Zaskakujący może być fakt, że pierwsza śmierć estońskiego żołnierza podczas II wojny światowej nastąpiła nie w czasie sowieckiej inwazji na kraj w 1940 roku, ani też w czasie sowieckiego ataku na Finlandię, ani fińskiej kontrofensywy, ale dopiero w czasie operacji nazistowskich Niemiec o kryptonimie Barbarossa w lipcu 1941 roku.
Natomiast pierwszy Estończyk, który stracił życie w walce w czasie II wojny światowej, poległ w surowych górach pod Narwikiem, na dalekiej północy Norwegii, 20 maja 1940 roku. Arnold Soinla, 26-letni sprzedawca i rolnik z gminy Kolga zginał w incydencie, który dziś nazwalibyśmy „bratobójczym ogniem” na zboczu góry Lillebalak, położonej na 68 stopniu szerokości geograficznej północnej.
Soinla był jednym z 12 estońskich ochotników, których średni wiek wynosił 23 lata, którzy walczyli za Norwegię, u boku francuskich i brytyjskich sojuszników, przeciwko siłom nazistowskich Niemiec.
Chociaż epizod ten był już opisywany w kilku artykułach na łamach estońskich gazet, a także w artykule naukowym norweskiego historyka Tora Hansetha, przez dziesięciolecia pozostawał mało znany, nawet w Estonii i Norwegii.
Aby opowiedzieć całą historię, Estońskie Towarzystwo Dziedzictwa zorganizowało w 2018 roku konferencję. Konferencja odbyła się w Narwiku – w linii prostej właściwie bliżej do Tallinna niż do Oslo.
W późniejszej wydanej książce „Under the North Star: Estonian Volunteers in the Battle of Narvik” („Pod Gwiazdą Północy: Estońscy ochotnicy w bitwie o Narwik”) odnotowano, że śnieg padał nawet na początku czerwca – a więc kilka tygodni później niż czas, w którym toczono walki o Narwik – podczas spotkania zainteresowanych uczestników, którzy następnie przeszli drogą, którą estońscy ochotnicy pokonali od kwietnia do maja 1940 roku.
Peep Pillak, członek Towarzystwa Dziedzictwa i jeden z organizatorów konferencji, pomógł niedawno ERR News wyjaśnić, dlaczego historia „Norrapoisid” – „norweskich chłopców” – nie stała się jeszcze tak znana, jak „Soomepoisid” – „fińskich chłopców” – estońskich ochotników służących w wojnie zimowej (fin. „Talvisota”), z których szeregów wywodzili się „norwescy chłopcy”.
Pillak wskazał, że jednym z głównych czynników był brak dokumentacji, która została zniszczona przez niemieckich okupantów.
Dokumentacja, która została zachowana, przez dziesięciolecia była przechowywana przez rodziny uczestników walk.
Jeszcze kilka lat temu krewni Arnolda Soinli, estońskiego ochotnika, który poległ w walce o Norwegię, przekazali jego listy do Estońskiego Muzeum Wojny w Viimsi koło Tallinna. Do zbiorów tego muzeum trafił również pamiętnik innego uczestnika walk – Gustava Adolfa Lepika.
Było to zwieńczeniem wieloletniej pracy Pillaka, który przeszukiwał zarówno archiwa państwowe w Finlandii, jak i Estońskie Archiwum Narodowe, czyli przede wszystkim akta KGB pozostałe po sowieckiej okupacji,…
Prenumeruj, wspieraj i czytaj bez ograniczeń!
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.
Patron
17 zł miesięcznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i 15 co miesiąc
- 5% stałej zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Przyjaciel
27 zł miesięcznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 200 Monet na start i 30 co miesiąc
- 10% stałej zniżki i bezpłatna dostawa w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Roczna
149 zł rocznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i co roku
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Na zawsze
799 zł jednorazowo
- Dożywotni dostęp do wszystkich tekstów Premium
- 500 Monet na start
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
Poznaj ofertę dla firm i instytucjiCzytelnicy o Przeglądzie Bałtyckim
Robicie dobrą robotę, tylko się nie zniechęcajcie!
Bardzo podoba mi się Wasza strona. Są na niej bardzo ciekawe artykuły o regionie, małych miastach i kulturze, którymi bardzo się interesuję. Pomaga mi ona również w nauce polskiego :) Dziękuję!
Z zainteresowaniem czytam Wasz portal - świetna robota!
Przegląd Bałtycki jest super. Jedno z niewielu sensownych mediów o krajach nadbałtyckich.


