Franciszek Ksawery to postać historyczna, żyjący w latach 1742–1819 jezuita, matematyk i inżynier, wykładowca Uniwersytetu Wileńskiego, a później kanonik wileński. W powieści Sabaliauskaitė śledzimy jego losy od samego dzieciństwa, gdy z inicjatywy stryja, Piotra Antoniego, zostaje wysłany do kolegium jezuickiego. Doznaje tam przemocy i molestowania, co silnie wpłynie na jego przyszły stosunek do świata: zdystansowany do ludzi i pełen sceptycyzmu wobec otoczenia nawet we francuskiej królewskiej rezydencji we wszechobecnym przepychu i osobie króla dostrzegać będzie marność i ulotność. Podążamy za nim nad Niemien, gdzie na zlecenie Antoniego Tyzenhauza kieruje pracami nad oczyszczaniem rzeki i gdzie podupada na zdrowiu, towarzyszymy mu w licznych podróżach po coraz nowocześniejszej Europie drugiej połowy XVIII wieku, aż w końcu trafiamy na Uniwersytet Wileński i na wileńskie ulice, do kościołów i do kawiarni (a raczej: kofenhauzów)… Wykształcony i obyty Franciszek Ksawery poświęca się pracy, nauce i podróżom, nie skąpiąc jednak czasu rodzinie: to jego oczami obserwujemy dalsze losy rodu Narwojszów, już po śmierci Piotra Antoniego. Wątki z poprzednich części powoli się zamykają, wyjaśniają tajemnice, choćby dalsze przygody Balbetty, a Franciszek Ksawery pełni w rodzinie rolę zdystansowanego doradcy-powiernika. Przysłuży się przede wszystkim kuzynowi Tadeuszowi, który wbrew woli starszyzny postanowi ożenić się z Litwinką, o wiele od siebie uboższą Marcjanną Matajtis. Zmiany, które przyniósł światu wiek oświecenia, poruszyły również rodzinę bohaterów sagi. Nie tylko Franciszek Ksawery będzie musiał sobie odpowiedzieć na pytanie, co rzeczywiście jest ważne, a co jest tylko reliktem przeszłości: czy ród, aby przetrwać powinien kurczowo trzymać się tradycji, czy raczej iść z duchem czasu? Matematyka i racjonalne podejście do świata nie przysłonią bohaterowi lęków, sięgających korzeniami bolesnych wspomnień, a dojmujące poczucie osamotnienia wzmoże jedynie wątpliwości co do funkcjonowania społeczeństwa i sensu istnienia.
Powieść, podobnie jak poprzednie części sagi, napisana jest z dużą dbałością o szczegóły, co czyni ją nie tylko poczytną lekturą, ale i skarbnicą wiedzy historycznej. Autorka jest historyczką sztuki, a każda jej książka została poprzedzona skrupulatnymi badaniami. W części czwartej wybija się szczególnie kwestia powoli kiełkującej litewskiej świadomości narodowej. Wielkie rody, jak Radziwiłłowie i Tyzenhauzowie, schodzą na dalszy plan, wiele natomiast obserwacji Narwojsza dotyczy niższych warstw społeczeństwa. Bohater płynnie posługuje się językiem litewskim, interesuje obyczajami Litwinów, gorszy go próba poniżania chłopki przez towarzyszy jednej z podróży, a jako wykładowca wspiera gorąco uczniów z chłopskich rodzin, pierwsze pokolenia, które dzięki wykształceniu pragnęły samodzielnie się utrzymywać i zdobywać wyższą pozycję społeczną. Do takich uczniów należał między…Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

