Prezydentem miał być hrabia
To nie on, wysunięty przez Polskie Stronnictwo Ludowe „Wyzwolenie”, miał zostać prezydentem. O wiele większe szanse dawano kandydatowi „Piasta”, prof. Stanisławowi Wojciechowskiemu, który zostanie ostatecznie następcą Narutowicza. Endecja, która wygrała wybory parlamentarne z jesieni 1922 roku, wciąż wierzyła w wygraną, w końcowej fazie, swojego kandydata ziemianina hr. Maurycego Zamoyskiego. Dlatego część jej reprezentantów w jednej z tur głosowania wsparła Narutowicza. Nie spodziewali się, że w ostatecznej rozgrywce, ludowcy i centrum będą woleli zagłosować na skromnego profesora Politechniki w Zurychu, jeszcze do niedawna obywatela Szwajcarii, niż na przedstawiciela klasy ziemiańskiej. Już wcześniej Narutowicz, określany w prawicowej prasie jako „Żmudzin” i „Szwajcar”, zapewnił sobie poparcie Polskiej Partii Socjalistycznej i mniejszości narodowych. Dlatego będzie również przed endeków nazywany „prezydentem Żydów”, wybranym „nie przez polską większość”. 9 grudnia Narutowicz otrzymał 289 głosów, jego polityczny przeciwnik – 227.
Ród Narutowiczów wywodził się ze Żmudzi, Gabriel urodził się w Telszach, Stanisław w majątku Brewiki, w międzywojniu ten drugi sprawował funkcję radnego stolicy Żmudzi. Ich ojcem był Jan Narutowicz – właściciel żmudzkiej wsi Brewiki. Jeszcze przed wybuchem Powstania Styczniowego, za udział w którym zostanie skazany na rok więzienia, zniósł w swoich dobrach ziemskich pańszczyznę. Obaj bracia dorastali zatem w domu postępowym, nastawionym także antyrosyjsko – ich matka Wiktoria podjęła decyzję, że synowie będą się kształcić w niemieckojęzycznym Gimnazjum Mikołajewskim w Lipawie, żeby uniknąć, jakbyśmy dziś powiedzieli, rosyjskiego „prania mózgów”. Ten etap Narutowiczów, upamiętnionych w Lipawie tablicą, zbadał Marek Głuszko, piszący wcześniej do „Przeglądu Bałtyckiego”.
Dwie opcje, polska i litewska
Gabriel, robiący karierę inżynierską na Politechnice w Zurychu, został w pewnym momencie wezwany do Polski, gdzie objął funkcję ministra robót publicznych, następnie zaś szefa MSZ. Pełnił także obowiązki specjalnego delegata ds. Wilna, zajętego już wówczas przez Wojsko Polskie, będącego stolicą Litwy Środkowej. Narutowicz, jako przedstawiciel lewicowego kierunku, opowiadał się przeciwko forsowanej przez endecję inkorporacji regionu do Rzeczypospolitej, będąc zwolennikiem budowy federacji na tych terenach.
Jak w księdze pamiątkowej ku czci Narutowicza, wydanej w Warszawie w 1925 roku, wspomni doktor Kodisowa: „w ministerstwie pracę jego bardzo ceniono, jako wyraźne przejścia do polityki zdecydowanie pokojowej. Uczuciowo absorbowały go najbardziej sprawy Wilna, stosunek Polski do Litwy, los Galicji Wschodniej i wreszcie sprawa konkordatu”. Tymczasem Stanisław wybrał zdecydowanie Litwę, choć pod aktem niepodległości tego kraj, wydanym 16 lutego 1918 roku, podpisał się w polskiej pisowni. Podobnie jak profesor Uniwersytetu Litewskiego w Kownie Michał Römer, chciał połączyć polską narodowość z wiernością odrodzonemu „na własnych warunkach” państwu litewskiemu. Nie zdołał…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

