Aleksander Radczenko urodził się w 1975 r. w Wilnie. Studiował prawo na Uniwersytecie Gdańskim. W latach dziewięćdziesiątych pracował jako dziennikarz w „Słowie Wileńskim”, był także redaktorem naczelnym „Gazety Wileńskiej”. Związany ze środowiskami alternatywnymi, redagował pismo „Chaos”, przewodniczył Klubowi Polskiej Młodzieży Alternatywnej na Litwie, zakładał także grupę twórców niezależnych TKM. Podjął pracę jako prawnik w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz Kancelarii Rządu Republiki Litewskiej. Ostatnio pracował w Ministerstwie Gospodarki. Angażował się w działalność polityczną w Ruchu Liberałów. Odszedł z partii w 2012 r., gdy rząd Andriusa Kubiliusa wsparł nowelizację ustawy o oświacie w kierunku nieprzychylnym wobec mniejszości narodowych. W 2015 r. popierał Remigijusa Šimašiusa jako kandydata na mera Wilna. Od kilku lat związany jest z Polskim Klubem Dyskusyjnym w Wilnie. Prowadzi swojego bloga „Inna Wileńszczyzna jest możliwa”. Jest regularnym gościem „Radia znad Wilii” oraz litewskiego radia „LRT Klasika”. W 2018 r. ogłosił swój start w wyborach samorządowych w Wilnie z listy Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej.
Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Aleksandrze, zmieniłeś poglądy. Co się stało?
Aleksander Radczenko: To raczej przez publicystów w Warszawie i Wilnie zawsze byłem przedstawiany jako liberał...
No właśnie. Czytając Twojego bloga „Inna Wileńszczyzna jest możliwa”, także miałem takie wrażenie.
No cóż, ja raczej jestem wolnościowcem. Dla mnie bardzo bliski jest liberalny szacunek dla wolności osobistych, praw człowieka. Tak samo jednak ważna jest dla mnie odpowiedzialność i solidarność społeczna, o której mówią socjaldemokraci. Z jednej strony jestem bardzo bliski zarówno socjalistom, jak i liberałom, z drugiej strony – równie daleki. Kiedy Gintautas Paluckas, przewodniczący Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej, zaproponował mi start z listy partii, powiedziałem mu wprost: „nie jestem socjaldemokratą”.
Może jesteś socjalliberałem?
Jeśli już stosować jakieś łatki, to powiedziałbym z angielska, że jestem „liberal left”. Z wartości liberalnych biorę wolność, demokrację, szacunek do wolnego rynku, ale z drugiej strony nie jestem przeciwnikiem związków zawodowych, syndykalizmu, zasadzie, że należy zasypywać nierówności materialne czy dążyć do sprawiedliwości społecznej. Mógłbym wystartować także z listy liberałów, ale to Gintautas Paluckas złożył mi atrakcyjniejszą propozycję.
Poparłbyś podwyżkę podatków na Litwie?
Nie jestem przeciwnikiem wyższych podatków ani progresji podatkowej. Tylko najpierw chciałbym zobaczyć skuteczne państwo, chciałbym widzieć, że władze wydają te pieniądze racjonalnie, nie marnotrawią ich na „pieniądze dla kolegów”. Gdy zobaczę racjonalne państwo, jestem w stanie płacić więcej. Należę do wyższej klasy średniej i mogę płacić większe podatki. Z tego musi wynikać jednak coś dobrego, a nie trwonienie pieniędzy na „złote widelce”.
Podatki na Litwie są optymalne? Powinny wzrastać czy być na tym samym poziomie? Ingrida…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

