kownie. Prezydent Starzyński miał okazję odwiedzić Kowno w roku nawiązania naszych relacji. Jak pisze prof. Marian Marek Drozdowski:

w pierwszej połowie lipca 1938 r. Starzyński wraz z małżonką odpoczywali na ulubionych jeziorach augustowskich i suwalskich. Stąd Starzyński zorganizował czterodniowy wypad własnym samochodem do Kowna, by zaprosić burmistrza stolicy Litwy Antoniego Merkysa do odwiedzenia Warszawy. Jako zwolennik zbliżenia polsko-litewskiego po latach „zimnej wojny dyplomatycznej” chciał doprowadzić do przyjaznej współpracy Warszawy z Kownem. We wspomnianym wypadzie towarzyszyła mu małżonka i hr. Stanisław Tyszkiewicz. Kowno zrobiło na nim bardzo miłe wrażenie. Wszędzie spotykał wielu Polaków, do niedawna odczuwających antypolski kurs kolejnych litewskich gabinetów i władz samorządowych. Państwo Starzyńscy podziwiali zabytki Kowna posiadającego prawa miejskie od 1408 r. Zwiedzili ruiny zamku z XII-XVI wieku, farę Witoldową z XV w., katedrę kowieńską z XV w., sobór św. św. Piotra i Pawła, Dom Perkuna z XV w. i Ratusz z XVII w. Troska o zabytki władz samorządowych Kowna, dawnej stolicy Żmudzi, wywarła na Starzyńskim wielkie wrażenie.

(Marian Marek Drozdowski, Starzyński. Legionista, polityk gospodarczy, prezydent Warszawy Wydawnictwo Iskry 2006, s. 263-264)

Przeczytaj także:  Od „zimnej wojny” do normalizacji – polskie ultimatum wobec Litwy w 1938 roku

Rewizyta

Burmistrz Kowna Antanas Merkys (z lewej) opuszcza warszawski dworzec w towarzystwie prezydenta m.st. Warszawy Stefana Starzyńskiego. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Burmistrz Kowna przybył do Warszawy w mroźny poranek 12 grudnia tuż przed godziną dziewiątą. Na Dworcu Głównym został powitany przez prezydenta stolicy Stefana Starzyńskiego, chargé d’affaires poselstwa Litwy Antanasa Trimakasa i delegatów władz Warszawy. Na dworcu czekał na niego także dyrektor Ogrodu Zoologicznego w Warszawie Jan Żabiński, który nie przyszedł witać Merkysa bez powodu (o tym napiszemy za chwilę). Burmistrz Kowna pojawił się wraz z kowieńskim odpowiednikiem Żabińskiego – Tadasem Ivanauskasem, profesorem biologii i zoologii z Uniwersytetu Witolda Wielkiego, założycielem kowieńskiego zoo, rodzonym bratem białoruskiego polityka Wacława Iwanowskiego, w czasie II wojny światowej burmistrza Mińska, a także działających na Litwie Środkowej Jerzego i Stanisława Iwanowskich. O niezwykłej rodzinie mówiliśmy w tym roku podczas debaty na „Maju nad Wilią” organizowanym przez Romualda Mieczkowskiego. Punktem wyjścia byli Miłoszowie, z których jeden wybrał Litwę, jeden Polskę. Takich rodzin na terenie Wielkiego Księstwa było multum.

Wracajmy jednak do Merkysa. Pierwsze swe kroki kowieński gość skierował do Hotelu Europejskiego, gdzie został zakwaterowany – jeszcze parę miesięcy temu była tutaj pierwsza siedziba poselstwa Litwy. Nie na długo mógł jednak cieszyć się pobytem w pięknym budynku zaprojektowanym w XIX wieku przez Henryka Marconiego, bo już wczesnym rankiem zaczęło się zwiedzanie warszawskiej starówki. Po pół godzinie Merkys złożył wizytę prezydentowi Starzyńskiemu w ratuszu na placu Teatralnym, a później wraz z prezydentem stolicy udał się do siedziby Ministerstwa Spraw Zagranicznych przy pobliskiej ulicy Wierzbowej. Po południu Merkys zwiedził Arsenał i Muzeum Narodowe w Al. Jerozolimskich. Stosunkowo późno, bo o godz. 13:30 odbyło się śniadanie w Hotelu Bristol, naprzeciwko Hotelu Europejskiego, w którym zakwaterował się Merkys. Uroczysty posiłek wydał na cześć dostojnego gościa minister Mirosław Arciszewski. Również obiad był opóźniony, bo dopiero o godz. 19:30 prezydent Starzyński podejmował nim Merkysa w Pałacu Blanka. Po obiedzie miał miejsce raut, w którym wzięła udział warszawska śmietanka towarzyska.

