Ingvar ze Smalandii Älmhult to niewielkie miasteczko w południowo-wschodniej Szwecji, w prowincji Smalandia, ojczyźnie Astrid Lindgren i bohaterów jej książek. Niewysokie domy o spadzistych dachach, czyste uliczki, a w bliskim sąsiedztwie rozległe jezioro Möckeln. To tutaj Ingvar Kamprad (1926–2018) rozpoczął swoją działalność handlową. Był rok 1943, gdy przedsiębiorczy siedemnastoletni sprzedawca ołówków i świątecznych dekoracji, dzięki pieniądzom sprezentowanym przez ojca, stworzył jednoosobową firmę o nazwie IKEA, zajmującą się obwoźnym handlem drobnymi akcesoriami domowymi. Około 27 kilometrów od Älmhult leży Agunnaryd, wioska, w której Ingvar Kamprad przyszedł na świat w gospodarstwie zwanym Älmtaryd. Mając na uwadze, że starsza wersja pisowni nazwy gospodarstwa to „Elmtaryd”, łatwo rozszyfrować nazwę marki: połączenie pierwszych liter imienia i nazwiska założyciela oraz kolejno nazwy gospodarstwa i wioski. Kilka lat później przyszedł czas na meble. Takie, na które będą mogli sobie pozwolić wszyscy w powojennej rzeczywistości, a więc w przystępnej cenie. Kamprad nie mógł wozić ich na rowerze od domu do domu, zainwestował więc w katalog, który miał informować potencjalnych nabywców o towarach dostępnych w sprzedaży wysyłkowej. Pierwszy katalog meblowy prezentował asortyment na rok 1951 i ujrzał światło dzienne w 1950 roku (wcześniej Kamprad wydawał króciutkie broszury reklamowe jako dodatek do lokalnej gazety). Ukazał się zatem kilka lat przed powstaniem pierwszego sklepu stacjonarnego, który Ingvar Kamprad otworzył go w 1958 roku w Älmhult. Dziś znajduje się tam Muzeum IKEA, otwarte w 2016 roku, prezentujące historyczne meble, projekty i pamiątki związane z marką. Papierowy katalog, sukcesywnie zwiększający swoją objętość, na długie lata pozostał jednym z głównych narzędzi reklamowych firmy, zgarniającym lwią część budżetu marketingowego. 70 lat historii Katalog ukazywał się co roku w środku lata przez 70 lat i bezpłatnie dostarczany był konsumentom do skrzynek pocztowych. Miłośnicy estetycznych wnętrz w stylu skandynawskim wyczekiwali kilkusetstronicowej publikacji na miękkim, błyszczącym papierze niczym kolejnej części ulubionej powieściowej sagi. „Jest już nowy katalog Ikei!” wieścili sobie nawzajem, znalazłszy przesyłkę w skrzynce albo zabrawszy z klatki schodowej po kilka egzemplarzy – dla znajomych i rodziny. Półki regałów BILLY w niejednym domu dźwigają kolekcje katalogów IKEA, ustawionych po kolei jak tomy encyklopedii. Wiadomość o wycofaniu papierowego katalogu musiała sprowokować niejedno smutne westchnienie. Na otarcie łez Muzeum IKEA stworzyło wirtualne archiwum periodyków: na swojej stronie udostępniło w całości wszystkie wydane dotąd katalogi (w języku szwedzkim). Możemy sprawdzić, jak wyglądał ten pierwszy albo co widniało na okładce w roku naszych urodzin. Pierwsze wydania ukazywały się w formacie poziomym. Przeglądając je, trudno nie zwrócić uwagi na przeważającą ilość tekstu…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

