O Kaliningradzie i szerzej obwodzie kaliningradzkim wiemy niewiele. Jeżeli w polskich mass mediach pojawiają się materiały o tym kawałku Rosji to dotyczą one zazwyczaj kwestii bezpieczeństwa: ilości rosyjskich wojsk w regionie, ćwiczeń floty bałtyckiej, zasięgu Iskanderów. Interesuję nas czy kolumny rosyjskich czołgów T-72B3M z baz w obwodzie kaliningradzkim zjawią się na przedmieściach Warszawy wciągu 24 czy 72 godzin. Co bardziej dociekliwi obserwatorzy poskrobią po pancernych płytach rosyjskich czołgów, te zaś szybko odpadną i wtedy ich oczom objawią się sztandarowe historyjki z Kaliningradu. Są to opowieści o rosyjskim Hong Kongu, rosyjskim Las Vegas, separatyzmie w obwodzie kaliningradzkim, czy w końcu o najbardziej antyreżymowo nastawionym regionie Federacji Rosyjskiej. Czy jakakolwiek z tych historii jest prawdziwa? Trudno jednoznacznie stwierdzić, bo tak jak w…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!


