W centrum pierwszej części stoi miłość rodziców narratora, która zostaje wystawiona na ciężką próbę, kiedy jego ojciec zostaje wcielony do armii litewskiej. Jego matka znosi lata czekania, najmując się do roli niani w najbardziej zamożnej miejscowej rodzinie żydowskiej. Po zakończeniu służby wojskowej kawalerzysta Szlomke pracuje wytrwale przy swoim „żelaznym koniu“, czyli maszynie do szycia Singera. Kanowicz portretuje Janów jako żydowskie uniwersum z żebrakiem Awigdorem Perelmannem, doktorem-społecznikiem Blumfeldem, srogim i obcym rabinem Elieserem z wschodniopruskiej Tylży, handlarzem pasmanterii Rebem Efraimem Kaplerem, orędownikiem języka jidysz Bauerem i akuszerką Mine. Autor czyni zrozumiałym zarówno samotność żony bogatego handlarza drewnem, jak i gorzką biedę większości mieszkańców Janowa, którzy zarabiają na chleb jako rzemieślnicy. Przeczytaj także: Janów: Niemieccy żołnierze znów tu są Gdy Kanowicz, którego żydowskie imię brzmi Hirsz, ma rozpocząć naukę w szkole, rod...
Pozostało jeszcze 87% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


