Rasa Juknevičienė z wykształcenia jest lekarzem, pod koniec lat 80. była działaczką Sąjūdisu, w 1990 roku została wybrana do Rady Najwyższej Litwy, sygnatariuszka Aktu Niepodległości uchwalonego 11 marca 1990 roku, od 1996 roku nieprzerwanie do dziś posłanka na Sejm. W latach 2008-2012 pełniła funkcję ministra obrony, jako pierwsza i jedyna kobieta na tym stanowisku. W Sejmie obecnej kadencji jest zastępcą przewodniczącego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony oraz członkiem delegacji Litwy do Zgromadzenia Parlamentarnego NATO, gdzie pełni funkcję wiceprzewodniczącej.
Czy pani zdaniem – z dzisiejszego punktu widzenia – decyzje podjęte w poprzedniej kadencji Sejmu: o zwiększeniu wydatków na obronność i przywróceniu poboru są słuszne i wystarczające?
Oczywiście, były nawet nieco spóźnione. Dużym błędem była podjęta w 2008 roku przez socjaldemokratów decyzja o zawieszeniu poboru do wojska, czemu ja byłam przeciwna. Tłumaczono to nastrojami społeczeństwa, że nie ma już zagrożeń, że zadaniem naszych sił zbrojnych są misje międzynarodowe, a w kraju wystarczy jeśli będziemy mieć małą armię zawodową. Na szczęście dziś, po aneksji Krymu, nastroje są już zupełnie inne. Włożyliśmy siły, opozycja i ja, by przyśpieszyć ten proces, mimo że ówczesny minister nie był zwolennikiem tego pomysłu. Inni jednak byli za, zawarliśmy więc porozumienie i przywróciliśmy pobór.
Czy zgodzi się pani ze stwierdzeniem, że obecnie na Litwie panuje polityczna zgoda wokół kwestii obrony i bezpieczeństwa, czy jednak są różnice zdań?
Zacznę od tego, że w 2014 roku zawarliśmy porozumienie międzypartyjne, w którym zgodziliśmy się w kilku konkretnych kwestiach. To był najważniejszy krok naprzód i oznaczało to, że wszystkie partie zobowiązały się do poparcia tych kwestii. Teraz poczyniliśmy kolejny krok i przyjęliśmy nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego, która idzie jeszcze dalej, przewiduje dalsze zwiększenie wydatków na obronę – w 2018 roku osiągniemy poziom 2,0 proc. PKB, ale nie zatrzymamy się na tym, tylko będziemy zwiększać w takim samym stopniu jak do tej pory. Co oznacza, że w roku 2020 możemy osiągnąć poziom 2,5 proc. PKB.
Czy wszystkie partie się na to zgadzają?
Obecnie pracujemy nad nowym porozumieniem, ponieważ sytuacja się zmieniła: rządzące ugrupowanie, Związek Rolników i Zielonych, nie podpisało porozumienia w 2014 roku, ale teraz chce do niego przystąpić, co jest dobre. Być może więc przygotujemy nową umowę, która będzie iść o krok dalej.
Niektórzy przedstawiciele Związku Rolników i Zielonych w przeszłości byli bardziej sceptyczni wobec członkostwa Litwy w NATO. Czy dostrzega pani dziś zmianę ich stosunku?
Najważniejsze głosowanie odbyło się w ubiegłym tygodniu, gdy jednomyślnie poparliśmy umowę ze Stanami Zjednoczonymi, dotyczącą pobytu żołnierzy…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

