Rajmund Klonowski Rajmund Klonowski urodził się w 1987 r., pochodzi z rodziny od wielu pokoleń mieszkającej na Wileńszczyźnie. Jest wnukiem żołnierza Armii Krajowej, przewodnikiem, a także społecznikiem. Od 2002 r. związany jest z „Kurierem Wileńskim”, gdzie publikuje swoje teksty. Działa także w Związku Polaków na Litwie, w 2017 r. bez powodzenia ubiegał się o wybór na prezesa miejskiego oddziału ZPL w Wilnie. W 2013 r. był współinicjatorem powstania Wileńskiej Młodzieży Patriotycznej, którą przez długi czas kierował. W 2015 r. bez powodzenia ubiegał się o mandat radnego Wilna z listy AWPL. Rok później związał się ze Związkiem Wolności Litwy, gdzie wszedł w skład Polskiej Frakcji. W tym samym okresie znalazł się wśród założycieli Klubu Gazety Polskiej w Wilnie. W wyborach samorządowych w 2019 r. kandyduje na mera i do rady miejskiej Wilna jako przedstawiciel polsko-litewskiego niepartyjnego komitetu społecznego „Lokys”. Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Cztery lata temu, gdy rozmawialiśmy w Programie Bałtyckim Radia Wnet, kandydowałeś do rady Wilna z AWPL, teraz Cię nie ma na ich liście. Co się stało? Rajmund Klonowski, komitet wyborczy „Lokys”: Przede wszystkim tworzymy własny komitet wyborczy z praprawnukiem Adama Mickiewicza, Romanem Goreckim-Mickiewiczem, także z rozsądnie nastawionymi intelektualistami litewskimi, Francuzami mieszkającymi w Wilnie, innymi narodowościami. Mamy bardzo ciekawe propozycje dla miasta, które możemy zaprezentować, a później wdrażać jako komitet obywatelski, niepartyjny. Spotkał Cię z tego powodu hejt w Internecie, że rozbijasz polskie głosy w Wilnie. Właściwie to była tylko taka wymiana myśli z Karolem Kaźmierczakiem, z którym się od lat znamy i przyjaźnimy. Nazywanie tego „hejtem” jest dość pocieszne. To naturalna różnica poglądów, element każdego dyskursu politycznego. Każdy może odbierać naszą inicjatywę jak chce. Idziemy do wyborów po to, żeby zaprezentować program dla Wilna i wdrożyć korzystne rozwiązania dla naszego miasta, a nie by komukolwiek szkodzić. Jesteście jednak komitetem polsko-litewskim, powiedzmy, że połowę waszych wyborców będą stanowić Polacy. Zabierzecie głosy AWPL-ZChR. Czy zabierzemy? Stały elektorat AWPL, który głosuje na nich niezależnie od czegokolwiek, nadal będzie głosować na AWPL. Nie przekona się do Was? Może się przekona, może nie. Ale my nie idziemy do wyborów, żeby rozbijać taki betonowy elektorat AWPL. Nie chcecie jak Czesław Okińczyc kruszyć betonu AWPL? Życie pokazuje, że podejmowanie inicjatyw, które mają komuś zaszkodzić jest krótkowzroczne i nie przynosi żadnych pozytywnych efektów. My natomiast chcemy w tych wyborach osiągnąć pozytywne efekty i mamy pozytywny program. Skąd pomysł, by odwoływać się do Polaków i do Litwinów? Nigdy nie było w Wilnie takiej…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

