Gediminas Kirkilas jest jednym z najbardziej doświadczonych polityków litewskich. W latach 80. działał w Litewskiej Partii Komunistycznej, poparł jej przekształcenie w Demokratyczną Partię Pracy, był bliskim współpracownikiem jej lidera Algirdasa Brazauskasa, prezydenta Litwy w latach 1993-1998. Nieprzerwanie od 1992 roku zasiada w Sejmie. Po zjednoczeniu Demokratycznej Partii Pracy z Litewską Partią Socjaldemokratyczną został jej wiceprzewodniczącym. W latach 2004-2006 pełnił funkcję ministra obrony, a od 2006 do 2008 roku był premierem Litwy. W latach 2007-2009 stał na czele LSDP. W Sejmie poprzedniej i obecnej kadencji pełni funkcję wiceprzewodniczącego oraz kieruje Komitetem Spraw Europejskich. Partia Socjaldemokratyczna znalazła się szczególnym momencie. Ponieśliście porażkę w wyborach. Szykujecie się do wyboru nowego przewodniczącego. Jakie Pana zdaniem były przyczyny porażki, gdzie popełniliście błędy? Największym błędem było wniesienie do Sejmu projektu nowego tzw. „modelu socjalnego” w czasie kampanii wyborczej. Tym, co nam szczególnie zaszkodziło, było to, że nie osiągnęliśmy porozumienia ze związkami zawodowymi. To zaszkodziłoby socjaldemokratom w każdym kraju. I tak się stało. Poza tym, w ostatnich 3-4 wyborach na Litwie mieliśmy z reguły jakieś nowe partie. Związek Rolników i Zielonych co prawda nie jest nowy, ale zajmują to miejsce, które kiedyś zajmowała Partia Pracy, Porządek i Sprawiedliwość czy wiele lat temu Związek Socjalliberałów. Prowadziliśmy również mało skuteczną kampanię wyborczą. Oczywiście były także prawdziwe czy wydumane skandale korupcyjne, media były dość krytyczne w stosunku do naszego rządu. Także relacje między premierem a prezydent nie były najlepsze. Czy złe stosunki z prezydent skończyły się wraz z odejściem starego rządu? Nowy rząd ma dobre stosunki z prezydent. Przynajmniej teraz, na początkowym etapie. Prezydent wspiera rząd, inaczej niż gdy premierem był Algirdas Butkevičius. Zobaczymy, jak te stosunki będą się układać, kiedy rząd zaproponuje rzeczywiste reformy. To przede wszystkim edukacja. Poza tym nadal model socjalny jest na porządku dnia. Będziemy musieli do tego wrócić, najpewniej latem. Dziś rząd negocjuje ze związkami zawodowymi i organizacjami pracodawców. Nadal nie ma porozumienia ze związkami. Reforma edukacji także może być dość bolesna. Mamy coraz mniej studentów, a ponad 40 szkół wyższych, które powinno się połączyć, musimy znaleźć jakieś rozwiązanie problemu opłat za studia. Ponadto zgodziliśmy się w kwestii zwiększenia wydatków na obronę. W przyszłym roku mamy osiągnąć poziom 2,0 proc. PKB. Jeśli chodzi o kwestie gospodarcze – należymy do najszybciej rozwijających się krajów europejskich, ale to nie jest wystarczające dla takiego kraju jak Litwa. To są wyzwania dla rządu i nie wiem, jak rząd sobie z nimi poradzi, trudno przewidywać. Większość ministrów to nowicjusze, ministrowie…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

