„Rosja postrzega Finlandię jako interesujący cel wywiadowczy” – to wyświechtane zdanie można przeczytać w dorocznym raporcie Fińskich służb kontrwywiadowczych – SuPo (fin. Suojelupoliisi, pol. Policja Ochronna). Poza tym stwierdzeniem niewiele przeczytamy o kwestiach związanych z Rosją. Nie dowiemy się o polityce Rosji wobec Finlandii, a tym bardziej o agresywnej polityce Kremla, ani o wyzwaniach dla regionu. Inaczej niż w przypadku służb pozostałych państw obszaru bałtycko-nordyckiego, które szczegółowo informują społeczeństwa o metodach i środkach rosyjskiej polityki. Fińskie milczenie wydaje się dziwne – przecież kraj o długiej historii zmagań z Rosją o własną niepodległość, ojczyzna Simo Häyhy i Carla Gustafa Mannerheima, nie może nie obawiać się imperialnej polityki Kremla. Za dzisiejszym fińskim milczeniem stoi jednak dawna polityka „finlandyzacji”, która regulowała całokształt stosunków fińsko-sowieckich w okresie zimnej wojny. Doktryna Paasikiviego i Kekkonena Rok 1944 był w cz...
Pozostało jeszcze 91% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


