Gustaw Manteuffel. Zdj. Wikipedia / CC. Badając jego biografię raz po raz natrafiam na ślady miejsc, które dziś są zarządzane z innych stolic niż w czasach inflanckiego szlachcica. I nie chodzi wyłącznie o główne miasto rosyjskich carów. Zwróćmy uwagę, że Berlin został stolicą zjednoczonych pod berłem Hohenzollernów Niemiec dopiero, gdy Manteuffel miał około czterdziestki. Zresztą, czy było to dla niego takie istotne? Skoro był Polakiem, a przynajmniej tak się czuł, tak to wyrażał, tak postępował, więc nie mam najmniejszego powodu powątpiewać, że było inaczej. Tak, dla Gustawa Manteuffla to Kraków, nawet nie Warszawa, był duchową stolicą. Centrum polskości. Nie Polski! Do Królestwa Polskiego, jak podejrzewam, miał on stosunek ambiwalentny, jako że była to rosyjska prowincja. Polska skazana na rusyfikację. Problemów z tamtejszą cenzurą miał o wiele więcej niż w rodzinnej Rydze, ale kłopoty z cenzorami, to temat na zupełnie odrębną opowieść. Nikt nie śnił o Łotwie Dlaczego więc w podtytu...
Pozostało jeszcze 94% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


