Nawet dziś o stosunkach litewsko-polskich często mówi się tak, jakby wbrew stuleciom wspólnej historii i partnerstwa, które potwierdzają bilateralne umowy, członkostwo w UE i NATO, ciążył na nich krwawy konflikt lat 1919-1944. Zajęcie Wileńszczyzny, walki między Litewskim Korpusem Terytorialnym i Armią Krajową, masakry cywilów w Glinciszkach, Dubinkach i w innych miejscach wciąż jeszcze nie dają o sobie zapomnieć. Obustronne nieporozumienia, oskarżenia i wezwania do upamiętnienia wojennych ran, ukarania winnych kilkanaście lat po oficjalnym pojednaniu nadal nie milkną. W 2004 roku z inicjatywy ówczesnego prezydenta Litwy Valdasa Adamkusa weterani Litewskiego Korpusu Terytorialnego i Armii Krajowej na Litwie podpisali Deklarację Pojednania i uścisnęli sobie nawzajem ręce, chociaż sześćdziesiąt lat wcześniej jedni uważali drugich za śmiertelnych wrogów i zawzięcie ze sobą walczyli. Niemniej jednak nawet po tym wydarzeniu oraz wspólnym wyjeździe weteranów Korpusu Terytorialnego i Armii Krajowej na pole bitwy pod Grunwaldem, po obu stronach znaleźli się niezadowoleni, którzy nie chcieli dostosować się do kompromisowych warunków, w których obie strony przepraszają, ale nie poniżają się, wybaczają, ale nie potępiają dawnego wroga. Wspólna walka Litwinów i Polaków przeciwko Moskwie Oceny są różnorakie. O rozdrażnianie Litwinów i Polaków nierzadko oskarżany jest Kreml, który ustami i rękoma miejscowych nacjonalistów niweczył próby Litwinów i Polaków znalezienia wspólnego języka. To właśnie Kreml jest szczególnie rozwścieczony pamięcią historyczną, w którą wryło się, że przed kilkoma wiekami wspólne, polsko-litewskie siły z sukcesem biły się z Rosjanami, zwłaszcza w latach 1605-1618, a nawet zajęły Moskwę. Ten epizod z XVII wieku po dziś dzień chwyta za serce rosyjskich nacjonalistów, przy czym znalazł nawet miejsce w ustawie – 4 listopada to "Dzień Jedności" upamiętniający powstanie z 1612 roku przeciwko wojskom Rzeczpospolitej Obojga Narodów, a nawet powstał na ten temat propagandowy film „1612”.
Jednak niewielu na Litwie wie, że Rzeczpospolitą Obojga Narodów spopularyzował wilnianin, członek Armii Krajowej Leon Lech Beynar, znany jako Paweł Jasienica. Ukończył on w Wilnie gimnazjum i studia na Uniwersytecie Wileńskim (który wówczas nosił nazwę Uniwersytet Stefana Batorego). Pracował jako lektor w rozgłośni wileńskiej Polskiego Radia. W czasie wojny jako członek Armii Krajowej brał udział w 1944 roku w fatalnej operacji „Ostra Brama”, w której Polacy dążyli do tego, by jako pierwsi wypchnąć Niemców i zająć Wilno przed nadchodzącymi siłami sowieckimi. Po wojnie Paweł Jasienica porzucił walkę, a w Polsce znany jest jako historyk rozsławiający historię i ducha Rzeczpospolitej Obojga Narodów, zachęcający do…Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

