Gitanas Nausėda urodził się w 1964 roku w Kłajpedzie. W latach 1982–1989 studiował ekonomię na Uniwersytecie Wileńskim. Na początku lat dziewięćdziesiątych był stażystą w Mannheim w Niemczech. W 1993 r. obronił doktorat z dziedziny nauk społecznych w Wilnie. Od 1994 r. był związany z Bankiem Litwy, pełniąc m.in. funkcję dyrektora Departamentu Polityki Monetarnej, a także członka zarządu. W 2000 r. podjął pracę w prywatnej bankowości, czyli w „Vilniaus bankas”, przekształconym później w skandynawski SEB. W latach 2004–2009 był społecznym doradcą prezydenta Valdasa Adamkusa ds. gospodarki. Jesienią 2018 r. ogłosił odejście z banku SEB i kandydowanie w wyborach prezydenckich. Stwierdził, że nie będzie ubiegać się o poparcie żadnej z partii politycznych. Wcześniej spekulowano, że może być kandydatem konserwatystów. W obecnych sondażach Nausėda znajduje się na początku stawki.
Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Dalia Grybauskaitė w momencie, gdy została w 2009 r. prezydentem, miała za sobą doświadczenie w Ministerstwie Finansów i Komisji Europejskiej. Pan byłby prezydentem Litwy, który nie sprawował wcześniej żadnej funkcji politycznej. Gitanas Nausėda: Jeśli bierze Pan pod uwagę „czystą politykę”, to owszem, jest to prawda. Jednak w 2004 r. zostałem zaproszony przez ówczesnego prezydenta Valdasa Adamkusa, bym został jego starszym doradcą ds. gospodarki. To była funkcja honorowa, za którą nie brałem pieniędzy. Pojawiałem się wtedy w debatach telewizyjnych, by rozmawiać o kwestiach ekonomicznych, by reprezentować stanowisko naszego poprzedniego prezydenta. Nie byłem jednak w stanie powiedzieć „dość” mojej dotychczasowej pracy w banku i zaangażować się w politykę. A pracowałem wtedy od 2000 r. w „Vilniaus bankas”, który przekształcił się później w SEB, a był największym bankiem na Litwie. Wcześniej miałem takie doświadczenie z administracją publiczną, że szefowałem Departamentowi Polityki Monetarnej Banku Litwy. Zmieniłem pracę na SEB, bo chciałem mieć pracę analityczną. Związane to było z faktem, że w 1993 r. obroniłem doktorat z ekonomii. Pracował Pan z Valdasem Adamkusem. Gdy porównuje Pan jego prezydenturę z tą Dalii Grybauskaitė... To są zupełnie różne osobowości, dlatego ich polityka była inna. Nie mogę powiedzieć, że Adamkus był lepszy niż Grybauskaitė, po prostu to zupełnie inni ludzie. Adamkus urodził się na Litwie, ale większą część życia spędził na emigracji w USA. Dlatego to jest człowiek bardziej demokratyczny, on słucha ludzi, stara się szukać kompromisów. Z kolei Dalia Grybauskaitė urodziła się w Litwie Sowieckiej, gdzie spędziła większość życia. Ona jest skoncentrowana na…Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

