Faktem jest, że Karlskrona na początku XVIII stulecia była trzecim co do wielkości miastem państwa szwedzkiego (po Sztokholmie i Rydze). Z uwagi na zmienne koleje prowadzonych przez Szwecję wojen dzisiejsza Karlskrona stanowi ciekawy przykład ogromnych aspiracji, ślad nigdy niezrealizowanej, niemal utopijnej wizji. Port, wolny od lodu właściwie przez cały rok, położony na południu, nie bardzo odległy od stolicy państwa, a i duńskich przyczółków, był niemal idealnym miejscem stacjonowania marynarki wojennej, z którego łatwo było organizować wypady na Pomorze, do innych portów niemieckich, do Finlandii a nawet Rosji. Był ostatnim dużym miastem portowym zbudowanym przed Petersburgiem. Ambitnego Wittelsbacha uhonorowano nie do końca udanym pomnikiem na głównym placu miejskim (Stortorget), wokół którego podziwiać możemy pozostałości monumentalnej zabudowy, w postaci efektownych schodów, szerokich ulic i kamienic-pałaców. Drewniane domki w Björkholmen. Zdj. M W / Pixabay. Z Polski najłatwiej dotrzeć do Karlskrony promem z Gdyni, ewentualnie przez Świnoujście i Ystadt albo Rostock i Trelleborg (i dalej szybką szwedzką koleją albo autobusem).
Cudowna podróż W 1906 roku ukazała się pierwsza część powieści Selmy Lagerlöf Nils Holgersson Underbara resa genom Sverige (Cudowna podróż Nilsa Holgerssona po Szwecji, w Polsce jako: Cudowna podróż). Dzieło, nagrodzonej w 1909 roku literackim Noblem pisarki, opisuje niecodzienne perypetie szwedzkiego chłopca, którego sama autorka opisuje następująco: Miał lat około czternastu, wzrostu był słusznego, szczupłej budowy, o lnianych włosach. Słynął jako wielki ladaco, najchętniej spał albo jadł, a największą przyjemność sprawiało mu płatanie figli i psot (s. 5). Niemal od początku traktowana była jako powieść dla dzieci i młodzieży, co powodowało, że nie doceniano w pełni jej walorów literackich i krajoznawczych. A przecież Cudowna podróż otwiera długi pochód wspaniałych skandynawskich dzieł literackich, wyróżniających się oryginalnością, konceptem, barwnością języka, w których zaczytywali się starzy i młodzi na całym świecie, stworzonych przez autorki takie choćby jak Astrid Lindgren, czy Tove M. Jansson. W zamyśle Lagerlöf antidotum na podkreśloną już na samym początku krnąbrność młodzieńca miała być podróż po całym właściwie kraju, począwszy od Skanii, u boku, a raczej na grzbiecie, dzikich gęsi. Autorka nie ukrywała ambicji dydaktycznych, a w samej powieści, nim wyłoży ideę podróży (wyczarowanej niejako przez pewnego krasnoludka), Nils odczytywać miał – co wymowne i charakterystyczne dla XIX-wiecznego wychowania – wersety Biblii. Wyprawa po Szwecji ukazywać miała nie tylko walory krajobrazowe, dostarczać miała bowiem podstawowej, a podanej niebanalnie, wiedzy o historii, kulturze, kuchni, a nawet sprawach społecznych (i to wcale nieodległych), którymi starano się zainspirować wszystkich…Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

