Dwóch różnych Dawidów i ten sam Goliat
Nie minęło dużo czasu od ataku, a w mediach (nie tylko fińskich) pojawiać zaczęły się porównania wojny obronnej Ukrainy z konfliktem znanym Finom z ich własnych dziejów – toczoną od 30 listopada 1939 roku do 13 marca 1940 roku wojną zimową. Na tę analogię zwrócił uwagę także prezydent Wołodymyr Zełenski, gdy 8 kwietnia 2022 roku przemawiał zdalnie w parlamencie Finlandii.
Wśród argumentów przemawiających za podobieństwem wojen pojawiały się na przykład te dotyczące militarnej strony obu konfliktów, między innymi dużej roli artylerii przeciwpancernej, szybkiego ataku, który nagle się zatrzymał z powodu oporu obrońców, nieskutecznej pracy wywiadu napastnika albo problemów z jego liniami zaopatrzenia.
Bardziej rzucały się jednak w oczy inne zbieżności i to raczej na nie opinia publiczna wolała zwracać większą uwagę. Obie wojny miały bowiem przypominać walkę Dawida z Goliatem: ten drugi dysponował olbrzymią siłą i, według wszelkich początkowych przewidywań, jego zwycięstwo było pewnikiem, ale to ten pierwszy wygrał. Ponadto, zarówno przeciwnik Finlandii w 1939 roku, jak również Ukrainy w 2022 roku, był przekonany o swojej wielkiej potędze, więc nastawiał się na szybkie i łatwe zwycięstwo. Niespodziewanie jednak oba zaatakowane narody stawiły zdecydowany opór i pomimo wewnętrznych waśni zjednoczyły się w imię obrony ojczyzny. W obu przypadkach sympatia świata znalazła się po stronie zaatakowanego, co niejako miało potwierdzić moralną rację obrońców.
Wysyp publikacji porównujących wojny Finlandii z ZSRR oraz Ukrainy z Rosją mówi dużo nie tyle o samej historii, co sposobach jej wykorzystywania. Wojna zimowa skończyła się faktycznie klęską Finlandii, jednak poniesione przez kraj straty były stosunkowo małe, a przede wszystkim zachowana została jego niepodległość. Być może takie porównanie miało zasugerować, że historia powtórzy się także pod względem w miarę pozytywnego dla zaatakowanego zakończenia wojny w Ukrainie. Możliwe też, że chodziło o podkreślenie poczucia dumy z dziejów własnego kraju i umiejętności współodczuwania z Ukraińcami, których spotyka teraz to samo, co Finów spotkało w przeszłości. Snucie analogii miało też zapewne zasugerować, że świat nadal musi uważać na Rosję, która obecnie jest tak samo nieprzewidywalnym i niebezpiecznym mocarstwem, jakim był ZSRR w 1939 roku.
Historyczne podobieństwa stają się mniej wyraźne, im dłużej w Ukrainie toczą się walki. Fińska wojna zimowa trwała 105 dni, ukraińska wojna z kolei już ponad rok. Teraz więcej do powiedzenia mają chyba ci specjaliści, którzy widzą podobieństwa w warunkach na okupowanych terenach Ukrainy do tego, co działo się na przykład w okupowanej Polsce w czasie drugiej wojny światowej.
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

