Dochodziła godzina czwarta rano 11 marca. W strażnicy KOP Wiersze-Radówka dwaj strzelcy Stanisław Serafin i Stanisław Wolanin szykowali się do służby. Ich zadaniem było przez trzy godziny patrolować jeden z najtrudniejszych odcinków „nieistniejącej” polsko-litewskiej granicy. Strażnica KOP we wsi Wiersze-Radówka odpowiadała za 10-kilometrowy odcinek granicy przechodzący w gęstwinach Puszczy Grodzieńskiej. Rozgraniczenie między oboma państwami wskazywały jedynie wiechy graniczne, a uwarunkowania terenu pozwalały bez trudu kilkoma susami przeskoczyć ze strony litewskiej na polską. Litwini często korzystali z tego odcinka granicy – pozwalał on na łatwy przerzut towarów i ludzi. Przekraczali ją przemytnicy udający lokalnych pasterzy przepędzających bydło, ale też litewskie czynniki państwowe. Służby litewskie korzystały z tego odcinka do przerzutu agentów wywiadu, a także wysłanników władz litewskich, którzy utrzymywali kontakty z…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!