Śniadanie zorganizowane dla burmistrza Kowna Antanasa Merkysa w Hotelu Bristol. Widoczny m.in. prezydent m.st. Warszawy Stefan Starzyński. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Burmistrz Kowna Antanas Merkys (czwarty z lewej) w towarzystwie prezydenta m.st. Warszawy Stefana Starzyńskiego (trzeci z lewej) i członków Zarządu Miejskiego podczas zwiedzania Muzeum Narodowego. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Burmistrz Kowna Antanas Merkys w towarzystwie prezydenta m.st. Warszawy Stefana Starzyńskiego i członków Zarządu Miejskiego w Muzeum Narodowym na choince dla dzieci pracowników muzeum. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Żubr a sprawy polsko-litewskie

Drugi dzień wizyty Merkysa rozpoczął się od zwiedzania ogrodu zoologicznego na Pradze. Przy wejściu do ogrodu gości powitał dyrektor Żabiński. Tutaj miał nastąpić ważny moment w relacjach polsko-litewskich. „Dłuższy postój nastąpił przy zagrodzie żubrów. Z trzech posiadanych przez nasz ogród tych niezmiernie cennych i rzadkich przepięknych zwierząt jeden został ofiarowany w darze od stolicy Ogrodowi Zoologicznemu w Kownie. Jest to trzyletni wspaniale już rozrośnięty byk noszący imię Lech, urodzony w Białowieży 6.11.1935” – reklamowała przekazanie zwierząt gazeta „Dzień Dobry”. Ostatecznie ustalono, że do Kowna miał powędrować nie tylko żubr, ale „cała menażeria”, czyli łącznie dwadzieścia siedem zwierząt, wśród nich pasiasta hiena „Astra”, pięcioletni lew „Princ” z małżonką, trzyletnia szympansica „Leonek”, a także makak jawajski, koczkodan, biały daniel, para dingo i jeżozwierzy, dwa pięcioletnie aligatory, 10 papug… Klatki, w których znajdowały się zwierzęta, dyplomatycznie udekorowano czerwono-zielono-żółtymi chorągiewkami, w barwach narodowych Litwy. Po zwiedzaniu ogrodu zoologicznego prezydenci Starzyński i Merkys podpisali akt przekazania zwierząt. W dwóch egzemplarzach: po litewsku i po polsku.

Burmistrz Kowna Antanas Merkys (z prawej) w towarzystwie wiceprezydenta m.st. Warszawy Jana Pohoskiego w czasie zwiedzania warszawskiego ZOO. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Podczas wizyty w ogrodzie warszawskim prof. Ivanauskas zwrócił uwagę, że kowieński ogród istnieje dopiero od paru miesięcy, jednak odwiedziło go już 35 tys. ciekawskich. Litwinom polski ogród na Pradze musiał się spodobać. Jak donosiła prasa „oklaskiwali lwy, dające „buz” swojemu dozorcy. I cudownego konia, który celująco „zdał egzamin” z arytmetyki. I „Leonka” w czerwonym paletku, zielonej czapeczce i brązowych sandałkach. I foki popisujące się wspaniałymi skokami”.

Największe zadowolenie wywołał jednak żubr… Przecież to symbol Kowna! Ogółem w całej Polsce żyło wówczas 35 żubrów, z czego tylko trzy w warszawskim zoo. Żubr sprawił jednak pewien problem. Chodziło o to, że nie bardzo było wiadomo, jak przetransportować tak wielkie zwierzę do Kowna. – Wiele jest z tym kłopotu – przyznawał bez bicia na łamach prasy dyrektor Żabiński. Postanowiono, że zostanie ustawiona wielka skrzynia, do której codziennie ładowana będzie pasza, by zwabić żubra… Mogło to nawet potrwać tydzień… Potem zaplanowano opuścić zasuwę i… kłopot z głowy!

