Robert Duchniewicz pochodzi z Kabiszek pod Niemenczynem. Jest absolwentem Uniwersytetu im. Michała Römera w Wilnie, pracuje jako prawnik. Od 2017 roku sprawuje mandat radnego rejonu wileńskiego i przewodniczy oddziałowi rejonu wileńskiego Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej. Należy do Polskiego Klubu Dyskusyjnego w Wilnie.
Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Teraz młodzi ludzie nie mają lewicowych poglądów...
Robert Duchniewicz: Ja przecież mam. Myślę, że dla młodych ludzi socjaldemokracja jest dobrym wyborem, ponieważ broni praw studentów, młodzieży, ludzi uboższych. Socjaldemokracja – to wolność, bunt, a zarazem równość i pomoc słabszym. Właśnie tego często potrzebuje i broni młodzież. Nasz były działacz Juras Požela, który niestety zmarł w 2016 roku, proponował ustawę o kompensacji. Chodziło o to, by młodym ludziom kompensować zakup pierwszego mieszkania.
Ale, jak mi się wydaje, rzeczywiście na Litwie młodzi ludzie do tej pory nie wspierali socjaldemokracji.
W modzie było głosować na Ruch Liberałów Masiulisa. Przed wyborami do Sejmu w 2016 roku pytałem kilku swoich znajomych, na kogo będą głosować, mówią "na liberałów". "A dlaczego" – pytam. "Bo to młodzi, fajni ludzie, którzy chcą coś zmienić". Ta etykietka "młodych, fajnych" przylgnęła do liberałów. Bo działacze lewicowi wydawali się ludźmi z poprzedniej epoki, z czasów sowieckich. Ale jakby zapytać młodych, co takiego liberałowie chcą dla nich zrobić, to już mieliby problem, by odpowiedzieć. A lewica, no tak, rządziła przez wiele lat i to ciągle byli ci sami ludzie, niewiele miejsca robiono dla młodych.
Kiedy uznałeś, że masz lewicowe poglądy?
To był proces i trwał kilka lat. W momencie, gdy rozpocząłem swoje pierwsze studia, licencjackie, zamieszkałem w Kownie. Wtedy zacząłem przebywać z różnymi ludźmi, mieszkając w akademiku. Zacząłem słuchać, co ludzie z innych części Litwy mówią o Wileńszczyźnie, jak oceniają Polaków oraz Tomaszewskiego, ludzie z Druskienik, Kłajpedy itp. Zacząłem interesować się życiem społecznym, historią, polityką. W tym okresie sformowała się moja osobowość, mój światopogląd. Zacząłem szukać na własną rękę, interesować się tym, co się dzieje w różnych partiach. Najbliżej było mi do socjaldemokracji, do ich haseł takich jak "wolność", "równość", "solidarność". Uznałem, że te hasła w moim życiu są bardzo ważne. Gdy głębiej zacząłem analizować życie polityczne Litwy, szybko zrozumiałem, że być może tutaj nie ma socjaldemokracji, istnieje duża nierówność społeczna i trzeba działać.
Ale postanowiłeś wstąpić do Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej.
Nie znałem tam nikogo. Nikt mnie nie wprowadzał. Po prostu stwierdziłem, że trzeba działać, by mój ojczysty rejon w przyszłości był atrakcyjny dla jego mieszkańców, a także dla moich dzieci. Bo rejon wileński miał wizerunek zaniedbanego…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

