Niepełne wyzwolenie Ponad miesiąc przed utworzeniem Regimentu Bornholmskiego w wielu miejscach Kopenhagi zawisły plakaty informujące o obchodach Dnia Wyzwolenia. 5 maja 1945 roku kontrolę nad Danią z rąk żołnierzy niemieckich przejęły wojska brytyjskie. Nie dotarły one jednak na Bornholm. Dowódcy tamtejszego garnizonu Wehrmachtu, generał Rolf Wuthmann oraz urodzony w niemieckim jeszcze Poznaniu Gerhard von Kamptz, nalegał, by Kopenhaga przysłała choć jednego brytyjskiego oficera, na ręce którego mogliby złożyć kapitulację. Nie doczekali się tego. 7 maja dwie największe miejscowości wyspy, Nexø i Rønne, zostały zbombardowane przez sowieckie lotnictwo. Z punktu widzenia wojskowego atak nie miał żadnego uzasadnienia. W obliczu upadku Berlina Niemcy nie zamierzali się bronić – już zresztą zimą 1945 roku widzieli łunę nad oblężonym Kolbergiem. Miasto zostało zrównane z ziemią tak pieczołowicie, że jego rolę w serialu „Stawka większa niż życie” odgrywała olsztyńska starówka. Nieoczekiwane i – z punktu widzenia wojskowego – niepotrzebne naloty dotknęły głównie mieszkańców i historyczną zabudowę obydwu miasteczek. W żadnym z nich nie znajdowały się cele związane z prowadzeniem działań zbrojnych. III Rzesza była zresztą w rozsypce, a Bornholm nie odgrywał żadnej roli w toczących się jeszcze walkach. Okazało się, że bombardowania były tylko wstępem do operacji desantowej, rozpoczętej kilkanaście godzin po kapitulacji Niemiec i…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