Burmistrz Kowna Antanas Merkys (z prawej) i prezydent m.st. Warszawy Stefan Starzyński podpisują akt przekazania ogrodowi zoologicznemu w Kownie przez warszawski ogród zoologiczny szeregu okazów, m.in. żubra. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Drugi dzień wizyty

Po zakończeniu wizyty w ogrodzie zoologicznym na Pradze chargé d’affaires Ambasady Litwy Trimakas podejmował Antanasa Merkysa śniadaniem u Fukiera – najbardziej prestiżowej restauracji przedwojennej Warszawy. Obiad kowieńczyk zjadł u Stefana Starzyńskiego w ratuszu. Po południu burmistrz Kowna zwiedził wystawę, będącą dumą Stefana Starzyńskiego, „Warszawa wczoraj, dziś i jutro”, a także udał się wieczorem na „Gałązkę Rozmarynu” do Teatru Polskiego.

Podczas uroczystego wieczornego obiadu Stefan Starzyński uwypuklił wagę stołeczności Warszawy i Kowna – parę razy podkreślił zresztą, że Kowno jest stolicą Litwy, czego litewski gość oczywiście unikał. Znalazł parę dobrych słów dla gospodarności młodego państwa. „Nie mogę nie wyrazić podziwu z jakim obserwowałem podczas niedawnego swego pobytu nowoczesny rozwój Kowna, pod rządami Pańskimi, Panie Ministrze, tak zasłużonego męża stanu swojej ojczyzny, tak wybitnego parlamentarzysty, tak doświadczonego w pracy państwowej, czterokrotnego ministra resortu wojskowego i wieloletniego gubernatora okręgu kłajpedzkiego (…) Wznoszę ten kielich za pomyślność państwa litewskiego, za dalsze zbliżenie naszych stolic, za dalszy wielki, wspaniały i szybki rozwój Kowna, za zdrowie Pańskie, Panie Ministrze, i jego nieobecnej tu dzisiaj małżonki oraz za zdrowie wszystkich Pańskich współpracowników, którzy towarzyszą tu Panu w Warszawie z p. prof. Ivanauskasem na czele” – zadeklarował Starzyński. Merkys podziękował z kolei za serdeczne przyjęcie i pochwalił postęp, który był udziałem Warszawy lat trzydziestych, podkreślając rolę sanacyjnego prezydenta. „Nie będę przesadny, jeśli powiem, że w obecnej chwili Warszawa jest prawdziwą okrasą tej części Europy” – miło łechtał dumę Polaków litewski gość. Na zakończenie wzniósł toast za zdrowie Starzyńskiego i jego żony. Co ciekawe, już parę dni po tym wydarzeniu nastąpiły wybory samorządowe, które sanacja przegrała. Musiał być to duży cios dla „sanatora” (określenie Grzegorza Piątka). Ciekawe, czy grudniowe wybory w Warszawie wzbudziły zainteresowanie także w Kownie?

Jadziem na Żoliborz!

14 grudnia był ostatnim dniem pobytu Merkysa w Warszawie. Tego dnia Stefan Starzyński chciał pokazać jak bardzo Warszawa się rozwija, stąd już od rana obaj politycy zwiedzali bulwary nad Wisłą, Żoliborz wraz z jego wiaduktem, a także Lasek Bielański. Burmistrz Kowna miał także okazję wziąć udział w uroczystości otwarcia przebitego tunelu z placu Krasińskich na Żoliborz – przez oficynę Pałacu Krasińskich i ulicę Bonifraterską (podobne rozwiązanie przywrócono w Warszawie w latach dziewięćdziesiątych). Po przemówieniu Starzyńskiego na pl. Krasińskich zagrano „Warszawiankę” (ta melodia musiała być chyba znana Merkysowi). Wiceprezydent Jan Pohoski przedstawił na tablicy wykres starej i nowej linii tramwajowej, która szła odtąd przez oficynę pałacu Krasińskich. Dzięki temu udało się skrócić czas przejazdu na Żoliborz o osiem minut, a samą trasę o jeden kilometr. Burmistrz Merkys został zaproszony, by przekonać się na własnej skórze co do wygody nowej trasy. Tego samego dnia litewski gość wziął udział w posiedzeniu rady miejskiej Warszawy. Przemówienie zaczął Starzyński, który zwrócił uwagę, że Kowno w ciągu dwudziestu lat niepodległości Litwy potroiło liczbę mieszkańców, „Niewątpliwie ogólne ułożenie stosunków sąsiedzkich, jakie dzisiaj ma miejsce między Polską a Litwą, przyczyni się również doskonale do współpracy samorządów obu stolic” – powiedział na koniec Starzyński, nie zdając sobie sprawy, że oba państwa są już u kresu swojej niepodległości.

