Początki polskich konsulatów w Prusach Wschodnich i Zachodnich

Odradzająca się Rzeczpospolita w 1919 i 1920 roku musiała mierzyć się z wieloma wyzwaniami. Chaos po upadku trzech cesarzy, nieustalone granice oraz nieprzyjazne lub wrogie otoczenie międzynarodowe nie sprzyjały krzepnięciu państwa i jego instytucji. W tych niespokojnych czasach kształtowała się polska sieć konsularna w Prusach Wschodnich. Jej początki wiążą się nie tylko z plebiscytem na Warmii, Mazurach i Powiślu, ale i z tworzeniem zrębów stosunków polsko-niemieckich w dwudziestoleciu międzywojennym.

|

Wielka radość, jeszcze większe wyzwania Euforia spowodowana wypadkami w listopadzie 1918 roku musiała ustąpić miejsca szybkiej i sprawnej organizacji aparatu państwowego i sił zbrojnych. Największe zagrożenie czyhało na wschodzie. Bolszewicy nadal żywili nadzieje na eksport rewolucji do Niemiec, w których obalenie Hohenzollernów niektórzy postrzegali jako wstęp do rządów proletariatu. Droga do Berlina wiodła przez odradzającą się Rzeczpospolitą. Wkrótce rozpoczęła się wojna polsko-bolszewicka, która pochłonęła najwięcej sił i uwagi młodego, nie w pełni ukształtowanego państwa. Również na zachodzie sytuacja nie była stabilna. Choć powstanie wielkopolskie jednoznacznie określiło przynależność państwową Poznania czy Gniezna, nadal niepewnie rysowały się wypadki na Górnym Śląsku i Pomorzu. Zmagania o jak najszerszy dostęp do Morza Bałtyckiego napotykały zarówno na ogromny opór Niemiec, jak i niechęć mocarstw sprzymierzonych, obawiających się rozwoju wypadków w Rosji sowieckiej i groźby jej...

Pozostało jeszcze 92% artykułu.

Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.

WYBIERZ I ZAMÓW!

Dostęp jednorazowy

Zaloguj się