Książka zbiera przetłumaczone wiersze pochodzące z trzech tomów poetki: „Księżyc jest tabletką” (Mėnulis yra tabletė, 2014), „Wiecznie drżę w posadach” (esu aptrupėjusios sienos, 2016) i “Morza nie ma” (Jūros nėra, 2021). Wymienienie jednym tchem tych trzech tytułów daje mimowolny krótki tekst (na wskroś poetycki), który w jakiejś mierze oddaje ducha tej poezji. Mnie się przynajmniej ten kolaż tytułowy podoba bardzo. Jest w nim przepiękny kosmiczny absurd: zrazu remedium (i to jakie!), potem dopiero sankcja cierpienia, a po wtóre fakt ontologiczny. Czyli wszystko powinno zasadniczo pójść w odwrotnej kolejności. A idzie tak. Jest tu coś z próby wskazania na naturę poezji: opisywanie skutków wobec ryzyka nieznalezienia (albo i braku możliwości znalezienia) przyczyn. Geografia świata à rebours. Tak w poezji bywa często. Tak jest w tej poezji u Kaziliūnaitė. Jest to bowiem wcale niezła poezja. Podczas spotkania autorskiego, które przy okazji niniejszej antologii zorganizowano Aušrze Kazili...
Pozostało jeszcze 90% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