Uczestnicy uroczystości z prezydentem Warszawy Stefanem Starzyńskim (I rząd, pierwszy z prawej) i burmistrzem Kowna Antanasem Merkysem (I rząd, pierwszy z lewej) udają się na zwiedzanie nowej arterii komunikacyjnej łączącej Żoliborz ze Śródmieściem. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Burmistrz Merkys, co ważne, po polsku, pozdrowił warszawską radę miejską od rady kowieńskiej. Wieczorem odbył się specjalny obiad na cześć wysokiego gościa. Już po północy Merkys wraz z urzędnikami magistratu kowieńskiego odjechał na Litwę. Na dworcu żegnał go prezydent Starzyński. Już nigdy się później nie zobaczyli. Starzyński zostanie zamordowany w czasie II wojny światowej przez nazistów, Antanas Merkys wojnę przeżyje, ale zostanie zniszczony psychicznie i fizycznie przez Sowietów. Umrze we Włodzimierzu nad Klaźmą już po śmierci Józefa Stalina.

Jaki był los zwierząt?

Karykatura z przedwojennej prasy pokazuje zabawny sposób, w jaki skomentowała wizytę burmistrza Merkysa często złośliwa „Mucha”. Ale fakt pozostaje faktem – jednym z efektów grudniowej wizyty wysokiego gościa z Litwy było przekazanie zwierząt do kowieńskiego ogrodu zoologicznego. Jaki był ich los?

Dostarczenie zwierząt – via pociąg z Landwarowa – do kowieńskiego zoo śledziła prasa polska na Litwie. Jak pisał „Dzień Polski” „w sobotę wieczorem przybył pierwszy transport zwierząt ofiarowanych przez Warszawę kowieńskiemu ogrodowi zoologicznemu. Zwierząt tych jest jedenaście: żubr, zebu, jeleń, para jeżozwierzy, para psów dingo, dwa bażanty i dwa łabędzie. Cieszą się one dobrym zdrowiem i można już je oglądać. Następny transport, już znacznie większy, przybędzie najprawdopodobniej w ciągu lata b.r. Znajdą się w nim m.in. okazy papug, małp i krokodyli. Obecnie w kowieńskim ogrodzie zoologicznym prowadzone są prace nad budową odpowiednich pomieszczeń dla mających przybyć w przyszłości okazów. Wartość zwierząt ofiarowanych przez Warszawę kowieńskiemu zoo znacznie przewyższa dotychczasowe skromne jego zbiory tak pod względem jakości, jak i ilości okazów” – donosił polski dziennik. Ogród kowieński, jak zauważała polska, był wówczas niezmiernie skromny, ograniczony do zwierząt takich jak „wilki, lisy, sarny”, więc polskie dary przyczyniły się z pewnością do wzrostu znaczenia tej placówki. Przy transporcie nie obyło się bez perypetii. „Zwierzęta wyjechały z Warszawy już we czwartek i dawno mogłyby przybyć do Kowna, gdyby nie jakieś komplikacje celne, wskutek których transport został zatrzymany w Landwarowie i tkwił tam, zanim z Kowna nie przysłano specjalnie lokomotywy po wagon, w którym się znajdowały specjalnie zapakowane zwierzęta. Dosłownie zapakowane, gdyż transportowano je w wielkich pakach drewnianych z nalepkami z napisem „Ostrożnie – żywe zwierzęta” i z kominami dla wentylacji” – informował czytelników „Dzień Polski”.

Karykatura z czasopisma “Szpilki” związana z wizytą Antanasa Merkysa w Warszawie.

Zwierzęta były niespokojne, najgorzej czuł się jeleń, który chował się do szopy, jeżozwierze także nieswojo, jednak żubr „Lech” z podróżą najwyraźniej sobie poradził. „Potężne brunatno-płowe zwierze stoi przeważnie przy ogrodzeniu od strony ścieżki. Wygląda groźnie, ale ma łagodne i jak gdyby smutne oczy. Pozwala się głaskać i liże rękę”… Do ulubieńców mieszkańców Kowna należały także niedźwiedzie, które odwiedzający karmili chlebem i miodem…

Koniec Polski, koniec Litwy

W parę miesięcy po słynnej wizycie Merkysa wybuchnie II wojna światowa, swoją niepodległość straci Polska, parę miesięcy po niej – Litwa. Nie wiadomo, jaki był los zwierząt przekazanych do ogrodu kowieńskiego. Wiemy natomiast co stało się z prezydentem Stefanem Starzyńskim i burmistrzem Antanasem Merkysem. Dawniej uważano, że prezydent Warszawy został zamordowany na rok przed końcem wojny w kopalni soli potasu, gdzie był więźniem filii obozu. Pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej, który prowadził śledztwo w sprawie okoliczności śmierci, zakończył dochodzenie późnym latem 2014 roku. Oddziałowa Komisja Ścigania poinformowała, że Starzyńskiego rozstrzelało Gestapo w grudniu 1939 roku w Warszawie lub jej okolicach. Sprawcami zabójstwa mieli być oberscharführer Hermann Schimmann, hauptscharführer Weber i unterscharführer Perlbach.

Jeśli zaś chodzi o Merkysa, to w parę tygodni po wybuchu II wojny światowej awansował na stanowisko premiera Litwy, które sprawował do czerwca 1940 roku. W momencie szantażu sowieckiego wobec krajów bałtyckich wypowiedział się za przyjęciem ultimatum z Moskwy – nie wierzył w litewski opór. Po wyjeździe z kraju dyktatora Antanasa Smetony został pełniącym obowiązki prezydenta, akceptując kandydaturę prosowieckiego dziennikarza Justasa Paleckisa na funkcję premiera. Później Sowieci, gdy nie był już potrzebny, wywieźli go do Saratowa. W 1941 roku Merkys trafił do więzienia we Włodzimierzu nad Klaźmą, gdzie zmarł czternaście lat później. Dziś w Kownie o zwierzętach przekazanych przez warszawskie zoo nie pamięta już nikt. A przecież to też był fragment powolnie odzyskiwanej normalności w kontaktach między dwoma krajami, między dwoma miastami. Kto wie, jak potoczyłaby się współpraca Warszawy z Kownem, gdyby nie wybuch wojny.

Powyższy artykuł jest nieco zmienioną formą materiału opublikowanego przeze mnie w kwartalniku „Znad Wilii” w 2017 r. Powodem przedruku jest wspomnienie osiemdziesiątej rocznicy wizyty Starzyńskiego w Kownie i Merkysa w Warszawie, a także chęć popularyzacji stosunków łączących stolicę Polski z drugim co do wielkości miastem na Litwie. W trakcie pisania tekstu korzystałem z książek prof. Piotra Łossowskiego, prof. Mariana Marka Drozdowskiego, ale głównie – z przedwojennej prasy. Pełna bibliografia zawarta jest w artykule opublikowanym w kwartalniku „Znad Wilii” (nr 3, 2017 r.).

W 2010 r. współzałożyciel Programu Bałtyckiego Radia Wnet, a później jego redaktor, od lat zainteresowany Łotwą, redaktor strony facebookowej "Znad Daugawy", wcześniej pisał o krajach bałtyckich dla "Polityki Wschodniej", "Nowej Europy Wschodniej", Delfi, Wiadomości znad Wilii, "New Eastern Europe", Eastbook.eu, Baltica-Silesia. Stale współpracuje także z polską prasą na Wschodzie: "Znad Wilii", "Echa Polesia", "Polak na Łotwie". Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj